
- Przed wybuchem wojny w Ukrainie i jeszcze przed wybuchem pandemii, sytuację zmieniło zamknięcie małego ruch granicznego w naszym regionie. Przed zawieszeniem MRG widać było obecność Rosjan z Obwodu Kaliningradzkiego w Elblągu, słychać było język rosyjski i widać było samochody z tamtejszymi rejestracjami. Tak więc na ograniczenia ruchu gospodarczego i turystyki zakupowej największy wpływ mogły mieć właśnie zmiany w małym ruchu granicznym — mówi money.pl Łukasz Mierzejewski z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu.money.pl
Akcja dzieje się na terenie, któremu Bóg kilka razy szansę na rozwój dawał, a ludzie jak to ludzie, spierdzielili boskie plany, by zaspokoić swoje wydłubane z głupiego łba fanaberie. Jedno jest pewne, że pierwszym znakiem sił nadprzyrodzonych był znak niezwykłego położenia terenu. Niezwykłość była tak niezwykła, że nawet tej Kopacz co o dinozaurach opowiadała, do łba głupiego by nie przylazło, że jakieś 200 lat p.n.e. Cieśnina Pilawska nie istniała, a natura utworzyła cieśninę w miejscu, które na niżej zamieszczonym materiale jest przedstawione. O Kidawie Błońskiej nie wspominam, bo zjawiska naturalne to dla wymienionej bariera, której nie przeskoczy.

Gdyby nie setki lat ciężkiej pracy ludzi zamieszkujących ten teren pierwsza cieśnina byłaby do dziś i kasę na przekop można by skierować na inne cele. Co by nie pisać i jakby nie kombinować teren akcji jest terenem tak niezwykłym, że warto, chociaż przez szacunek dla tej niezwykłości umożliwić zgromadzonym na tym terenie ludziom w miarę normalne życie. A ludzie tu z całego prawie świata i nikt już tak naprawdę nie wie, czy żydem, Ukraińcem, Niemcem, Polakiem a może Rosjaninem jest. Bo tak to się mieszało, a po 1945 r. domieszali jeszcze alianci i czas upływający.
I teraz ... gdy wszystko zaczęło się układać i rejon przed nowymi możliwościami stanął, na świat się rozkładając jak jakaś panna do wzięcia, PiS miłościwie nam panujący jednym ruchem kontakty graniczne zamknął.
W Polsce wojny jeszcze nie ma, a już mieszkańcy najżyźniejszych terenów Polski pod cepem rządowym padają. Wyć się chce, bo przez ostatnie 80 lat gospodarze tych terenów tak się wymieszali, że tylko na zabawach w komunistycznych remizach strażackich podział na kresowiaków, Ukraińców i Polaków był mocno akcentowany, ale jak do pracy przyszło iść, to zapierdzielali wspólnie. Teraz znowu podział. Taki humanitarny i z jakimś obliczem, które każdemu normalnemu człowiekowi jawi się jako morda ekonomicznego kretyna.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)