27 obserwujących
1304 notki
766k odsłon
  615   0

Piąty tytuł Hurkacza i awans do 10-tki ATP

Piąty, ale pierwszy na nawierzchni innej niż twarda. Do jednego tytułu w roku 2019 (Karolina Północna) i trzech w roku ubiegłym (dwa razy na Florydzie i raz we Francji) nasz męski tenisowy number one dołożył zwycięstwo piąte, tym razem na trawie. Wyjątkowe a przynajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że nigdy jeszcze Polak nie był najlepszy w turnieju ATP 500 (trzy razy były to ATP 250, raz ATP1000), a drugi, że oprócz tego, że wygrał, to po raz pierwszy w karierze zwyciężył w pojedynku ze światową jedynką.
Kiedy to piszę mam przed oczami live ranking mężczyzn. On nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością, czyli z tym co oficjalnie ukaże się w poniedziałek, czyli jutro. Ale te różnice są zwykle minimalne, a to, że nie zmieni się kolejność, można przyjmować w ciemno. Hurkacz będzie od jutra 10-ty. Do 9-go, ciemnoskórego Kanadyjczyka dwojga trudnych nazwisk, których chyba nie spamiętam, brakuje mu ledwie 22 oczka. Oczywiście ten awans Polaka w zestawieniu ma, w kontekście rozstawienia w Wimbledonie, kapitalne znaczenie. Miejsce 10-te jest, co prawda, w tej samej grupie rozstawienia co 12-te, które Hurkacz piastował przed Halle, więc niby i tak by się nic nie zmieniło. Ale właśnie niby. Ponieważ w Londynie nie zagrają Miedwiediew i Rublow, a dodatkowo jeszcze kontuzjowany Zwieriew to, na podstawie rankingu obowiązującego od jutra, HH będzie losowany w czołowej ósemce, a to gwarantuje mu mecze z najlepszymi dopiero w ćwierćfinale. Gdyby podstawą do rozstawienia w Wimbledonie był ranking, który obowiązuje jeszcze dzisiaj, to Polak mógłby trafić na takiego Djokovica już w czwartej rundzie.
Takie są skutki dzisiejszej wiktorii. Oprócz tego, ze Polak przekroczył granicę siedmiu baniek dolców zarobionych w karierze. Ile dokładnie, to można będzie, jak ktoś jest bardzo ciekawy i lubi innym zaglądać do portfela,  jutro przeczytać na oficjalnej stronie ATP.
Za Wimbledon te skorumpowane do cna dupki z ATP punktów nie przyznają, więc walka będzie tylko o prestiż i kasę. Odbije się to, m.in. na Polaku, który był przecież w zeszłym roku w Londynie aż w półfinale i straci z tego tytułu bezpowrotnie aż 780 punktów. To go przesunie z rankingu prawdopodobnie  znacząco w dół. Znacząco, czyli jakieś 4-5 miejsc. Ale punktowo znów będzie musiał w sierpniu i we wrześniu mocno nadganiać. Tak to jest, jak polityka rządzi sportem. W zasadzie nie polityka, a śmiecie, które na sport, i to ten na najwyższym poziomie, patrzą przez pryzmat otrzymywanych pod stołem walizek. Albo dyspozycji.

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport