Posłuszeństwo kojarzy się z dyscypliną, a nawet samodyscypliną, czyli z czymś dobrym, prawda? Ja bym chciała mieć więcej samodyscypliny. :) Ale przecież samo posłuszeństwo było podwaliną każdej tyranii czy totalitaryzmu. Bez posłuszeństwa nie ma też hierarchii. A tymczasem portal pch24.pl zachwala to, co wydawało się już odrzucone przez tryby czasu, czyli: dziewictwo (ponad małżeństwem) i hierarchię (jako przeciwieństwo równości):
Link: TU.
Czy w społeczeństwach klasowych warstwy wyższe uczciwie dbają o warstwy niższe? Czy w korporacjach, samym Kościele czy innych ściśle shierarchizowanych strukturach, które mają zapewniać porządek i sprawne działanie, wyżej postawieni uczciwie dbają o niżej postawionych? No i kto miałby ustalać hierarchię społeczną w naszych czasach? Znowu decydowałoby o tym urodzenie czy może jakieś zasługi?
Hierarchia sama w sobie nie jest zła. W pewnych grupach pewnie się sprawdza. W rodzinie też nie ma równości: rodzice opiekują się dziećmi i wymagają pewnego posłuszeństwa. W firmie też nie każdy jest równy. Ale chyba im ściślejsza i surowiej przestrzegana hierarchia, tym gorzej może być z ujawnieniem ewentualnych patologii. Mylę się?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)