27 obserwujących
1286 notek
743k odsłony
  1265   0

Jeśli Świątek wygra jutro z Sabalenką…

To, z jednej strony, zważywszy fakt, w jakich okolicznościach obie dostały się do niedzielnego finału, będziemy mieli do czynienia z drugim cudem, ale nie nad Wisłą, tylko nad Neckarem. Może nie aż tak spektakularnym jak ten pierwszy, ale za to też z polskim udziałem.
Ze strony zaś drugiej będzie to już wtedy rzeczywiście chyba świadczyć o tym, ze nasze tenisowe dobro przerasta aktualnie całą resztę światowej czołówki o głowę. Za wyjątkiem może sobotniej rywalki, ale jej żaden ekspert do światowej czołówki na razie nie zalicza, choć o mało dzisiaj nie wygrała ze światową jedynką. Takie czasy. Będą się podniecać Pliskovą, która w meczu z Igą, i to rok temu, a nie teraz, zaliczyła „rower”, a o Samsonowej, która przegrała z Polką o włos, nawet w tym kontekście nie wspomną. Bo 31-sza w rankingu (co zresztą od poniedziałku najprawdopodobniej będzie już nieaktualne, bo awansuje).
No bo jak ta Iga ma ten mecz jutro wygrać, skoro rozpoczęła go nie dość, że pół godziny po tym, jak Białorusinka już odpoczywała po spotkaniu z Badosą, to jeszcze toczyła swój wyczerpujący do cna pojedynek przez ponad trzy godziny? A zaczynają grać o 13-tej!
Wygra go tylko i wyłącznie wtedy, jeśli przerasta Sabalenkę (a ta, obok Jabeur, wygląda w tej chwili na najgroźniejszą konkurentkę z tzw. czołówki) o dwie półki. Pamiętacie jak Linette, będąc kilka tygodni temu w swojej wyjątkowo wysokiej formie, dostała, i to bez walki, baty w Miami od innej Rosjanki? Mimo, że wcześniej pokonała dwie bardzo dobre przeciwniczki? Dlaczego? Bo była od tej Rosjanki, grając trzeci mecz w ciągu 24 godzin, o wiele bardziej zmęczona. I tak na pewno będzie jutro z Igą. Że będzie dużo bardziej zmęczona jutro, a nie że dostanie baty. Baty dostanie tylko wtedy, kiedy nie jest od tej reszty lepsza o te dwie półki. A tego w tej chwili nie wiemy.
Także jutro, około 15-tej, powinniśmy już wiedzieć, czy Iga przerasta w tej chwili resztę stawki o kilka pięter, czy „tylko” jest z nich chwilowo najlepsza.
A propos Rosjanek, to dość dziwaczne, żeby nie napisać groteskowe, jest unikanie przez polskich komentatorów telewizyjnych wyrazu określającego ich nację. Choć ma to swoje plusy. Do końca życia, na przykład, będę już wiedział, w jakim wieku jest Samsonowa, bo z powodu jak wyżej, komentator nazywał ją chyba z 10 razy, cyt. „24-latką”. Kłóci się to unikanie nazywania Samsonowej Rosjanką, uważam, w zasadniczy sposób z akcją WTA i ATP, żeby pozwalać tenisistom tej nacji na dalszy udział w rozgrywkach tych organizacji. Więcej. WTA, a chyba i ATP, zamierzają ukarać, i to tak, że im w pięty pójdzie, organizatorów Wimbledonu, za to, że ci nie pozwolą Rosjanom i Białorusinom na udział w ich Turnieju. W uzasadnieniu połączone w żalu nad Rosjanami ATP/WTA pieprzą, że rosyjscy sportowcy niczemu nie winni, więc czemu ich karać.
To ja się was, miłośnicy Rosjan, pytam. A czemu winni sportowcy ukraińscy, których duża część, zamiast walczyć o sportowe trofea, musi walczyć w obronie ojczyzny, a inna, na razie nieco mniejsza, leży od jakiegoś czasu 1,5 metra pod ziemią. Jak mieli farta, bo nie wiadomo czy wszyscy grób mają. A durnie z WTA i ATP ręce nad niedolą pokrzywdzonych przez Wimbledon Rublowów i innych Miedwiediewów załamują.
Piszę durnie, ale nie zdziwię się, jak się okaże, że to wcale nie durnie, tylko takie sportowe odpowiedniki pani Merkel, pana Schroedera i innych ważnych person świata publicznego zachodniej Europy, które siedziały, albo dalej siedzą, w rosyjskich kieszeniach.
Wracając do Igi i jutrzejszego finału. Zdroworozsądkowo patrząc, nie powinna mieć żadnych szans. Ale ja myślę, że te szanse są. Mimo, że Sabalenka w tej chwili jest naprawdę dobra.
Szanse są, bo Iga Świątek to jest naprawdę perła w koronie.

Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport