HareM HareM
747
BLOG

Zanim tenisistki przejdą na mączkę… Niesamowite statystyki Igi Natalii Świątek

HareM HareM Tenis Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
Finlandia miała Nykaenena. Argentyna ma Messiego. Ameryka Shiffrin. A nam rośnie Iga.

Trochę mi zeszło, ale ostatniej nocy skończyłem wreszcie ubierać w różne tabele dane dotyczące całej dorosłej kariery Igi Świątek. „Dorosłej”, czyli wszystkich jej meczów rozgrywanych pod egidą WTA i ITF od roku 2016 wzwyż. W jednym z niedawnych tekstów poświęconych tenisowi zdążyłem już, częściowo, przedstawić niesamowitość (mimo nieukończenia nawet 23. lat), dokonań Igi, ale, po pierwsze, nie były to oparte o dane, od A do Z, kompletne, a po drugie pisałem wtedy również o innych sprawach i, siłą rzeczy, wątek statystyczno-liczbowy nie był do końca pierwszorzędnym. Teraz skupię się tylko na podaniu danych statystycznych. Jak ktoś nie lubi samych liczb, to najszczęśliwszy nie będzie, ale ci, którzy nie wagarowali na matematyce wiedzą, że dowody przeprowadza się w oparciu o konkrety. A w wypadku tenisa, nie tylko zresztą, konkretami są suche wyniki i fakty.
Za datę rozpoczęcia przez NDN dorosłej kariery należy przyjąć 23. października roku pańskiego 2016. Wtedy to, startując w kwalifikacjach sztokholmskiego ITF-a, Iga, mając 15,5 roku, rozegrała swój pierwszy mecz jako „seniorka”. Wygrała kwalifikacyjny pojedynek pierwszej rundy ze Szwedką Caijsą Hennemann, która będzie pewnie kiedyś z tej racji wspominana (tak jak niegdyś Lucjan Trela po pojedynku z Foremanem w pierwszej rundzie olimpijskiego turnieju w Meksyku, choć może nie do końca, bo Polak przez nokaut nie przegrał, a Szwedka jednak w ten deseń) bardziej niż niektóre byłe i aktualne tenisowe gwiazdki. Świątek wygrała zresztą cały swój debiutancki turniej, zwyciężając w obu meczach kwalifikacyjnych oraz 4 turniejowych (piąty, półfinałowy, wygrała bez gry walkowerem). I się potoczyło… Ale co ja się będę rozpisywał. Niech przemówią fakty. Krótko i węzłowato.
W latach 2016-2018 Świątek brała udział tylko i wyłącznie w ITF-ch. Pierwsze dwa sezony jedynie w Europie. Mniej więcej w połowie roku 2017 doznała groźnej kontuzji (ostatnio, w rozmowie z Jackiem Kurowskim z TVP, wspomniał o tym jej ojciec), która zatrzymała i postawiła pod znakiem zapytania jej dalszą karierę. W lutym 2018 wróciła jednak do sportu i turniejów ITF. Nie stroniła już od udziału w turniejach pozaeuropejskich zaliczając, między innymi, Egipt i liczne zawody w USA.
Bilans spotkań rozegranych przez Igę w okresie 2016-2018, zważywszy dodatkowo na jej wiek i przytoczone wyżej okoliczności oraz to, jak zmienna w tym wieku jest dyspozycja młodych sportowców, sugerował ekspertom i fachowcom (ale nie tylko, bo ja, na ten przykład, czytając wcześniej gazetowe newsy na temat młodziutkiej Polki i widząc ją kiedyś, raz, na żywca na korcie, już wtedy mówiłem żonie na kanapie przed telewizorem przy okazji oglądania meczów Agnieszki, że kroi się w polskim tenisie coś jeszcze wspanialszego), że mamy do czynienia z czymś niebywałym. Ten stricte ITF-owski bilans ówczesnej nadziei polskiego tenisa to 45 zwycięstw i tylko 10 porażek w turniejach głównych oraz, UWAGA, 18 wygranych i 0(sic!) przegranych w kwalifikacjach do tych turniejów. Iga wzięła w tym czasie udział w 17. turniejach serii ITF, z których wygrała aż 7!  A skuteczność w finałach miała stuprocentową! Przeliczmy to na procenty. No więc tak. Procent zwycięstw w turniejach głównych wynosi 81,82. Procent wygranych kwalifikacyjnych wiadomo, ale niech wszyscy zmrużą oczy: 100,00!!! A procent wszystkich gier, cuzamen do kupy, jak też łatwo policzyć, 86,30. Procent wygranych turniejów natomiast na poziomie 41,18. Szał.
Do tego wszystkiego, poza konkursem, dwie ciekawostki. Pierwsza. W trzech innych turniejach tego typu Polka osiągnęła półfinał, tak że łącznie w „strefie medalowej” turniejów ITF była 10-krotnie. Czyli stanęła na turniejowym podium w 58,82 % przypadków. I druga. Cokolwiek zastanawiająca. W czterech przypadkach Świątek nie przebrnęła etapu 1/32 turnieju. Trzy z nich to były występy domowe w Polsce.
Styczeń 2019 rozpoczął nowy rozdział w tenisowym życiu Igi. Po raz pierwszy zagrała w turnieju WTA. Zaczęło się niby tak sobie, bo odpadła w Auckland WTA 250 w kwalifikacjach. Przy czym dopiero w ostatniej, trzeciej, ich rundzie. Co jest, jak sobie porównuję do wielu innych, bardzo znanych i cenionych tenisistek, których statystyki już sprawdzałem, a których dane kiedyś przywołam, wynikiem zdecydowanie się wyróżniającym. Żeby nie napisać rewelacyjnym.
Dobra. Żeby się nie rozdrabniać. Obiecałem konkrety, więc do nich przechodzę. I tak:
I.    Turnieje Wielkiego Szlema
a.    rozegranych turniejów            -     20
b.    wygranych turniejów            -      4
c.    procent wygranych turniejów        -    20,00
d.    rozegranych meczów w turniejach gł.    -    86
e.    wygranych meczów            -    70
f.    procent wygranych meczów        -    81,40
g.    rozegranych meczów kwalifik.        -      3
h.    wygranych meczów kwalifik.        -      3
i.    procent zwycięstw z uwzględn. kwal.    -    82,02               

                                       
II.    Turnieje WTA 1000
a.  rozegranych turniejów            -    32   
b.  wygranych turniejów            -      9
c.  procent wygranych turniejów        -    28,13
d.  rozegranych meczów w turniejach gł.    -          107
e.  wygranych meczów            -    86
f.  procent wygranych meczów        -    80,37
g.     rozegranych meczów kwalifik.        -      8
h.     wygranych meczów kwalifik.        -      6
i.     procent zwycięstw z uwzględn. kwal.    -    80,00   

III.    Turnieje WTA 500
a.  rozegranych turniejów            -    13   
b.  wygranych turniejów            -      4
c.  procent wygranych turniejów        -    30,77
d.  rozegranych meczów w turniejach gł.    -    39
e.  wygranych meczów            -    32
f.  procent wygranych meczów        -    82,05
g. rozegranych meczów kwalifik.        -      1
h.    wygranych meczów kwalifik.        -      0
i.    procent zwycięstw z uwzględn. kwal.    -    80,00       


IV.    Turnieje WTA 250
a.  rozegranych turniejów            -      7    
b.  wygranych turniejów            -      1
c.  procent wygranych turniejów        -    14,29
d.  rozegranych meczów            -    17
e.  wygranych meczów            -    12
f.  procent wygranych meczów        -    70,59
g. rozegranych meczów kwalifik.        -    11
h. wygranych meczów kwalifik.        -    10
i.  procent zwycięstw z uwzględn. kwal.    -    78,57   


V.    Turnieje WTA Finals
a.  rozegranych turniejów            -      3    
b.  wygranych turniejów            -      1
c.  procent wygranych turniejów        -    33,33
d.  rozegranych meczów            -    12
e.  wygranych meczów            -      9
f.  procent wygranych meczów        -    75,00

VI.    Turnieje Elite Trophy
Nie brała dotąd udziału

VII.    Turnieje United Cup
a.  rozegranych meczów            -      9
b.  wygranych meczów            -      8
c.  procent wygranych meczów        -    88,89


VIII.    Puchar Federacji (BJK Cup)
a.  rozegranych meczów            -      4
b.  wygranych meczów            -      3
c.  procent wygranych meczów        -    75,00


IX.    Igrzyska Olimpijskie
a.  rozegranych turniejów            -      1             
b.  wygranych turniejów            -      0
c.  procent wygranych turniejów        -      0,00
d.  rozegranych meczów            -      2
e.  wygranych meczów            -      1
f.  procent wygranych meczów        -    50,00

Podsumujmy.
Łącznie w turniejach głównych stricte pod egidą WTA, czyli WTA 1000, WTA 500, WTA 250, WTA Finals, United Cup (w tym ostatnim wypadku  liczymy oczywiście tylko mecze) oraz w Wielkich Szlemach i igrzyskach, Iga Świątek wygrała  218 (80,15%) z wszystkich 272 meczów i 19 (25,00%) z wszystkich 76 turniejów. O liczbach i procentach uzyskanych w mniejszych turniejach rozgrywanych pod patronatem ITF pisałem na początku.
Jeśli by te wszystkie turnieje główne dodać i policzyć razem, to mamy 263 zwycięstwa na 327 spotkań. Wychodzi tych zwycięstw 80,43%. Jak jeszcze dodamy mecze z kwalifikacji (bilans 37-4) to uzyskujemy równe 300 wygranych przy 68. porażkach. No i nie zapominajmy o BJK Cup, gdzie dotąd wygrała trzy z czterech spotkań (porażka z Jastremską w roku 2019). Razem daje to 303 zwycięstwa i 69 porażek. Co się przekłada na 81,52% wygranych. Nie 10. czy 20. spotkaniach, ale w 372.
Całkowity bilans wygranych do rozegranych turniejów, mam na myśli całość dotychczasowych dokonań, to 26:93. Prawie 28%.
Co tu jeszcze dodać? Może dwie rzeczy.  Pierwsza, o której wiedzą wszyscy, ale chyba nie wszyscy do końca sobie zdają sprawę co to, de facto, oznacza. Świątek to jest prawdziwy killer. Jak już dojdzie do finału, to bój się Boga.  W zasadzie to Igi. Od pierwszego „dorosłego” finału WTA, mam na myśli Lugano, wygrała 19 z 23 (82,61%) takich spotkań. Wcześniej, w finałach rozgrywanych w ramach ITF w latach 2016-18, na 7 takich meczów wygrała wszystkie. Razem 26 zwycięskich finałów na 30 rozegranych. 87,67%. Koniec świata. Druga. Na ogólną liczbę 52 turniejów Wielkiego Szlema i WTA 1000, w których dotąd uczestniczyła, w 20. przypadkach Iga dotarła co najmniej do półfinału, w 15. grała w finale, z których to finałów wyszła zwycięsko  aż 13 razy. W tym miejscu pozdrawiam wszystkich krytykujących Igę. Tuszę, że to grono w tej chwili znacząco stopniało. Bo jeśli nie, to już nie stopnieje.
O wynikach innych czynnych zawodniczek na tle dokonań Igi pisał w tym tekście nie będę. Nie chcę, żeby mi ktoś zarzucał, że to robię specjalnie, żeby się z nich pośmiać.
Z kolei o wynikach emerytek typu Graf, Evert, Nawratilova, Williams czy nawet nasza Radwańska (wymieniam Isię oczywiście tylko dlatego, że jest Polką, bo to jednak już nie ta półka), pisać nie mogę, bo WTA nie udostępnia danych, na podstawie których mógłbym zrobić statystyki porównawcze. Wielka szkoda, bo chętnie bym to zrobił, mimo że kosztuje strasznie dużo czasu i wysiłku.
Jedna ważna rzecz na koniec. Nawet komuniści wiedzieli (choć oni mówili to tylko w kontekście mężczyzn), że człowieka ocenia się po tym jak skończy, a nie jak zaczyna czy jak jest w trakcie. W pełni to my możemy oceniać karierę Navratilovej czy Graf. Albo, że nawiążę do moich ukochanych skoków, Nykaenena czy Małysza. Z pełną oceną Igi, tak jak z pełną oceną Gauff, Rybakiny  czy Sabalenki, poczekajmy aż przestaną grać w tenisa. Tak samo zróbmy z oceną karier Krafta, Stocha czy pomniejszych skoczków. Oczywiście. Co zdobyli to ich. Ale procenty zawsze można sobie śrubować, tak jak na razie robi Iga albo, wzorem Kamila, psuć.
Za tydzień rusza turniej w Stuttgarcie. Coś, nie wiem co,  mi doradza, że po zawodach w Miami powinienem się, choć przez chwilę, od prorokowania rezultatów turnieju powstrzymać. No to się powstrzymuję. Choć przekonany do tego w żadnym razie nie jestem.

PS

Jak mi kto podpowie jak to zrobić, żeby te tabelki były w miarę równe, to będę wdzięczny

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport