Rzecz w tym, że o owym strasznym spisku wszystko było od dawna wiadome z małym wyjątkiem - terminu emisji mogli jedynie domyślać się ci, którym na tym zależało.
Pytania o wiedzą JPII z czasów papieskich i kardynalskich o pedofili padały od dawna. W miarę pojawiania się kolejnych informacji odpowiedz wydawała się coraz bardziej oczywista. Dla ludzi I "S" była kolejnym - po Gulbinowiczu i Jankowskim - ciosem - najbardziej bolesnym ale już oczekiwanym. Po tym, jak ukazała się książka holenderskiego dziennikarza, nieobecność tematu w Polsce byłaby po prostu grzechem tchórzostwa i wiadomo było, że najskuteczniej ten temat może podjąć ktoś, kto drążył go od dawna. To było przed.
Wiadomo było, jak mniej więcej zareaguje obecny papież ponieważ wcześniej na ten temat wypowiadał się i zawsze w tym samym duchu. Można było przewidzieć, że stanowisko episkopatu będzie raczej umiarkowane właśnie ze względu na papieża. Ogólnie wiadomo, że papieża przyzwalającego na tuszowanie tego zboczenia już nie będzie. To było po.
Pomiędzy było entuzjastyczne wycie pisowców, że atak na papieża przyniesie im zwycięstwo wyborcze oraz niestety strach opozycji i wielu sprzyjających jej dziennikarzy. Co raz to na Twitterze jakiś opozycjonista kwilił, że TVN grzeje temat zamiast go wyciszać bo szkodzi opozycji. Powoli dojrzewam do myślenia, że kiedy kaczyści triumfalnie ogłoszą, iż właśnie zapełnili pampersa to wystraszona opozycja zacznie kombinować jak z tej trudnej dla niej sytuacji wybrnąć.
Po raz drugi na szczęście - obecnie tyran już nie taki natomiast problem poza wpływem rodzimej opozycji.
A za reportażem o JPII oczywiście stoi on sam, gdyż bez jego zachowań i zaniechań reportaż nie powstałby. Nie wydaje się, aby kunktatorskie postępowanie w sprawach pedofilii równoczesne przyniosło kościołowi sukces w walce z totalitaryzmami oraz pokojowe współistnienie i dialog religii. Natomiast od obecnych i przyszłych kapłanów i purpuratów zależy czy kościoły będą coraz bardziej puste. Zbieżność głoszonych nauk z indywidualnymi postawami będzie miała decydujące znaczenie.





Komentarze
Pokaż komentarze (3)