92 obserwujących
692 notki
1061k odsłon
  2639   4

Największy błąd Prezesa Kaczyńskiego - cz. I

Nastąpił moment, do którego od dłuższego czasu zmierzała Dobra Zmiana.  Prezes Kaczyński podjął ostateczną decyzję o kursie konfrontacyjnym z Unią oraz Ameryką.  Jednym z ważniejszych powodów był powrót na ring prawdziwego wroga, czyli Donalda Tuska, zawodnika wagi ciężkiej. Dawne dobre czasy, gdy nie było z kim przegrać, właśnie się skończyły, a nowe, trudniejsze wymagają ostrych, wręcz ryzykownych posunięć.

Na arenie europejskiej PIS podpisał Porozumienie z szeregiem skrajnie prawicowych partii, które nazywają się konserwatywnymi, gdy w rzeczywistości są  NACJONALISTYCZNYMI, często radykalnymi.  Kaczyński wraz z Le Pen, Salvini i Orbanem budują Sojusz wymierzony w Brukselę i ogólnie europejski establishment.

Gwałtowny wzrost poparcia dla nacjonalistycznej Prawicy zaczął się po napływie do Europy Islamskich uchodźców, w większości chcących otrzymać hojny europejski "Socjal" oraz narzucić Giaurom takie same porządki, które zamieniły ich ojczyzny w piekło, z którego masowo uciekają. Ponieważ europejskie rządy pod naciskiem oszalałego  Lewactwa znacznie lepiej traktowały Przybyszy od własnych obywateli, na dokładkę nie potrafiąc zapewnić im bezpieczeństwa od islamskich gangów, wyborcy masowo poparli Nacjonalistów, obiecujących zrobienie porządku z tą nową plagą. Gdyby cele Nacjonalistów ograniczyły sie do tego zadania, nie byłby to prawdziwy problem dla Unii, jednak ich Liderzy postanowili maksymalnie osłabić, jeśli nie rozbić samą Unię, aby dojść do władzy na jej gruzach.

W naturalny sposób związało to ich z Putinem i jego szajką Czekistów na Kremlu, którzy dążyli do podobnego celu, czyli rozbicia Europy, wyrzucenia z niej Amerykanów i podporządkowania sobie poszczególnych samotnych państw. Co prawda partie nacjonalistyczne nie można nazwać wprost agentami Kremla ( choć oczywiście są przetkani rosyjską agenturą), po prostu są raczej sojusznikami, przy czym np. Le Pen nie wstydzi się przyznawać do brania pieniędzy od Rosjan.  Jednak w ten sposób Nacjonaliści stali się JEDYNYM realnym wewnętrznym zagrożeniem dla interesów unijnej administracji oraz europejskich partii władzy.  Na dokładkę Kreml prowadząc stałą agresywną politykę oraz propagandę  wobec Europy sam się pozycjonuje jako główny jej przeciwnik, jeśli nie wróg.

Ponieważ w ten sposób zagrożone zostały osobiste interesy europejskiej Elity, jej odpowiedź będzie coraz ostrzejsza, również w stosunku do Dobrej Zmiany, rządzącej Polską i  należy się spodziewać otwartej konfrontacji,  na której najbardziej przy okzaji ucierpią Nasze, polskie interesy. Natomiast oczywiste jest, że skoro z Sojuszu Nacjonalistów tylko Kaczyński i Orban mają władzę, jednym z ważniejszych celów ( choć może nie głośno deklarowanych) stanie sie pozbawienie ich tej władzy. Dokąd chodziło o Demokrację czy Sprawiedliwość, Elity wyrażały poważne zaniepokojenie, teraz należy spodziewać się, iż zdejmą rękawiczki.

Co gorsza,  Prezes wstąpił praktycznie na ścieżkę wojenną z Demokratami Bidena,  czyli władzą jednej z największych światowych potęg. Jak już opisywałem, Ekipa Bidena porządkuje sprawy w Europie i B.W, aby spokojnie zająć się Chińskim Wyzwaniem dla Hegemonii Ameryki.  Najważniejszą przeszkodą w realizacji tego planu jest agresywna polityka Kremla wobec sąsiadów i ogólnie Europy. Oczywiste więc jest, że wejście w Sojusz Nacjonalistów, wspólników Putina MUSI wywołać reperkusje i zaliczenie do Międzynarodówki Putina będzie najmniejszą z nich. Na to nałożyła się ostatnia historia z próbą zamknięcia TVN, "wrogiej" stacji TV, będącej własnością AMERYKAŃSKIEJ Firmy. Ostry protest Amerykańskiej Ambasady władze PIS-u  zwyczajnie zlekceważyły w ostentacyjny sposób.

Oczywiście rozumiem, dlaczego Prezes Kaczyński zdecydował się na "czołowe zderzenie" z Zachodem. Nadchodzący ciężki bój z prozachodnią Opozycją, której główny przedstawiciel przez lata działał w centrum operacyjnym Unii, wymaga jasnego i zdecydowanego podziału na SWOICH, czyli Prawdziwych Patriotów i OBCYCH, kolaborantów zgniłej Cywilizacji przesiąkniętej ideologią LGBT i transgenderyzmem. Niemniej jestem przekonany, że tym razem błędnie ocenił sytuację i w ten sposób zagroził podstawowym interesom nie tylko Polski, jak i własnej władzy.  Robiąc sobie wrogów z Unii i Anglosasów popełnił największą pomyłkę w swojej politycznej karierze. Dotychczasowe "zwycięstwa" w stylu 1: 27 wywoływały na Zachodzie głównie pobłażliwy uśmiech. Jednak teraz Dobra Zmiana ryzykuje wpadnięciem pod walec. Również w kraju jest to wysoce ryzykowna rozgrywka. Ale o tym w drugiej części.

Lubię to! Skomentuj83 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka