Popodniecalismy się przez kilka tygodni. Podstawy byly, fakt. Robert Kubica w kilku wyścigach pod rząd pokazał, że kierowcą jest nie byle jakim. Zajął 6, 4 i 5 miejsce w trzech kolejnych wyścigach mistrzostw swiata. Do tego nalezy dodać czynnik bardzo ważny. Jego team, BMW-Sauber, dba głównie o swojego pierwszego kierowcę - Nicka Heidfelda. Ostatnie zdanie to własciwie eufemizm. Zawsze byłem łagodny w okreslaniach. Cały zespół wydaje sie bowiem robic wszystko, żeby Polak nie zajął czasem (tak w klasyfikacji łącznej, jak i w poszczególnych wyscigach) miejsca wyzszego od Niemca. Ogromne kłopoty z bolidem w pierwszych trzech eliminacjach (w trzeciej mimo to zajał 6 miejsce), przy perfekcyjnie przygotowanym samochodzie kolegi z druzyny, o czymś w koncu swiadczą. Również świadczy o tym taktyka zespolu, wyraźnie faworyzujaca swojego krajana. Wyzsze od Niemca miejsca w klasyfikacji wyścigów 4-tego i 5-tego Polak zawdzięczał tylko i wyłacznie temu, że był od Heidfelda po prostu o wiele lepszy (w wyścigu 4-tym doszła jeszcze niekompetencja mechaników, przez co partner Kubicy wylądował całkiem z tyłu).
Co robi wtedy BMW Sauber? Przed 6-tym wyścigiem daje Polakowi znów jakis "cudownie" nadsterowny bolid. I jeszcze dodatkowo powtarza manewry z poprzednich wyścigów napełniając mu bak do pełna. Taktyka na mistrzostwo! Efekt? Dzieki tym "zabiegom" jak również niesprzyjającej sytuacji na torze (wprowadzenie samochodu bezpieczeństwa dodatkowo pomogło zawodnikom, którzy przed tym faktem tankowali swoje bolidy) Kubica znalazł sie na 15 pozycji. Zdenerwowany popełnia ewidentny błąd, to fakt. Szarzuje. Co się stało, wszyscy widzieli.
Nad Robertem czuwają jednak dobre duchy. W wyglądającym na smiertelny wypadku zawodnikowi praktycznie nic sie nie stalo. Wszystko wskazuje na to, że może jechać w nastepnym wyścigu. Jest zdrowy, badania nie wykazują żadnych dolegliwości, choćby najmniejszych. Przechodzi pozytywnie test. Mimo to decyzja lekarzy (?) jest, nie wiedzieć czemu, inna.
Panowie doktorzy zasłaniają sie Bóg wie czym. A moim zdaniem sytuacja jest jasna. BMW Sauber chce, wykorzystując sytuację, żeby w Stanach reprezentowali go dwaj Niemcy. Może to skutkować nastepującymi rzeczami.
1. Nick Heidfeld oddali się od Polaka na taką odległość punktową, że juz nikt poważny , chocby nie wiem jak dobrze jeździł później Kubica, nie pozwoli Polakowi byc leaderem zespołu, co oczywiście pociąga za sobą inne konsekwencje
2. Kubica w ogóle nie będzie miał szans jeździć dalej w barwach Saubera, bo Vettel swoim dobrym miejscem (moim zdaniem jest również lepszy od Heidfelda) spowoduje, że komus w kierownictwie stajni przyjdzie do głowy, że jest lepszy od krakowianina. Co, zupełnym nawiasem pisząc, jest totalną bzdurą. Ale żeby uzasadnić taki, a nie inny skład, Sauber zrobi dużo. Albo i jeszcze więcej.
Obawiam się, że to własnie nieobecność Kubicy na wyścigu w Indianapolis może dokonać w jego psychice wielu niekorzystnych zmian, o których tak dużo mówią zwolennicy tego, by nie jechał. Szermują argumentami z branzy "psychicznej" własnie. Obłuda totalna. I dobry krok na drodze wyeliminowania Polaka z kręgu tych, którzy mogą w tym sezonie cos w Formule I zdziałać.
Jak nie kijem to pałą. Rację miał Zarzeczny, kiedy przed sezonem pisał, że Kubicy nie będzie lekko.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)