103 obserwujących
756 notek
1198k odsłon
  3918   6

Najnowsze moralne zwycięstwo Prezesa Kaczyńskiego

Zacznijmy od oczywistości -  absolutnym decydentem w polskiej polityce zagranicznej jest Prezes Kaczyński.  Dobrze to potwierdza jakość kolejnych ministrów MSZ, ściślej ich brak kompetencji i reputacji. Aktualnie w Dobrej Zmianie mają dwóch fachowców w tej dziedzinie, Saryusza-Wolskiego i Konrada Szymańskiego, obaj specjalizują się w kontaktach z Unią Europejską, jednak przy obowiązującym paradygmacie Dobrozmiennej Racji Stanu zostali starannie odsunięci do dalszych szeregów, aby nie przeszkadzali  Prezesowi.

Od powstania III RP Polska Racja Stanu była prosta i oczywista - Polska po wyrwaniu się z Rosyjskiego Imperium dążyła wszelkimi sposobami do powrotu w szeregi Zachodu, co zaowocowało wstąpieniu do NATO i Unii na prawach liczącego się Sojusznika. Drugim równie ważnym zadaniem była Wielka Gra o państwa buforowe na naszej wschodniej granicy między Polską a Rosją, która pod panowaniem Putina chciała je ponownie podporządkować, rozpoczynając w ten sposób odbudowę Imperium. W sumie nic nowego, zważając, iż prowadzimy tę rywalizację już od 6 wieków.  Wszystkie dotychczasowe władze kontynuowały tę politykę bez względu na ich skład partyjny,  czy to prez. Kwaśniewski, czy prez. Kaczyński dokładali wszystkich sił dla przeciągnięcia spornych państw, jak Gruzja czy Ukraina na Naszą stronę wykorzystując przy tym potęgę Unii oraz Ameryki.

Jeśli mierzyć wielkość polityka zdolnością zmiany obowiązującego paradygmatu i narzucenia własnej wizji polityki zagranicznej Prezes niewątpliwie wybija się ze wszystkich działaczy w III RP. Udało mu się radykalnie zmienić dotychczasową strategię, zastępując go paradygmatem DWÓCH WROGÓW.  Jednym z nich jest nadal Rosja Putina, natomiast drugim, równorzędnym Unia, a szczególnie Niemcy, które czyhają na naszą niezależność, blokującą im budowę IV Rzeszy, czyli dominacji nad Europą w sojuszu z Rosją. Tej wizji została podporządkowana dyplomacja, a szczególnie oficjalna propaganda, dzięki której  potrafił narzucić politykom i wyborcom DZ tak radykalną zmianę dotychczasowej strategii.

Oczywistym efektem tak wielkiej zmiany stała się zamiana sojuszników. Skoro władze w Berlinie i Brukseli uznano za co najmniej przeciwników, podobnie jak i Demokratów w Waszyngtonie po przegranej wielkiego sojusznika Prezesa prez. Trumpa, trzeba było poszukać ich przeciwników. Wśród rozmaitych europejskich frakcji  najlepiej do tego pasowała skrajna nacjonalistyczna Prawica, zwalczająca programowo  Unię i jej organy.  Przy czym  w wyniku ewidentnego kryzysu unijnej narracji partie te uzyskały zaskakująco wielki udział choćby w Europarlamencie, który w wypadku zjednoczenia uczyniłby z nich trzecią siłę we władzach Unii.

Najsilniejszymi graczami w obozie skrajnej Prawicy są : rządzący Polską Kaczyński, rządzący Węgrami Orban oraz szefowie największych partii opozycyjnych Le Pen we Francji oraz Salvini we Włoszech. Osobną pozycję zajmuje niemiecka AfD, której aprobata dla brunatnej przeszłości Niemiec jest niestrawna nawet dla ich potencjalnych sojuszników, dlatego nie została zaproszona do Warszawy. W Europarlamencie przeciwnicy oficjalnych władz w Brukseli skupiają się w dwóch ugrupowaniach, Europejskich Konserwatorów i Reformatorów oraz Tożsamości i Demokracji, w wypadku ich zjednoczenia ich wpływy znacznie by się zwiększyły.  Temu celowi był poświęcony ostatni Kongres partii prawicowych oficjalnie zwanych konserwatywnymi w Warszawie,  który osobiście zorganizował Prezes PIS Kaczyński.

Wynik Kongresu potwierdził tezę, że i ile Prezes w krajowych rozgrywkach jest mistrzem (mimo ostatnich problemów z koalicjantami), to w grach zagranicznych regularnie przegrywa, po prostu jego talent polityczny dotyczy tylko wewnętrznych spraw. No body perfect :-). Zadanie zjednoczenia Nacjonalistów okazało się nie do zrealizowania,  po prostu ego poszczególnych ich Liderów zdecydowanie przeważa nad wspólnym interesem. Każdy z nich całym sercem popiera zjednoczenie, pod warunkiem, że to ON będzie jego szefem. W rezultacie Salvini ciężko się obraził i wcale nie przyjechał, zaś Orban próbował ugrać swoje interesy, lekceważąc gospodarza. Jednak najcięższy cios dumie i reputacji Prezesa zadała Le Pen, gdy okazało się, że Kongres zakończył się ciężką klapą i Nacjonaliści tradycyjnie nie potrafili się dogadać, na odchodne udzieliła wywiadu, który odbił sie szerokim echem wśród "biegłych w piśmie", czyli zainteresowanych polityków i analityków.

W Warszawie, w której przebywała na osobiste zaproszenie Prezesa,  oświadczyła, że Ukraina znajduje się w strefie wyłącznych interesów Rosji, dając w ten sposób pełną aprobatę dla ewentualnej jej aneksji przez Moskwę. Wiedziała przy tym doskonale, że cała narracja Dobrej Zmiany opiera się na podkreślaniu patriotyzmu i pryncypialnej walki za polskie interesy. A przecież czołowym naszym interesem jest powstrzymywanie ekspansji Rosji Putina na sąsiednie kraje ! Niezależnie od tego, jak głęboko Le Pen siedzi w kieszeni Putina, jej deklaracja była zwykłą podłością i obrazą Kaczyńskiego oraz Dobrej Zmiany. Co gorsza, nie ulega wątpliwości, iż Le Pen ( podobnie jak inni prawdziwi Nacjonaliści) bez wahania sprzeda Nas,  negocjowana będzie tylko zadowalająca kwota.

Warszawski Kongres wyjaśnił ostatecznie, iż zasadnicza strategia Prezesa polegająca na oparciu się w walce z Unią na Nacjonalistach jest całkowicie błędna i nie ma żadnej przyszłości.  Być może dlatego pod ciężarem porażki w obozie władzy zapadła ogłuszająca cisza, nawet podła i chamska zagrywka Le Pen wobec WSZYSTKICH Polaków nie spotkała żadnego odzewu. Trudno sie temu dziwić, ja sam na miejscu Prezesa też bym nie wiedział, co robić w obliczu całkowitej klęski, gdy nie ma zapasowych wariantów. Pozostało tylko po cichu powtarzać — panowie, nic się nie stało , nic się nie stało ! Może nikt nie zauważy, jak Nas potraktowano....


Lubię to! Skomentuj147 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka