27 obserwujących
1341 notek
793k odsłony
  780   0

Jak nie Iga, to Hubi

Hubert Hurkacz godnie zastępuje Igę Świątek w odnoszeniu sukcesów na ziemi kanadyjskiej. Wczoraj wieczór po raz drugi z rzędu odprawił z kwitkiem słynnego australijskiego skandalistę/Aborygena Kyrgiosa, który co prawda jest od Polaka niżej w rankingu, ale wśród bukmacherów cieszył się przed meczem większym zaufaniem. Co nie świadczy oczywiście o tym, że buki się na rzeczy nie znają, tylko o tym, że Hurkacz naprawdę dobrze w Montrealu gra. Kyrgios od dobrych kilku, jeśli nie lepiej, tygodni jest na fali i zwycięstwo z nim, to w tym momencie duża sporawa. Dziś czeka Polaka mecz z Ruudem, z którym stosunkowo niedawno dostał niezłe wciry. Ale na innej nawierzchni. Ewentualne zwycięstwo Hurkacza spowoduje, że bardzo realnie będzie można myśleć o szóstym w profesjonalnej karierze triumfie Polaka. Po pierwsze obaj uczestnicy drugiego półfinału są aktualnie dużo niżej w rankingu. Evans jest w tej chwili na miejscu 39-tym, Carreno-Busta na 23-cim. Po drugie Hurkacz nie ma z żadnym z nich ujemnego bilansu.
Ale tenisowym Januszom i Grażynkom i tak pewnie mało. Płaczą nad Świątek tak, jakby grała na poziomie obecnej Sereny Williams i zmierzała do nieuchronnego w krótkim czasie końca kariery. Tymczasem Iga zagrała dobry mecz, w którym rywalka wzniosła się na świetny poziom. Rywalka, która wygrała w tym roku drugą ilość turniejów po Idze. Rywalka, która w kolejnym meczu wygrała z Bencic, a wcześniej wyraźnie pokonała Fernandez. Rywalka która, być może, wygra cały turniej. Ale to przecież nic. Ważne, że Świątek przegrała. Dramat narodowy! Odra i połowa polskich ryb w ruinie, ale najważniejsze, że Świątek przegrała. I że się kończy. No bo oczywiście jak przegrała, to się kończy. Definitywnie. I gra „żenujący” tenis, jak napisał jeden z blogerów, którego dotąd posądzałem o to, że się trochę na sporcie zna.
No więc informacja dla tych wszystkich, którzy postawili już na Świątek z powodu porażki z, w dodatku nie wiadomo czy do końca czystą od dopingu, Brazylijką krzyżyk. Jest jeszcze Hurkacz! Zanim na nim też postawicie krzyżyk, może jeszcze wygrać w Montrealu. Dobrze by było, bo przecież jak dziś przegra półfinał, to też będzie oznaczać, ze się skończył. Prawda? Definitywnie. Jak Iga.
I na kogo wtedy będziecie psioczyć? Nic, tylko pozostaje Lewy. Jeśli dziś wieczór nie strzeli hat-tricka.

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport