17 obserwujących
593 notki
206k odsłon
  139   0

Ostani krok w chmurze

Uwielbiam futurologów, są nieodparcie śmieszni w swoich przewidywaniach. Odkąd pamiętam, co roku przepowiadają, że pomrzemy z głodu, bo zastąpią nas komputery. Sorry, kiedyś były to "mózgi elektronowe". Od jakiś paru lat umrzeć z głodu mają fachowcy od komputerów (niby ja) bo zostaną zastąpieni przez "chmurę". Owa chmura to nic innego niż nowa nazwa dla usług świadczonych od pół wieku np. przez Zakłady Elektronicznej Techniki Obliczeniowej.
Pogróżki chmury odbierałem ze względnym spokojem, ale pamiętając, że nawet popsuty zegar raz na dzień wskazuje poprawną godzinę. I że może być to moja czarna godzina. Napięcie zeszło, kiedy chmura kolektywnie skasowała komunikator Parler, który zawinił tym, że nalazło się do niego zbyt wielu zwolenników Trumpa. Z grubsza to tak, jakby elektrownia odcięła Wam prąd, bo krytykowaliście - ja wiem? - Owsiaka. Albo Ziobrę.
Porównanie z elektrownią jest nieprzypadkowe, bo chmura od lat zapewnia, że uczyni informatykę tak prostą jak wodociągi czy elektryczność: odkręcasz kurek z mocą obliczeniową, a na koniec miesiąca dostajesz rachunek.
To chwytliwe porównanie za pomocą którego chmura wyciągała nam klientów wzięło właśnie w łeb. Parler nie tylko został zanihilowany, ale dane gości, którzy na tym komunikatorze umówili się na spotkanie w gabinecie Nancy Pelosi wyciekły wprost z chmury do FBI.
Gdybym ja z kolegami w ten sposób odciął systemy naszym klientom, nasza firma nie wypłaciłaby się do końca życia. Czego dowiedziałbym się już z prasy, bo tego samego dnia bym wyleciał.
Tak że nie, chmura chwilowo mnie nie zastąpi.
Jeden jasny promyk na początku roku.

image

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie