Agnieszka Radwańska odniosła największy sukces w swojej karierze. W trzeciej rundzie US Open zwyciężyła jedna z największych gwiazd światowego tenisa, Rosjankę Szarapową w dwóch setach 6;4, 1:6, 6:2 i tym samym znalazła się w 1/8 jednego z czterech największych turniejów na swiecie! Nie widziałem meczu, nie wiem dokładnie jak przebiegał. Co by się w nim nie działo – wynik idzie w świat.
Nie wiem, czy to nie największy sukces polskiego kobiecego tenisa po II wojnie światowej.
Mam nadzieje, ze w tym natłoku politycznych komentów taka wiadomość , znacznie od innych przyjemniejsza, przebije się przez te wszystkie, traktujące o szambie, posty.
Po wielu latach tenisowej Sahary bije dla nas w końcu jakieś oazowe źródełko.
Ojciec Radwańskiej, będący jednocześnie jej trenerem przebąkiwał przed turniejem cos o ćwierćfinale. Teraz istnieje szansa naprawdę szansa na zrealizowanie tego planu.
Gdyby tak się stało, Radwańska wyrównałaby największe osiągnięcie Fibaka. Pan Wojciech nigdy dalej, jak do ćwierćfinału, w turnieju wielkoszlemowym nie doszedł. Ale myslę, że na pewno się nie obrazi, kiedy młoda krakowianka już w tym roku spowoduje, że rezultat starszego kolegi zblednie przy jej wyniku.
Reasumując: Brawo Isia!!!
Żeby tylko ktoś nie chciał próbować umniejszać rangi jej fantastycznego wyniku bojąc się, że może to być kojarzone z sukcesem kaczystowskiego reżimu. Wszak ma to miejsce za wrażej, "nierozumnej" kadencji, nie?
Absurd? Nie takie absurdy w tym kraju przez ostatnie 60 lat miały miejsce.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)