HareM HareM
350
BLOG

Prowokator Borek

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 27
A już przecież Kamil Stoch mówił, cyt.: „No i co, panie Borku?”

Czytam właśnie na Salonie, i to na stronie głównej, że były minister kultury Gliński sprowokował Borka. Mateusza i redaktora skądinąd. Do tego stopnia sprowokował, że rzeczony Borek, wedle utrwalanego obecnie przez TVP, a wcześniej przez inne liczne telewizje, przekazu, „wybitny erudyta sportu” i „szanowany przez wszystkich równie wybitny komentator” (ciekawym tej telewizyjno-dziennikarsko-celebryckiej definicji pojęć „wybitny” i „szanowany”) nazwał imć Glińskiego, w dodatku nie szczypiąc się, bo co się będzie jakimś tam dawno odstawionym od cyca PiSiorem przejmował, IDIOTĄ. Za to, że pan minister (były, że przypomnę) uznał, że Pani, która gwizdała w tym meczu, no bo przecież sędzią, po tym co wyczyniała, trudno ją nazwać, w spotkaniu Ekwador-Niemcy, „celowo faworyzowała tych drugich”.

Ja tam posła Glińskiego nie znam. W życiu go na oczy, żywe znaczy, nie widziałem. Trudno mi więc jednoznacznie się do sugestii Borka redaktora odnieść. Natomiast uzasadnienie rzeczonej tezy przedstawione przez pana dziennikarza mnie nie przekonuje. Nie przekonuje, ponieważ ja ten mecz oglądałem. Pan Borek redaktor podobno też, ale musi patrzył na spotkanie przekrwionymi oczami. Czego udowodnić nie umiem. Natomiast to, że mu język skołkowaciał w chwilach największych błędów popełnianych przez panią z gwizdkiem, to już tak. Słuchałem bowiem transmisji. I rzucił mi się na uszy dysonans między tym co mówił Grzegorz Mielcarski i tym, co mówił Borek redaktor. A w zasadzie o czym nawet się nie zająknął. Mielcarski kilkakrotnie, aczkolwiek zdecydowanie za grzecznie jak na wagę „błędów” pani z gwizdkiem, wspomniał o sytuacji z golem oraz o jej próbach uznania drugiego gola dla Niemiec, gdzie faul był równie ewidentny. Borek milczał niemal jak grób. Co daje do myślenia. Pewnie nie wszystkim, ale co zrobić? „…Nie poradzisz nic, bracie mój…”

Ale dobra. Jeżeli Gliński twierdzi, że Niemcy byli w tym meczu „celowo faworyzowani” to takie słowa potwierdza zapis z meczu. Można się sprzeczać o wyraz „celowo”. Być może bardziej adekwatne i łatwiejsze do udowodnienia byłoby, że posłużę się słownictwem nierzadko fundowanym widzom przez tytułowego bohatera niniejszego tekstu, „ekstraordynaryjnie” bądź (to dla mniej wykształconych i z mniejszych miast, bo przecież im też redaktor musi różne rzeczy tłumaczyć) „bardzo mocno”. Tylko, że jak ktoś faworyzuje kogoś nad wyraz, to trudno oprzeć się wrażeniu, że robi to celowo. Natomiast nie ma zapisów potwierdzających tezę Borka. To znaczy, że Gliński jest idiotą. Chyba, że Borek jest w posiadaniu. Wtedy niech je pokaże. Jak nie, to sugerowałbym panu ministrowi, byłemu zresztą, skierowanie sprawy do sądu. Z wnioskiem, żeby redaktor słono zapłacił. Na cel charytatywny niech będzie. Byle nie wskazany przez niego samego. Nawet nie przez Glińskiego. Cel mogę wskazać, nie przymierzając, ja. I niech to nie będzie jakieś 20, ale, na przykład, 500 tysięcy polskich złotych. Żeby odczuł. Odczuł to, że nie wolno kogoś obrażać, w dodatku publicznie, tylko dlatego, że ten ktoś ma już mniejszą siłę przebicia od aktualnej naszej. Bo tylko to chciał wszystkim pokazać pan Narcyz Borek. „Jestem tak mocny i taki asior, że mogę sobie pozwalać na publiczne obrażanie kogo zechcę”. Przepraszam. Przesadziłem. Tak wysoko jeszcze pan Borek nie sięga. Na razie jest na etapie byłych ministrów. Z PiS-u oczywiście, bo innych z zasady i wrodzonej przyzwoitości rzecz jasna, nie rusza.

Pan Borek poczuł się sprowokowany. Ale ja też. Tyle, że nie przez Glińskiego, a przez Borka. 

Sprowokował mnie mianowicie do stwierdzenia, że trzeba być ………. (i tu rozpisuję konkurs na brakujący wyraz) żeby milczeć podczas meczu na temat NIESPOTYKANYCH i porównywalnych chyba tylko z błędami rumuńskiego sędziego w meczu eliminacyjnym do igrzysk w Monachium Bulgaria-Polska sprzed 55 lat, WIELBŁĄDÓW (że tak to eufemistycznie ujmę) reprezentantki szkoły Let’s America be Great Again (tylko gdzie ta wielkość?), której ktoś chyba przez pomyłkę, bo chyba nie CELOWO?, włożył tuż przed meczem w buzię gwizdek. 

Coś mi przyszło po tym ostatnim zdaniu do głowy, ale nie będę się bawił w Wojewódzkiego. To może skończę.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Sport