Przez cztery miesiące nie napisałem ani jednej notki. Czytam innych, ale nawet nie chce mi się komentować. Trolle, często wielo-nickowe, niszczą większość dyskusji, a chorobliwie cierpliwi komentatorzy podejmują z nimi całkowicie jałowe utarczki. Nie widać perspektywy powrotu do poziomu dawnego portalu S24, więc chęć mojego udziału w tej aktywności wygasa.
Jednak to, co dzieje się dzisiaj w partii PiS, jedynej, z którą wiążę od 21 lat nadzieję, jest zbyt ważne, by można było milczeć. Pojawiają się już głosy, które mnie niepokoją, więc przedstawię mój punkt widzenia na ten spór, błędnie przez wielu dzisiaj interpretowany jako konflikt sprowokowany przez premiera Mateusza Morawieckiego.
Nie mam wątpliwości, że M. Morawiecki był dla Polski najlepszym, najbardziej kompetentnym i pracowitym premierem w całym okresie po 1989 roku. Przemiany, jakie w Polsce zaszły w dwóch kadencjach rządów PiS zaskakiwały rozmachem, a osiągnięte wyniki postawiły nasz Kraj na ścieżce rozwoju, który zaowocował szybko rosnącym znaczeniem Polski na arenie międzynarodowej. Nie ma potrzeby, by wnikać w szczegółowy opis dziedzin, w których odnotowano skokowy rozwój, wystarczy dostrzec podziw przyjaznych nam ośrodków zewnętrznych i zaniepokojenie Niemiec rosnącą ze strony Polski konkurencją. Głównym autorem tego sukcesu był Premier Morawiecki, którego na to najważniejsze stanowisko desygnował Prezes Jarosław Kaczyński, wbrew głosom sprzeciwu docierającym z głębi partii PiS. W istocie sprzeciw był wyrażany jako żal wobec niezbędnej w tej sytuacji dymisji powszechnie lubianej Premier Beaty Szydło. Jeśli program 500+ został uznany za główne osiągnięcie Pani Premier, to warto pamiętać, że podjęcie takiej decyzji, przy wsparciu całej partii, nie było szczególnie trudne w porównaniu do realizacji, którą musiał wykonać wówczas M.M. jako urzędujący minister finansów. Dalej kierowanie rządem wymagało coraz większych kompetencji, niebywałej pracowitości i odporności na takie wyzwania jak pandemia, wojna za progiem, kryzys energetyczny, dywersja totalnej opozycji i wrogość decydentów UE.
J. Kaczyński dokonał wtedy znakomitego wyboru, a Mateusz Morawiecki spełnił się w sposób wzorcowy w roli premiera. Rozumiałem wtedy uderzanie w Premiera M.M. ze strony ówczesnej opozycji, która prowadzona przez D. Tuska martwiła się rosnącą pozycją Polski, ale nigdy nie zrozumiem krytycznych i uszczypliwych uwag płynących nadto obficie z własnego obozu. Mateusz Morawiecki ma piękną i bohaterską kartę z czasów przed 1989 rokiem, a od początku przemian wypracowywał swoją godną uznania, ważną pozycję w bankowości, by te kompetencje w odpowiednim czasie uruchomić w służbie Polsce. Nie wiem, czy jest inny przykład polityka rezygnującego z wysokich apanaży dla pełnej poświęcenia, trudnej przecież, służby Ojczyźnie. Każdy mógł obserwować jego bezprzykładną pracowitość, decyzyjność, rangę jego pozycji w środowiskach międzynarodowych i odporność na nieuczciwe ataki. Może były także błędy, zwłaszcza te związane z nadmierną wiarą w praworządność organów UE, ale być może bez tych doświadczeń nie bylibyśmy dzisiaj tak uświadomieni w temacie wyrachowania i zła unijnych decydentów.
Wydawało się, że przełomowy rozwój Polski w latach 2015/2023 musi być doceniony przez wyborców i zechcą oni kontynuować dobry czas dla Polski. Wynik wyborów w 2023 roku był dla mnie szokiem i do dzisiaj nie potrafię zrozumieć decyzji narodu. Ale dzisiaj nie jest ważne, czy mimo doświadczeń wcześniejszych rządów Tuska ludzie nie docenili zagrożenia, czy nie dostrzegli możliwości jego zaistnienia, czy też zagrały oszustwa wyborcze (taki jak głosowanie do późnej nocy). Nie można też zrozumieć dzisiejszej skali lekceważenia interesów Polski przez wszystkich, choć mocno zróżnicowanych koalicjantów Tuska. Drugim, już powyborczym szokiem było dla mnie dołączanie się wielu członków i zwolenników PiS do krytyki Premiera M. Morawieckiego, gdy stopniowo jego osiągnięcia były marginalizowane, a on sam był jakby odsuwany na boczne tory. Moim zdaniem tutaj leży istota dzisiejszego konfliktu, w którym wielu polityków PiS nie potrafi docenić tego, w czym sami, choćby biernie, uczestniczyli. M. Morawiecki był zawsze daleki od wypinania własnej piersi po ordery i zawsze imponował skromnością, ale takie niedocenienie jego prawdziwych i niezwykłych zasług było skrajnie niesprawiedliwe. Warto sobie uzmysłowić, że docenienie tych zasług jest dzisiaj potrzebne, by powrócić do takich rządów, jakie mieliśmy w latach 2015/2023.
Uważam, że politycy PiS bardzo słabo punktowali koalicję zawiązaną 13 grudnia 2023 i dalece niewystarczająco odwoływali się do sukcesów rządu Morawieckiego. Moim zdaniem należało natychmiast po powołaniu rządu D.Tuska powołać poszerzony gabinet cieni kierowany przez M. Morawieckiego. Poszerzony, bo poza standardowymi cieniami premiera i ministrów, w jego składzie powinni być eksperci PiS śledzący realizację wielkich inwestycji, jak CPK, elektrownia jądrowa, czy inwestycje portowe. Taki gabinet cieni powinien na bieżąco monitorować wszystkie działania rządu i konfrontować je z tym, co robił poprzedni rząd. Nie byłoby większego problemu, by w takiej konfrontacji upowszechniać wiedzę o sukcesach rządu w latach 2015/2023 i punktować niszczące Polskę działania koalicji pod przewodem przecież niepolskiego Premiera Donalda Tuska.
Jak wszyscy chciałbym zgody w partii PiS kończącej obecny spór. Jeśli wszakże ten konflikt zakończy się podziałem partii, stanę zdecydowanie po stronie zwolenników M. Morawieckiego.
299
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (24)