Fiasko referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy to nie przypadek. Ludzie muszą mieć naprawdę poważny powód, żeby coś takiego masowo poprzeć. W Krakowie głównym powodem było wprowadzenie opłaty samochodowej za wjazd do Krakowa w ramach Strefy Czystego Transportu i ja rozumiem wkurzenie krakusów, bo sam w Krakowie mieszkam od lat, choć nie jestem krakusem z urodzenia, raczej z wyboru, i wiem, że smogi to nie wina transportu spalinowego, ale ogrzewania domów piecami węglowymi w Krakowie i w jego okolicach. Jak tylko temp. zaczyna spadać przed zimą i zaczyna się walne palenie w piecach domowych i kotłowniach centralnego ogrzewania, od razu zaczynają się smogi. Wcześniej, w sezonie letnim ich nie ma. Owszem, powietrze jest cały czas w Krakowie zanieczyszczone również z powodu transportu spalinowego, jak w każdej innej metropolii, ale nie ma tych duszących i widocznych gołem okiem smogów jak w okresie grzewczym.
Miszalski postawił na złego, kulawego konia i zapłacił za to najwyższą politycznie cenę, bo jest w Krakowie spalony (nomen omen). Z czym innym jednak mieliśmy do czynienia w Warszawie. Tam to była ewidentnie polityczna ustawka pod naciąganymi zarzutami i pretekstami, które możnaby sformułować za każdego dotychczaswoego prezydenta/prezydent stolicy i większości innych miast w Polsce, i nie tylko. Również afera ze Szpitalem Południowym to nie powód do odwoływania akurat prezydenta. Nigdzie nie jest idealnie. Jak się jednak chce psa uderzyć, to się kij znajdzie, prawda? Kij jednak ma to do siebie, że ma dwa końce i często sytuacja się odwraca i dostają ci, którzy sami nim wcześniej straszyli. Tak się właśnie stało dzisiaj w Warszawie.
To, że w prawie dwumilionowej stolicy (prawie 1,5 mln uprawnionych do głosowania) nie udalo się zebrać głupich 130 tys. podpisów przez dwa miesiące, ma również swoje polityczne powody. Po pierwsze: kampania zbierania podpisów nie została oficjalnie poparta przez żadne partie, ani też żadne jej nie bojkotowały (oficjalnie).To zrozumiałe, bo w ten sposób oficjalnie by przyznano przeciwko i za czym tak naprawdę ma być to referendum, a tym samym zostałoby ono jeszcze bardziej zdyskredytowane. Po drugie, nieoficjalnie było ono skierowane przeciwko koalicji rządzącej w imię powrotu do władzy prawicy, głównie w interesie PiS. PiS zaś spada coraz bardziej w sondażach i zalicza kolejne wpadki wizerunkowe w związku z aferą Zondacrypto, do tego dochodzi zawód wyborców PiS wywolany rozłamem w partii itd.
Krótko mówiąc: za porażkę zbiórki odpowiada to, co miało przyczynić się do jej sukcesu. Fiasko referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy to nie przypadek, ale owoc tendencji spadkowej na prawicy, głównie PiS i stopniowego odzyskiwania zaufania ludzi przez koalicję rządzącą. I oby tak dalej, bo idealnych rządów nie ma, ale zamiana nie idealnego rządu na patologię to jak wchodzenie z deszczu pod rynnę, w dodatku ze ściekami typu Grzegorz Braun. I mam nadzieję, że Polacy tego błędu nie popełnią.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)