27 obserwujących
1318 notek
777k odsłon
  2368   3

Wimbledon. Polki – Reszta Świata 5:0. Magda Fręch niczym… Chwalińska

W Londynie burza. Burza z piorunami. Wszystkie nasze panie przeszły pierwszą rundę, ale to nic. Każda z nich dokonała tego w bardzo dobrym stylu. Po Chwalińskiej, Kawie i Linette, które awans do II rundy wywalczyły wczoraj, dziś dołączyły do nich pozostałe nasze dwie tenisistki biorące udział w tegorocznym Wimbledonie.
Z dzisiejszej pary wyróżniłbym zdecydowanie Magdę Fręch. Nie żebym coś miał do Igi. Natomiast Fręch miała rywalkę z dużo wyższej półki. W dodatku z półki wyższej niż ona sama. Mimo to rozłożyła Włoszkę Giorgi na łopatki. W dodatku (sądząc po wyniku, bo meczu, niestety, nie oglądałem)  w sposób nie podlegający żadnej dyskusji. Mecz Igi natomiast widziałem i, po pierwsze, cieszę się, że awansowała, a po drugie cieszę się jeszcze bardziej, że w kolejnej rundzie rywalka będzie jeszcze słabsza niż ta dzisiejsza. Iga, proszę Państwa (jeśli ktoś nie oglądał), na razie się wstrzeliwuje w Kort Centralny londyńskiej areny. I nie zawsze jej to jeszcze wychodzi. Ma na to jednak, moim zdaniem, tylko jeden mecz, bo  w rundzie trzeciej przeciwniczka będzie już znacznie bardziej wymagająca.
Na razie trzeba się cieszyć z tego, że II rundę nasze panie osiągnęły bez żadnych strat. Ale krótko się cieszyć, bo już jutro od południa trzy z nich czekają kolejne wyzwania.  Magda Chwalińska zmierzy się z Amerykanką Riske. Tę samą, którą ostatnio w RG bezlitośnie obatożyła Iga, i którą w Berlinie pokonała Linette. Mecz naszej 21-latki na korcie nr 18, trzeci w kolejności. Sama Magda trafia na Andżelikę Kerber, z którą zarówno ona, jak i Magda Fręch, stoczyły bardzo niedawno niesamowicie wyrównane pojedynki. Ona w Strasbourgu, a młodsza z Magd w Paryżu. Polka z Niemką, jeśli to faktycznie Niemka, grają na korcie nr 2 jako drugie z kolei. Katarzyna Kawa ma zdecydowanie najtrudniejszą przeciwniczkę. Ons Jabeur. Jeśli ktoś ostatnio Finezyjkę pokonuje, to jest to tylko i wyłącznie jakaś Polka. Doczytałem się, że Katarzyna Kawa jest rdzenną Polką i od razu wzrósł mój optymizm. Nie żeby do rozmiarów horrendalnych, ale do takich, że nie będę bał się tego meczu oglądać. To nie jest bez znaczenia. A mecz planowany jest jako ostatni na korcie nr 3.
Aha. Na koniec o tej, za którą osobiście nie przepadam, ale podskórnie szanuję na tyle, że mi jej żal ,że robi z siebie błazna. Na Korcie Centralnym zaprezentowała się (w zasadzie jeszcze prezentuje, bo mecz się nie może się skończyć) Serena Williams. Nie wiem skąd ci od losowania wytrzasnęli tą Tajko-Wietnamkę, ale musieli chyba jej długo szukać, żeby podstawić do drabinki kogoś, kto jest w stanie przegrać z Amerykanką. Ja naprawdę nie rozumiem powodów, dla których ktoś, kto ma na koncie 23 wielkoszlemowe tytuły, rozdrabnia się dla kilku złotych czy nawet dolarów i robi z siebie pośmiewisko. Przecież poziom meczu Williams (wytrzymałem do stanu 4:2 w pierwszym secie i wątpię, żeby później raptownie się podniósł) przypominał sytuację, jakby na kort wybiegły panie Billie Jean King i Margaret Court. Takie tempo. Williams jest od nich tak z dwa razy młodsza, ale poruszała się w tych pierwszych sześciu gemach, jakby nie była.
Nie wiem jak się ten jej mecz skończy, ale jeśli go jednak wygra, to w drugiej rundzie, jeśli ten mecz nie będzie ukartowany, rywalka, wszystko jedno kto to będzie, zmiecie ją niczym tsunami. W sensie wyniku, nie siły. Tę ma akurat Williams, ale żeby ją wykorzystać, to musiałaby znów mieć za rywalkę pannę Tan. A panna Tan odpadnie w pierwszej rundzie, więc jej na nowo dolosować Amerykance nie będzie można. I kółko się zamyka.
Przykro było patrzeć na te pierwsze sześć gemów. Nie szanuje się kobieta. Ja sobie nie przypominam, żeby taka Irena Szewińska albo inna Anne Marie Proell-Moser startowały w najważniejszej imprezie roku w momencie, kiedy mogłyby zostać babciami. Noriaki Kasai po 40-tce, owszem, w MŚ czy nawet Igrzyskach, startował. Tyle, że on był wtedy w formie, która go do tego predestynowała. Ale to tak zupełnie na marginesie z tą Williams. W ramach dodatku specjalnego, powiedzmy.

Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport