Czasem mam wrażenie, że niektórzy blogerzy mylą blogosferę z barem samoobsługowym: „O, fajne zdanie, biorę. O, ładna puenta, też wezmę. Źródło? A po co. Przecież to tylko internet”.
No więc nie – to nie tylko internet, to także czyjaś praca, myśl, styl i czas. To komentarze, które powstały w konkretnej dyskusji, nie do kopiowania jak naklejki na zeszyt.
Kradzież to kradzież – nawet jeśli ukradniesz tylko zdanie. A kopiowanie cudzych notek lub komentarzy to nie „inspiracja”, tylko zwyczajny plagiat lub kradzież.
Jeśli już ktoś musi coś wziąć – wystarczy jeden gest: cudzysłów, nick autora i link. To naprawdę nie boli.
A jeśli ktoś nie umie tworzyć własnych treści, może pisać o pierdołach z magla, feministkach czy problemach z obstrukcją. Są to tematy bezpieczne i nikt nie oczekuje oryginalności.

Oleander
Wygląda ślicznie, tak widzi to poeta
Lecz trucizna w nim mieszka
Zło świeci blaskiem
Więc nadepnąć trzeba
By karaluch pękł z trzaskiem.
Nie wiem, co motywuje tych, którzy kradną cudze zdania. Może brak własnych?
A może przekonanie, że internet to takie wspólne pastwisko, gdzie każdy może paść się bez pytania.
Otóż nie. To nie pastwisko. To przestrzeń wymiany myśli. I każda z tych myśli ma swojego autora.
Jeśli jednak uważasz inaczej, zachowując się jak bydło z neonem zamiast aureoli, to uważaj na laskę pasterza i nie płacz, jak zaboli.
W przygotowaniu notka dotycząca tajemnicy korespondencji elektronicznej. Będą moje prywatne doświadczenia zebrane na mojej drodze prawnej i kilka cytatów z najlepszego biura prawnego. Czekających na notkę a mających pytania prawne odsyłam do Kancelarii Adwokackiej Mecenas Marleny Słupińskiej-Strysik Adres do strony slupinska.eu/


Komentarze
Pokaż komentarze (12)