Za trzy dni w fińskim miasteczku Kuusamo swój sezon zainaugurują narciarscy skoczkowie. Po raz pierwszy jednak od paru dobrych lat polski geniusz tego sportu, Adam Małysz, będzie przystępował doń znów w roli jednego z głównych faworytów. Ostrożnie pisząc.
Nie chciałbym tu snuć jakichś hurraoptymistycznych przepowiedni. Wszystko wskazuje jednak na to, ze po tym sezonie polski skoczek może, jeśli nie zostać uznany za największego w historii tuza tego sportu, to znacznie się do tego umownego tytułu przybliżyć. Polak jest w bardzo wysokiej formie. Jeśli nie stanie się jakaś nieprzewidziana katastrofa można się spodziewać równie udanego początku sezonu jak w roku 2001/02. Wtedy, jak pamiętają kibice tego sportu wiślak wygrał w grudniu 6 z 9-ciu zawodów, w 2-ch był drugi, a raz czwarty, ale tylko dlatego, ze został skrzywdzony przez sędziów (powinien był zdecydowanie wygrać). Później było nieco gorzej, „wyskoczył’ Hannawald, potem Ammann. Polak zdobył dwa olimpijskie medale, ale złota nie wywalczył.
W tym roku olimpiady nie będzie. Będą za to mistrzostwa świata w lotach. Impreza, gdzie do tej pory mu nie szło. Ten 4-krotny mistrz świata i wicemistrz olimpijski ani raz , mimo że startował w takiej imprezie 5-ciokrotnie nie zdobył miejsca w pierwszej 10-tce. Będąc naprawdę doskonałym lotnikiem, co między innymi udowodnił wygrywając do tej pory aż 6 konkursów na skoczniach mamucich, w tym trzy w fantastycznym stylu w zeszłym sezonie w Planicy.
Kolejny wielki turniej – Turniej 4 Skoczni. Tutaj Małysz odniósł już co prawda zwycięstwo, ale było to prawie 7 lat temu. Wygranie turnieju (przy czym tu konkurencja będzie chyba jeszcze większa niż w wypadku MŚL) spowoduje, że będzie należał do bardzo wąskiego i elitarnego grona multizwycięzców Turnieju.
Jak napisała już u siebie @Palestrina 2005 Małyszowi brakuje 8 wygranych konkursowych by zrównać się w tym względzie z uważanym dotąd za najwybitniejszego w historii dyscypliny Finem Nykaenenem. Na razie w tym bilansie jest 46:38 dla fińskiego mistrza. Doświadczenia zeszłego roku jak również roku 2001 czy 2002 uczą, że 8 zwycięstw w sezonie dla Małysza nie musi stanowić problemu. Jeśliby natomiast odniósł te 8 zwycięstw to praktycznie przesądzi o wygranej w klasyfikacji generalnej Pucharu za sezon. Bylaby to wtedy już 5-ta jego wiktoria w tej kategorii. Byłby tu absolutnym przodownikiem.
Oczywiście żaden z rywali nie zamierza Polakowi ułatwiać zadania. Są świetni Austriacy, są Norwegowie, jest Ahonen, Ammann, być może Uhrmann i Hautamaeki. Fakt. Oni wszyscy są. Tylko, ze jak Małysz jest w formie to nikt nie może się z nim równać. I tak, wg mnie, będzie w tym roku. Małysz sięgnie w tym sezonie po gross z wyżej wymienionych zdobyczy.
Niestety. Nawet one nie pozwolą mu na przejęcie berła od cudownego enfant terrible fińskich skoków. Malysz nie ma bowiem na koncie olimpijskiego złota. Błędna polityka Polskiego Związku Narciarskiego w zakresie doboru kadry trenerskiej w sezonach 2004/05 i 2005/06, szczególnie zaś w drugim z tych okresów zaskutkowała brakiem olimpijskiego złota w Turynie. Dlatego Małysz będzie musiał o nie walczyć w Vancouver za trzy lata. Czy mu się to uda – nie wiem. Będzie już wtedy, jak na sportowca tej branży, dość zaawansowany wiekowo. Znając go można jednak wierzyć, że jest w stanie to osiągnąć.
I wtedy nikt już nie będzie równał do Matti Nykaenena. Niekwestionowanym ideałem, do którego wszyscy będą w tej dziedzinie życia dążyć, stanie się Polak. Tak naprawdę chyba pierwszy Polak w historii.
Życzę tego sobie i wszystkim fanom sportu w Polsce.
38
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)