W 2026 r., czyli piątym roku największej wojny w Europie od czasów II.w.św., rozpoczętej napaścią Rosji na Ukrainę, doszło dość niespodziewanie do szeregu równoczesnych przełomów strategicznych i politycznych dotyczących praktycznie wszystkich uczestników tej wojny. Uwaga- dobrze wiem, że mocno się powtarzam, jednak sądzę, że w miarę konkretna analiza bieżącej sytuacji na najwyższym poziomie strategicznym ma swój sens. Zbyt często bieżąca publicystyka na ten temat przypomina przysłowie - zza drzew nie widać lasu.
Pierwszym przełomem o wymiarze wręcz globalnym jest gwałtowna zmiana pozycji USA w układzie sił w totalnej wojnie na wyniszczenie, którą zjednoczony z Ukrainą Zachód toczy przeciw Rosji. Wynika ona wprost z politycznej działalności obecnego Prezydenta USA, której efekty możemy oglądać coraz wyraźniej. Od wielu dekad Prezydenci Stanów Zjednoczonych byli słusznie uważani za najsilniejszych na świecie Liderów, rządzących globalnym Hegemonem. Rzecz w tym, iż ich potęga pochodziła z DWÓCH źródeł, jednym z nich były same USA, czyli największe mocarstwo na planecie, jednak drugim, równie ważnym było przewodzenie w Sojuszach, spajających państwa, należące do tzw. Zachodu. Z dwóch najważniejszych jednym było NATO, drugim Koalicja państw na wybrzeżu Pacyfiku, której celem była obrona przed ekspansją Chin. Po półtorarocznych rządach Prezydenta Trumpa wartość tych Sojuszy została poważnie nadszarpnięta, co przekłada się wprost na utratę pozycji hegemona samych USA.
Dotychczasowi Prezydenci słusznie czuli się najważniejszymi politykami na świecie, których powszechnie bano się i szanowano, aktualny zaś Prezydent, wybrany dzięki niepojętej zwyczajnym rozumem woli amerykańskiego ludu zdołał gwałtownie obniżyć reputację tego stanowiska. Konkretnie w sprawie omawianej wojny, odmawiając dalszej pomocy napadniętej Ukrainie, utracił wpływ na przebieg działań wojennych i dyplomatycznych. Łatwo to zauważyć, porównując wręcz pochlebcze "podlizywanie się" mu polityków europejskich, a nawet Prezydenta Zełeńskiego w zeszłym roku, z obecnym powszechnym lekceważeniem go ze wszystkich stron, nawet przez Cara Putina. W końcu zrozumiano, że "król jest nagi", a USA nie potrafi nawet wyprodukować i dostarczyć sprzętu wojskowego za konkretne, ciężkie pieniądze.
Na szczęście równolegle dokonała się istna rewolucja w postawie europejskich Liderów, którzy wreszcie zrozumieli, że skończyły się szczęśliwe czasy "dolce vita" pod opieką Stanów Zjednoczonych (uwaga - konsekwentnie unikam określenia "Ameryka", ponieważ Prezydentowi Trumpowi udało się ciężko skłócić z pozostałymi państwami Ameryki Północnej, czyli Kanadą i Meksykiem). Zjednoczona Europa po wyrzuceniu najważniejszego agenta wpływu rosyjskiej Razwiedki, czyli Orbana mogła w końcu podjąć niezbędne kroki dla wzmocnienia własnego bezpieczeństwa poprzez odbudowę przemysłu wojskowego, swoich armii oraz silnej pomocy dla walczącej Ukrainy, będącej faktyczną tarczą chroniącą ją przez azjatycką dziczą. Ta pomoc, możliwa dzięki ogromnemu potencjałowi gospodarczemu Europy, nie tylko zastąpiła wycofaną przez Trumpa amerykańską, ale wystarczy do dalszego wsparcia Ukrainy na najbliższe dwa lata wojny na wyniszczenie.
Również w Rosji nastąpił w b.r zasadniczy przełom w jej sytuacji wojennej, który wreszcie powszechnie zrozumiano. Po stracie tak ważnego agenta Orbana Europa odzyskała SPRAWCZOŚĆ, a jej potęga przemysłowa przewyższa dziesięciokrotnie rosyjską, co całkowicie niweczy nadzieje Rosji na wygranie wojny przewagą w potencjale wojennym. Po drugie gwałtownie nasiliły się ukraińskie uderzenia na dalekie zaplecze, niszcząc rafinerie, centra logistyczne i coraz bardziej wojenne zakłady przemysłowe. Co najgorsze dla Rosjan, jasno już widać, że tych morderczych ataków NIE POTRAFIĄ odeprzeć, cały piękny mit o "bańkach antydostępowych", z taką lubością powtarzany przez różnych "znafców" w Polsce i na Zachodzie, właśnie dopala się w ogniu pochłaniającym rosyjskie rafinerie i fabryki. Co gorsza, stało się całkowicie jasne, że ukraińska dronowa ofensywa będzie tylko się rozwijać, wsparta całą mocą europejskiego przemysłu.
Równie ważne stało się gwałtowne przebudzenie rosyjskiego społeczeństwa, które w swojej masie żyło OBOK wojny, która się działa gdzieś hen, na ukraińskich stepach. Odwrotnie, poważna i najbardziej wpływowa część społeczeństwa dorabiała się na wojnie, a liczba miliarderów, nawet dolarowych cały czas się powiększała. Również ogromne straty ludzkie na froncie bardziej dotyczyły jakiś Czukczy, byłych Ukraińców z zajętych terenów, więźniów czy " ludzi zbędnych" z dalekiej "Głubinki", niż mieszkańców Moskwy, Pitera czy innych dużych miast. Obecnie wojna totalna w całym swoim majestacie zajrzała w oczy dosłownie każdemu, czy to w postaci słupów dymu z palących się rafinerii lub centrów logistycznych, czy to w kilometrowych kolejkach po benzynę, a przeciej krach gospodarczy dopiero nadciąga. Ta straszna prawda, że dalej będzie tylko gorzej, szczególnie gdy nadejdzie zima, zaczyna docierać do najgłupszych Rosjan. Społeczeństwo coraz lepiej rozmie, że Rosja stała się BEZBRONNA wobec nadchodzących kataklizmów i faktycznie PRZEGRYWA WOJNĘ, jak by się nie nadrywała rosyjska propaganda. Co prawda nie widać nastrojów buntowniczych, jednak Władza na Kremlu musi już rozumieć, że dalsza kontynuacja dotychczasowych działań prowadzi do kolapsu gospodarki i samego państwa, prędziej czy później i COŚ trzeba niezwłocznie zrobić! Dlatego możemy noczekiwać ciekawych czasów nie tylko w Rosji.
Na koniec ciekawy proces, jak na razie polityczny w Ukrainie. W obliczu przypuszczalnego rozejmu na froncie i związanych z tym wyborów rozpoczyna się poważna kampania wyborcza na Prezydenta Państwa. Zełeński, obciążony aferami korupcyjnymi po raz pierwszy poczuł, że może ją przegrać i z desperacji postanowił się zwrócić do potężnego elektoratu nacjonalistycznego, co skutkowało jego prowokacjami względem Polski czy zapowiedzianą budową Panteonu Narodowego, obejmującego również Banderę i jego kompanów od Rzezi Wołyńskiej. W imię swoich egoistycznych cełów świadomie pogarsza relacje z Polakami, jak również resztą Europy, wykorzystując fakt, że zarówno Polska jak Europa nie mogą dopuścić do złamania tarczy chroniącej ją przed Rosją Putina. Zaślepiony chęcią dalszej władzy lekceważy upadek własnego wielkiego mitu, jako Wodza Naczelnego w walce z ruską nawałą. Bardzo przykro jest obserwować, jak rozbija się kolejne piękne złudzenie... Oczywiście trudno jest wyrokować przebieg przypuszczalnych wyborów, jednak mam nadzieję, że przegra je z coraz bardziej wybijającym się Fiedorowym, który automatycznie stanie się reprezentantem całej reszty ukraińskiego społeczeństwa, dążącego do jak najbliższych relacji z Europą i Zachodem, jako gwarantów wręcz jego dalszego istnienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)