Szczęście mam, że nareszcie polskie media szerzej opisują skandal transportowy na Ukrainie. Dla tych co doceniają "sztukę informacji" podaję link onet.pl/swiat/bandytyzm-kontra-terroryzm-gotowka-zloto-ropa-i-wielka-polityczna-awantura
Dla lubiących najnowsze plotki. :-)
Kto lubi sam analizować treści dotyczące sprawy niech korzysta z linków. Link do strony banku: oschadbank.ua
Siedmiu pracowników ukraińskiego Oschadbanku zatrzymanych na Węgrzech na początku tego tygodnia nie zostało formalnie oskarżonych o popełnienie przestępstwa i zostali przesłuchani jedynie w charakterze świadków w ramach śledztwa dotyczącego prania pieniędzy, powiedział przedstawiciel prawny pracowników ukraińskiego Oschadbanku w ekskluzywnym wywiadzie dla Kyiv Post. Link kyivpost
Ja zajmę się "głupotami" wypisywanymi przez blogerów. Takiego blogera ukraińskiego, ale prorosyjskiego też coś napadło i pierdzielnął posta na Telegramie. Bloger Anatolij Szarij TUTAJ
Tekst przetłumaczony:
Zapewne słyszeliście o samochodach, które przejęły Węgry – o pewnych ukraińskich samochodach inkasenckich. Oschadbank wydał oficjalne oświadczenie, bo w zasadzie nie pozostaje im nic innego, jak tylko wydać oficjalne oświadczenie.
A Węgry zabrały te samochody i znajdują się one na terenie centrum antyterrorystycznego. Wczoraj pojawiały się twierdzenia z moich źródeł, że pieniądze – mówiąc delikatnie – nie są takie czyste i że Orbán o tym wiedział. Ja jednak byłem przekonany, że to pieniądze Zełenskiego. Jakiś „odkat”, jakaś prowizja.
Tymczasem dziś docierają do mnie informacje, że to wcale nie pieniądze Zełenskiego, lecz jego wspólników. Chłopaków z Europy. Historia jest zupełnie fantastyczna i jeszcze wczoraj wydawała mi się nierealna.
Ale dziś szereg źródeł informuje, że Orbán uderzył w „innych ludzi”. Jest tam około 80 milionów euro i około 10 kilogramów złota. Temat jest niezwykle bolesny, ponieważ te pieniądze wcale nie są ukraińskie, lecz należą do bardzo konkretnych osób. I w Brukseli wiedzą, czyje to pieniądze. Dlatego – jak mi się wydaje – teraz zrobi się wszystko, aby skandal po prostu nie wybuchł.
Orbán uderzył bardzo precyzyjnie i trafił tam, gdzie boli. Obserwujmy dalszy rozwój wydarzeń.
Teraz moje "głupoty":
Kilka dni temu w przestrzeni informacyjnej pojawiła się historia, która – choć brzmi niemal sensacyjnie – została potwierdzona przez poważne media i wywołała napięcie polityczne między Ukrainą a Węgrami. Chodzi o zatrzymanie na terytorium Węgier opancerzonego konwoju transportującego gotówkę i złoto z Wiednia na Ukrainę.
Blogera Anatoliy Shariy, sugerował, że sprawa może mieć drugie dno, a pieniądze niekoniecznie należą do instytucji ukraińskich.
Niezależnie od interpretacji blogera jedno jest pewne: konwój rzeczywiście został zatrzymany. Informację tę potwierdziły media międzynarodowe. Rząd w Budapeszcie utrzymuje, że transport jest przedmiotem dochodzenia finansowego. Władze Ukrainy reagują zupełnie inaczej. W Kijowie uznano zatrzymanie konwoju za działanie bezprawne i politycznie motywowane. Ukraińskie władze twierdzą, że był to rutynowy transport bankowy, a zatrzymanie pracowników banku i pojazdów nazwano wręcz „braniem zakładników”.
Najciekawsze – i zarazem najbardziej zagadkowe – jest jednak oficjalne oświadczenie samego banku. W komunikacie pojawiło się zdanie, które brzmi następująco:
„Środki, które przewożono z Wiednia do Ukrainy, należą do Oschadu. Zostały powierzone bankowi przez obywateli i firmy ukraińskie. Zmierzają do Ukrainy w celu dalszego wykorzystania w obiegu i nasycenia rynku gotówkowego kraju.”
To zdanie wyjaśnia jedną rzecz – pieniądze i złoto mają być depozytem klientów banku. Ale jednocześnie rodzi nowe pytania.
Po pierwsze: jak te środki znalazły się w Wiedniu?
Bank nie wyjaśnia, kiedy i w jakiej formie zostały zdeponowane w Austrii.
Dodatkową zagadką są informacje, że pieniędzy była zapakowana w sposób nietypowy dla transportów bankowych. W normalnych warunkach banknoty są przewożone w plombowanych skrzyniach lub specjalnych workach transportowych z numerami identyfikacyjnymi. Jeśli więc rzeczywiście użyto prowizorycznych opakowań, musiało to natychmiast wzbudzić podejrzenia służb.
Cała historia jest zatem niezwykła z kilku powodów jednocześnie. Ogromna suma pieniędzy, obecność złota, transport przez kilka państw Unii Europejskiej oraz interwencja jednostki antyterrorystycznej – wszystko to razem tworzy obraz operacji dalekiej od rutyny.
Historia ta ma znacznie więcej warstw, niż wynika z oficjalnych komunikatów. I właśnie dlatego sprawa konwoju z Wiednia budzi dziś tak duże zainteresowanie. Bo najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi:
Czy był to zwykły transport bankowy – czy też coś znacznie bardziej skomplikowanego?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)