Jerzy Dudek (tak przynajmniej podają niektóre portale internetowe oraz sam zainteresowany) może zostać piłkarzem Realu Madryt.
Przyznam się, ze targają mną dość mieszane uczucia. Co by nie powiedzieć, polski bramkarz ma za sobą kilka lat bardzo dobrych występów w czołowych klubach europejskich, bo za takie trzeba uznać Liverpool (to akurat nietrudne ) ale również Feyenoord z lat, kiedy występował tam Dudek.
Jest więc pewnego rodzaju ikoną. Nawet ostatnie dwa lata, kiedy wspólnie z Benitezem „załatwił” sam siebie, nie zabiorą ludziom, którzy mają jako taką pamięć, wspomnień z jego wspaniałymi występami.
Liczyłem, że po licznych policzkach, jakie otrzymał od Hiszpana, będzie chciał udowodnić swoją wartość w bramce. A Dudek idzie powielać scenariusz z Liverpoolu. Będzie grzał ławę i zbierał za siedzenie dużą kasę. A przecież miał możliwość grania w pierwszych składach zespołów, które maja grać w europejskich pucharach. Jak widać, skłania się ku łatwiźnie. Chyba, że jest to po prostu realna ocena swoich aktualnych możliwości? Bojąc się, że za chwilę w każdym zespole straciłby miejsce w 11-tce wybiera droższy, pewnie lukratywny jak na jego obecne umiejetności, kontrakt.
Bo w to, że ma szanse na wyjściowy skład Realu to chyba dziś żaden, nawet największy, jego fan nie wierzy.
Gdyby tak się jednak jakimś cudem stało, to byłby to chyba zyciowy sukces Polaka i jego wielkie zwycięstwo nad Benitezem. Hiszpan bowiem, śmiem twierdzić, wyciął Dudkowi bite dwa lata z kariery. Zresztą: z obiektywnego punktu widzenia trudno mieć do niego pretensje. Reyna był od Dudka przez te dwa lata po prostu wyraźnie lepszy.
Reasumując: życząc naszemu byłemu reprezentantowi wszystkiego najlepszego obawiam się, że podpisując kontrakt z Realem do końca kariery przesiedzi na ławce rezerwowych. Ale on to chyba zakłada.
35
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (7)