Jakiś czas temu pojawił się na Salonie artykuł o modzie na maskotki Labubu. Natomast dzisiaj na pch24.pl można przeczytać o tym, iż owe pozornie niewinne zabawki oswajają dzieci z demonami:
Nie zamierzam bronić kolejnego niemądrego trendu, czy jednak szał na „paskudne” pluszaki jest choćby odrobinę głupszy od np. „tulipanowej gorączki”? Co jakiś czas ludzie dostają małpiego rozumu, gdyż coś staje się modne, pożądane czy wręcz konieczne jako element przynależności do określonej kultury lub subkultury. Jesteśmy konformistami i lubimy płynąć „z nurtem”, nawet jeśli oznacza to konieczność napędzania zysków producentom atrakcyjnych wizerunkowo gadżetów.
Czy jest to jednak zagrożenie duchowe? Gdyby tak ludzie przestali się w końcu podpierać narracją o Szatanie i zrozumieli, że ich skurwysyń*two i/lub głupota (często połączona z szalonymi ambicjami zbawiania ludzkości) są czymś, za co powinni obwiniać przede wszystkim samym siebie, to może świat stałby się odrobinę lepszy. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (21)