14 obserwujących
84 notki
65k odsłon
503 odsłony

"Bom – człowiek! Zniosę wszystko! Pomocuj się ze mną!"

Gauguin, Wizja po kazaniu
Gauguin, Wizja po kazaniu
Wykop Skomentuj75

tematem notki nie są ani anioły, ani angelologia, ani anielski gender bez genderyzmu. Nie dlatego, że są to tematy nieatrakcyjne, ale po prostu dlatego, że nie są moje.

Anioły (te)/aniołowie (ci) to frapujące istoty. Wytransferowane z Egiptu czy Babilonu, czysto duchowe, więc antropomorfizowane; eteryczne, więc "ni to, ni owo". Nie są ontologicznie definiowalne. Z teologicznego punktu widzenia ani wieku, ani płci nie mają*. Nie do prokreacji czy choćby swawolenia je uczyniono. Mówiąc wprost - to niebieskie ptaki, choć z zatrudnieniem. Są mocno zaangażowane w naszą doczesność, ale w dalekim niepoważaniu zdają się mieć troskę i o stabilność naszego systemu emerytalnego, i o procent naszej wyjątkowej substancji narodowej w ogólnej populacji zmierzającego do upadku lewackiego świata.

Z wiersza Leśmiana wzięłam tytuł do notki i będzie to notka o nieoczywistej poezji, więc o tym, w czym syberyjska najlepiej się czuje. Ale zanim o poezji, muszę i anielskość krótko zrekapitulować. Literaturę przedmiotu już jakoś skompletowałam (jasne że z Orygenesem, Eliadem, Bułgakowem itd.), ale teraz zaproponuję p.w. kultową pozycję: Gustav Davidson, Słownik aniołów, w tym aniołów upadłych (moje wydanie z 2003)**. A tu - jakże inaczej? - "Od Anioła do Szatana" (C. Norwid).

image

Anielskie wizerunki znamy p.w. z kościołów i z ich bezpośredniego otoczenia, są w monumentalnych rzeźbach, we freskach, witrażach. W pierwszej zaś kolejności - są w historiach i modlitwach spisanych przez największe religie (hinduizm, buddyzm, judaizm, chrześcijaństwo i islam) i przez ciemne ryty tych religii (gnoza). Wyobraźnia proroków i skrybów, a potem nasza ludyczna wyobraźnia przydała aniołom określone atrybuty (skrzydła, tj. paporotki i podpaporotki, ich ilość i kolor; szaty i włosy, ich długość oraz kolor; instrumenty i oręż oraz ich dźwięki itd.).

Wyjęte, wypreparowane z religijno/duchowego kontekstu macierzystego, eksploatowane do granic (nie)estetycznej wytrzymałości, sprowadzone do atrybutów, anioły stały się tematem łatwym, popkulturowym. Ot, element pejzażu, poręczny gadżecik na wiadome okazje, impuls dla rozegzaltowanych literatów i scenarzystów, ezoteryczny malunek (w 13 duchowych kolorach?) do zawieszenia, jarmarczna figurka, puzderko, lusterko, zabawka. Fuj.

Mówi się, że anioły/anieli są funkcjami. Że służą ludziom i Bogu - zwiastują, strzegą, ochraniają. Schodzą i wchodzą po drabinie rozpiętej między światem Stwórcy a światem Jego stworzenia, przenosząc nasze ludzkie sprawy, prośby i żale, by On poznał, kim się staliśmy na padole cierpienia, by zrozumiał, jak bardzo jesteśmy samotni, bo kazał się nam od Siebie oddzielić. Są i anioły upadłe, te czapkują Szatanowi, pierwszemu ze strąconych. Mają czarne skrzydła (jak na Drabinie Raju Jana Klimaka), wtedy są demonami, a choćby ministrami... Pomińmy je tutaj. Podobnie jak tzw. anielice. 

Te dobre, czujne i ostrożne, od pieczy/pokoju/miłości, są z nami od momentu narodzin po kres ziemskiej mordęgi. Przysiadają jak ptaszęta (ot, wróbelki z genderowej notki @kierownika) na ramieniu albo zagradzają nam drogę; pełnią straż przed bramami Raju albo stróżują na rodzinnych polach; witają nowonarodzonego albo w chorobie czuwają u wezgłowia łóżka; utulają do snu albo zamykają po raz ostatni oczy; oznajmiają pieniem chwałę albo pieczętują ciszę palcem położonym na ustach, przenoszą na drugi brzeg albo sławią pamięć na pomnikach. Przyzywane, pozostaną z nami i wtedy, gdy utrącone skrzydła spadną na pobojowiska historii. Snują się smutno: "Jak strzępki białej mgły, / skrzydła zwiesiwszy duże, / nad trupy całe we krwi" (Beata Obertyńska).

Mają zatem ściśle określone funkcje, ale i mają władzę. Władają tym (przestrzenie, zdarzenia), co On dla nas uczynił, a czyniąc widział, że było dobre. Prawda, że i w covidzie, pod butem dobra spływającego na nas od rządzących, aktualne?

Demokratyczny to temat, bo wszyscy żyjemy (albo i współ-żyjemy) z aniołami w ikonograficzno-semantycznej komitywie. Lecz tylko najwięksi z mistyków - Eliasz, Malachiasz, Habakuk, Dante, Milton, Swedenborg, Blake czy nasz Słowacki i trochę nasz Oscar Miłosz - więc naprawdę nieliczni, poznali ich język i mogli z nimi (tak, tak) obcować. Ci wybrani wiedzieli, że anioły, które "przechodzą przez włosy" (ponoć ostatnie słowa Słowackiego), nie są eterycznymi efebami, androgenicznymi "ktosiami", pulchnymi puttami.

Anioły nie są po to, by drapać je pod bródką lub ulatywać z nimi w wieczną szczęśliwość. Są po to, by dać wyobrażenie o trudnej Tajemnicy, by ją przybliżać. Ale także: by się z nią (tajemnicą, władzą, milczeniem) zewrzeć...

Jeśli na powrót wyłuskamy anioły z łupin plastiku i kryształków Swarovskiego, każde z pytań o anielską kondycję i funkcję stanie się na powrót zasadne. Nie dlatego, że anioły/anieli mają - co oczywiste - ogromny potencjał kulturowy. Anioły są nam potrzebne tożsamościowo, bo i za ich przyczyną odróżniamy "człowiecze" od "nie-człowiecze", a przede wszystkim  "ja" od "nie-ja"...

Wykop Skomentuj75
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura