Umowy o ratowaniu polskiej ziemi na wypadek ataku Rosji, Białorusi albo niezadowolonej z Nawrockiego Ukrainy z tak odległymi partnerami historycznie patrząc z góry są pozbawione sensu. Ale dla zapewnienia zbytu technologicznych przeżytków uzbrojenia w zamian za radość teraźniejszości w obozie Koalicji naród ma obowiązek czuć parasol ochronny państwa bliźniaczy do września 1939.
Patrzę na scenę polityczną po 1989 i jakbym oglądał serial ,,Kariera Nikodema Dyzmy,,. Żadnych zmian od 100u lat u nas, gdzie mocą i motorem napędu są osoby i formacje jakby rodzone w Berlinie, Kijowie i na warszawskiej Pradze. Czyli za komuny tak zwanym trójkącie bermudzkim patologii, bandytki i prostytucji w każdym wydaniu. Idąc do brzegu, kontrolowane przecieki z kierunku kumpli Tuska twierdzą, że kontrakt wojskowy z Niemcami o wzajemnym wsparciu na wypadek wojny sobie odpuszczono, bo uznawany za alfonsa z sopockiego Grand Hotelu obecny prezydent traktat by niewątpliwie zawetował. Mój wniosek, że pan premier już dzisiaj wie, że to nad czym tak grubo pracował od miesięcy subtelnie zapisami nakierowywany przez Brukselę i Kanclerza Niemiec jest dokumentem ażurowym. A gdy wetknąć oko w ową siatkę neoliberalnych pomysłów pewnie ujawniłby się za wcześnie materiał dowodowy na okoliczność pożyczki programu SAFE. Na razie skandal wyprzedza propaganda PO, PSL i SLD podważająca pakt z USA i celowość rozmieszczania kolejnych amerykańskich kontyngentów w Polsce. Wczoraj w publicznej TVP jakaś pełnoletnia wicemarszałek Senatu z lewicy zapewniała, że kadencja Trumpa skazuje nasz kraj na zagładę. A jedynym nam prawdziwym sojusznikiem, z najsilniejszą i najnowocześniejszą armią świata jest Ukraina. Komuchy na rok przed wyborami nie wiedzą, który pośladek wybrać. Leszek Miller z jednej strony kocha Nawrockiego za strzał Zelenskiemu między oczy, niemal tworząc czwartą Konfederację. Z innego brzegu Olek Kwaśniewski trzyma popręg z jeszcze rządzącym układem władzy podkreślając walory Kijowa na naszą świetlaną przyszłość. Kochamy prezydenta Aleksandra za mnogość chwiejnych postaw, szczególnie na ukraińskich cmentarzach. Dlatego rola mentora, jaką stare komuchy na dziś sobie wybrały jest łatwiejsza od budowy neoformacji z Marksem i Engelsem w tle. Póki jednak żyją zastępy Polaków upasionych na lojalkach u Wojciecha i Czesława z Rakowieckiej, lewica Czarzastego dna nie sięgnie.
Tak jak ohydne jest przyglądanie się obecnie rządzącym jak skomlą wobec banderowskiej Ukrainy w imieniu narodu jak im się wydaje sprzedając jego honor, tak spokojnie można przyjąć, że każdy traktat o militarnej współpracy Kosiniak czy Tusk podpiszą tylko z towarzystwem ugadanym w europejskim stylu biednych i bogatych. Nie łudźmy się, że Stany Zjednoczone traktują nas inaczej. Tak to jest, gdy nie potrafimy sobie odpowiedzieć, gdzie w świecie mamy przyjaciół. Pamiętacie plan Marshala? Kto po II Wojnie dostał ekonomiczne wsparcie? I kasa wraca do potomków Wehmachtu panie Donaldzie.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)