27 obserwujących
1318 notek
777k odsłon
  728   0

Wimbledon. Polski tenis paniami stoi

Nie mam siły i nastroju, żeby oceniać to, co zrobił dzisiaj Hubert Hurkacz.
Ja nie wiem jak zagra w tym turnieju Iga Świątek. Ale wiem jak zagrał Hubert Hurkacz. I wiem jedno. Tak jak po Garrosie napisałem, ze z Hurkacza się Nadala nie zrobi, tak dzisiaj piszę, że Igi Świątek też nie. I każdy się się pewnie domyśla, co na myśli mam ja. A jak się nie domyśla, to niech się domyśli.
Dwa dramaty w jednym. Najpierw to, co nasz tenisista grał do momentu trzech meczboli Hiszpana. I potem co zagrał od 5:3 w secie decydującym. Napisałem wczoraj, że Polak tego meczu przegrać, po prostu, nie może. A jednak tego, i to w podwójnie cudowny sposób, dokonał. Nie wiem jak, ale dokonał. Dostał prezent, jaki dostaje się raz w życiu. I ten prezent wypadł mu z rąk i się roztrzaskał.
Nie lepiej wypadł w Londynie Karol Majchrzak. Może gorzej, bo przegrał dość wyraźnie w trzech niezbyt długich setach. Z nikim znaczącym w dodatku. O ile z Hurkacza nie będzie Nadala czy Djokovica, to z Majchrzaka nie będzie ani Hurkacza, ani Janowicza. Ma nad sobą szklany sufit, którego nie jest w stanie przebić.  
Przejdźmy do rzeczy miłych. Nasze dwie kwalifikantki grają dalej. Zaimponowała szczególnie Maja Chwalińska, ale również postawa Katarzyny Kawy musiała wzbudzić respekt. Szczególnie za to, co zrobiła w samej końcówce meczu. Patrz pan, panie Hurkacz, i ucz się. Szkoda, że Polka trafia od razu w drugiej rundzie na Jabeur. Ale nasze panie mają ostatnio patent na Tunezyjkę. Co która na nią trafi, to ją ogrywa. No to idziemy za ciosem, pani Kasiu. Nie patrzymy na rywalkę, tylko na siebie. BTW. Ciekawe co na wynik meczu Kawy mówią bukmacherzy? I czy w ogóle mówią, czy raczej milczą. Jak grób.
Maja Chwalińska goniła po korcie przez cały mecz rywalkę, a jednocześnie wielką faworytkę swojego meczu, niczym początkującą juniorkę. Siniakowa (tak mówi moja zona, która ten mecz we fragmentach widziała) była bliska płaczu. Nie wiem jak to będzie wyglądać w następnych dniach, ale niech wygląda tak jak dziś, to nie tylko Riske, ale i Bouzkova (właśnie sensacyjnie wygrała z Collins) mogą mieć ciepło. Może trochę przesadzam, ale muszę jakoś odreagować po wtopie mojego pretendenta do tytułu.
Magda Linette. W przeciwieństwie do Hurkacza, będąc stuprocentową faworytką, wywiązała się ze swej roli. Gratulacje. Teraz czekamy na mecz z Kerber.
Co przed nami jutro? Na szczęście same panie. Tą razą tylko dwie. O Idze jedno zdanie. Gra z 254-tą rakietą świata i wszystko niby jasne, choć po numerze z Hurkaczem nic już jasne nie jest. Mecz na Korcie Centralnym o wpół do trzeciej. Magda Fręch faworytką, podobnie jak to było dzisiaj z naszymi dwiema kwalifikantkami, nie będzie. I dobrze. Ale, zdopingowana zwycięstwami Chwalińskiej i Kawy, może pójść ich śladem. A potem trzecia runda na wyciągnięcie ręki, bo tak Schmiedlova, a tym bardziej Peterson, są do ogrania. Wtorkowy mecz Polki na korcie numer 4 w ostatniej parze.

Lubię to! Skomentuj49 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport