Dwóch ukraińskich negocjatorów i rosyjski miliarder Roman Abramowicz cierpią, mają objawy otrucia – informuje „Wall Street Journal”. Jak czytamy, wszystko wskazuje na użycie broni chemicznej. Doniesienia potwierdzają dziennikarze śledczy z grupy Bellingcat. Tutaj salon i tvpinfo
Cały świat wstrzymał oddech, jak o próbach użycia broni chemicznej na delegacji ukraińskiej usłyszał. Ponieważ mam znajomych dziennikarzy i jak człowiek z człowiekiem się spotka, to o różnych pierdołach się rozmawia i tu miałem szczęście, że spotkanie miałem. O pierdołach się pogadało i dobrze, bo razem doszliśmy do wniosku, że ktoś musiał nieźle na łeb upaść, by pierdoły o broni chemicznej w media rzucić.
Macie linki więc czytajcie, a ja pierdoły pozwolę sobie uzupełnić.
Wprawdzie dziennikarka Farida Rustamova, powołując się na własne źródło, dalej twierdzi, że Abramowicz po ataku chemicznym wzrok stracił i tylko klinika w Stambule Abramowicza i Umerowa cudem uratowała, ale kto w takie informacje uwierzy, jak wszyscy już wierzą, że atak chemiczny był.
Z niezweryfikowanych źródeł informacyjnych dolazły więc głosy, że Biden miał rację, jak o Putinie mówił, a Makron niech się zajmie swoimi sprawami. Tak naprawdę to tylko szybka akcja kliniki w Stambule uratowała życie delegacji ukraińskiej.
Jutro (29.03) o godzinie dziesiątej będą dalsze rozmowy pomiędzy Rosją a Ukrainą.
Na wszelki wypadek ofiara zamachu Umerow drogami społecznymi wklepał swoje stanowisko dotyczące zamachu:

Pacan myśli, że mu ktoś uwierzy. Sława Ukrainie, która nigdy nie zginie.



Komentarze
Pokaż komentarze