27 obserwujących
1318 notek
777k odsłon
  627   0

Wimbledon wszedł w decydującą f(r)azę

Jesteśmy na etapie ćwierćfinałów. U mężczyzn (są na to duże szanse) może się skończyć tak, jak się zdarzało bardzo często, tzn., ze w finale spotkają się dwaj najlepsi. Jedynka z dwójką. Ale są też przeciwwskazania. Taki Sinner, na przykład. A jeśli nie on, to w półfinale mocno dopingowany przez kibiców gospodarzy Norrie. To w górnej połówce. W dolnej, jak ktoś ma Nadala ograć, to prędzej Fritz w ćwierćfinale niż Kyrgios w pół. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale, i nie tylko z przyzwyczajenia, obstawiłbym finał w składzie Djoko-Nadal. A wtedy bardzo się zdziwię, jak w niedzielę Serb skończy turniej bez siódmej korony za Wimbledon. Ale ja się przez ostatnie 9 dni mocno różnymi innymi rzeczami zdziwiłem, więc jedno zdziwienie więcej tez przeżyję. Choć, przyznaję, mocno.

Panie. Patrząc na to, co się tu do tej pory działo, to w sobotę muszą stanąć naprzeciw siebie Halep i Jabeur. Ale jak się Czeszce coś w głowie poprzestawia i dojdzie do wniosku, że zamiast się bać Jabeur trzeba myśleć pozytywnie, bo diabeł nie musi być taki straszny jak go malują? Albo jak Anisimowa stwierdzi, że skoro wygrała z Gauff, to z każdą inną też może?

Na Niemki (jedna z nich, siłą rzeczy, musi zagrać w półfinale) ani na zwyciężczynię ćwierćfinału między Tomljanovic i Rybakiną, w kontekście końcowego zwycięstwa, specjalnie bym nie liczył. No chyba, że Bouzkova straci tyle sił z Jabeur, że nie starczy jej ich już na półfinał. No ale wtedy pozostaje jeszcze którejś z Niemek mecz finałowy, a tam to już chyba zadanie ponad siły.

To może na koniec krótko pociągnę watek „niemiecki”. Maria jest już trzecią, mającą związek z Polską, zawodniczką tego kraju, która w ostatnim 10-leciu zahacza o wimbledonowe wierzchołki. I ci Niemcy, zamiast być nam wdzięczni, to cały czas nas czeszą. Widzę (mam podgląd z meczu), że Maria jednak tego swojego ćwierćfinału może nie wygrać i raczej nie zostanie trzecią pół Polką, która wystąpi w londyńskim finale. nawet w półfinale. Trudno. Swoje pokazała.

34-letnia podwójna Mama, która ograła kilka wielkich faworytek, w tym grecką kulturystkę i niezrównoważoną emocjonalnie Łotyszkę (że o Rumunce Cirstei nie wspomnę, bo do tej dwójki jednak trochę jej brakuje). Wielkie brawa bez względu na to jak się ten jej ćwierćfinał skończy!

Tak to wszystko wygląda tuż przed 15-tą we wtorek.

A jak będzie za kilka dni? Się zobaczy.


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport