80 obserwujących
872 notki
1445k odsłon
  1302   7

Polakom niestraszny imposybilizm PiS-u

W polityce mało jest rzeczy pewnych i gwarantowanych. Polityka to tygiel interesów, konfiktów, walki o władzę i pieniądze, to nieustanne podchody, kopanie dołków dla przeciwników i zwiększanie wpływów poprzez wzmacnianie własnych zwolenników. W imię dążenia do „dobra” politycy popełniają największe świństwa, dążąc do swojej wizji powszechnej szczęśliwości obywateli których reprezentują, potrafię popełniać moralne wolty zawsze usprawiedliwione okolicznościami lub metodami inżynierii społecznej czyli kompleksowymi manipulacjami w celu osiągnięcia postawionych sobie celów. Bez oglądania się na niszczenie zasad moralnych, jakimi powinni się kierować.

Manipulowanie społeczeństwem poczyniło ostatnie dekady niesamowite przyspieszenie. To nie tylko polityka, ale promowany styl życia, model rodziny i osiągania „szczęśliwości”. To również tsunami promowania materialnego dostatku, który nigdy nie ma granic. Więcej i lepiej, niezależnie od tego jak definiujemy „lepszośc”. Więcej i lepiej od sąsiada, od innych krajów i społeczeństw. Nie tylko materialnie ale i ideologicznie, gdyż katolik jest przecież „lepszy” od protestanta, wyznawcy islamu, judeo chrześcijaństwa, nie mówiąc o takim zwykłym ateiście. Wciskają nam do głowy tą „lepszośc” na każdym kroku, w każdym tłicie, wizycie na FB czy przy oglądaniu Wiadomości TVP. Oczywiście również salon24 to walka złego z dobrem czyli gorszego z tym lepszym którym są rządy PiS-u.

PiS-wskie rządy są lepsze, gdyż nie są rządami PO i Tuska (czasami Trzaskowskiego) – to główna linia promowana przez sympatyków tej partii we wszelkich próbach omawiana niedociągnięć, błędów niezrealizowanych obietnic, często afer i bezczelnych przykładów pokazujących na dojenia państwa i jego organów przez nieformalne kliki frakcyjno-rodzinno-partyjne. Jeżeli Odra jest zatruta nieznanymi chemicznymi świństwami to wrzucamy Czajkę i Trzaskowskiego. Z pomocą może przyjść pani profesor nowej elity, sędzia TK Pawłowicz sugestywnie pisząc o możliwości zatrucia rzeki przez naszych sąsiadów. Można tak? Ano można, a kto ma zabronić? Udowadniać przecież nie trzeba, a powaga sędziny z TK stała się przecież już dobrym żartem.

Premier Morawiecki stał się również przysłowiowym agitatorem, dla którego w każdym swoim wystąpieniu publicznym, Tusk i PO stało się kozłem ofiarnym własnych niepowodzeń. To odmiana znanego „przez ostatnich 8 lat” pani premier Beaty „nam się należy” Szydło. Metoda znana w technikach manipulacyjnych jako „kozioł ofiarny”. Pytania o własne działania weksluje się na przeszłe działania przeciwnika co uniemożliwia dyskusję o własnych błędach. I dochodzi wtedy do błazeńskich sytuacji, kiedy własne pomyłki i błędy usprawiedliwia się, gdyż ONI też tak robili. Własne morale przestaje istnieć a sanacja polega na kopiowaniu błędów przeciwnika. Z jedną różnicą: teraz to już nie jest oczywiście błąd, zaniechanie czy fatalna pomyłka. ONI mogli to MY też możemy.

Prawo i Sprawiedliwość nie może robić „dobrze”, gdyż przeciwnik to uniemożliwia. To co w każdym demokratycznym kraju jest oczywistością, że opozycja walczy o zdobycie politycznej władzy i wytyka rządzącym ich błędy, stało się w dzisiejszej Polsce największym oskarżeniem świadczącym o zdradzie Ojczyzny. Wyborcy PO, ale przecież nie tylko, stali się najgorszym elementem przeciwstawiającym się wprowadzanemu dobrobytowi, powszechnej szczęśliwości i suwerenności na którą zgodził się rząd PiS-u i prezydent Lech Kaczyński podpisując Traktat Lizboński. Opozycja została przez PiS zdiabolizowana i stała się wrogiem nie tyle partii politycznej PiS, lecz wrogiem „prawdziwych” Polaków, jak to manipulatorsko wmawia prezes Jarosław Kaczyński. Olbrzymia grupa Polaków, więcej niż połowa czynnych wyborców, została przez PiS sprowadzona do roli niePolaków uniemożliwiających światłemu rządowi wprowadzenie Polski do grona najszczęśliwszych krajów.

Coraz bardziej widoczny imposybylizm PiS-u w rozwiązywaniu nie tylko od wielu lat nawarstwionych istotnych problemów decydujących o przyszłości Polski, ale również bieżących bolączek, trudności i katastrof, można oczywiście tłumaczyć wojną na Ukrainie, światowym kryzysem logistyczno zaopatrzeniowym czy ścierającymi się koncepcjami rozwoju UE, lecz unikanie własnej odpowiedzialności kryjąc się za plecami mitycznej, od lat nie mającej żadnego wpływu na podejmowanie decyzji w kierowaniu polskim państwem opozycji, jest wspaniałym humbugiem spreparowanym przez obecną WAADZĘ.

I to można nazwać jej największym sukcesem.


p.s.

„Oni (z PO - przyp. red.) cieszyli się z tej rtęci…”

Cóż można powiedzieć o sztandarowym przykładzie tez przeze mnie zaprezentowanych?

Wstrętne?
Haniebne?
Nikczemne?

A może wszystkie te epitety są zasadne?


Lubię to! Skomentuj89 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka