Im dalej od historycznego podpisu prezydęta, tym głosy, że było on wynikiem przemyśleń natury prawnej coraz mniej, chociaż i zaraz po były praktycznie niesłyszalne. Po prostu trudno znaleźć kogoś kto w tekście ustawy znajdzie dowody, iż choćby przez chwilę leżał on obok konstytucji - nie tylko polskiej ale jakiegokolwiek innego demokratycznego państwa.
Ale obok moje tezy "iż bodźcem do podpisania przez prezydęta rzeczonej ustawy było przyłapanie go przez Giertycha na złożeniu na Twitterze gratulacji niewłaściwemu Erdoganowi - w ten sposób nasz prezydęt zamiast śmiesznym został kontrowersyjnym politykiem" pojawiła się konkurencyjna - również moja, iz będzie tak póki ktoś nie wskaże innego żródła - że prezydęt podpisał ustawę aby rozgłosem wokół tego faktu przykryć rozgłos jaki musiałby wywołać pochodząa z NIK informacja, że rząd od poczatku wiedział o rakiecie więc najpierw sprawę zagrożenia zycia obywateli lekceważył o potem na ten temat bezczelnie kłamał.
Za pierwszą tezą przemawia, że kilka godzin po podpisaniu przemawiając w Połczynie prezydęt tak naprawdę nie widział, co podpisał gdyz - zamierając odesłać do TK - ani on ani i jego prawnicy nie interesowali się zawartością ustawy.
Druga teza może mieć bardziej złożone uzasadnienie i trzeba czekać na więcej faktów.





Komentarze
Pokaż komentarze (28)