Notka na okoliczność okrągłej 14,16(6)
rocznicy zamachu smoleńskiego.
Gdyby nie ja to rocznica pewnie przeszłaby niezauważenie, bowiem wszyscy zajmują się eurowyborami. O zamachu w PiS mówi się już raczej ogólnikami - na przykład Przemysław Czarnek profesor napisał „Fakt, że Minister Obrony Narodowej nie zapewnił bezpieczeństwa delegacji nie podlega wątpliwości, bo o 8:41 w dniu 10 kwietnia 2010 r. wszyscy członkowie delegacji ponieśli śmierć. Czy trzeba czegoś więcej na dowód odpowiedzialności co najmniej politycznej Klicha? Czegoś Pan nie rozumie?”
Gdyby Czarnka profesora uczono logiki to rozumiałby, iż w takim układzie jeszcze większą odpowiedzialność ponosi zwierzchnik sil zbrojnych i dowództwo wojska oraz, że ewentualnie dopiero po kolejnych wyborach jego ugrupowanie będzie miało okazję uchwalić nową logikę.
Dalej w uogólnieniu odpowiedzialności za zamach posuwa się Teresa Bochwic profesor. Wprawdzie niejawnym tekstem ale pisze ona, że zamysł zamordowanie Lecha Kaczyńskiego - wprawdzie nie wiadomo czy dokładnie pod postacią Lecha Kaczyńskiego powstał w okolicy 4 czerwca 1989 roku.
Wyniki wyborów jakie są, każdy widzi - długo wyczekiwaną mijankę PO wykonała kosztem swoich koalicjantów co wydaje się dawać szansę tak zwanej prawicy na szybszy, niż się wydaje, powrót do władzy. W tym nie byłoby nic złego natomiast tragedią jest, że mimo pozbawienia PiSu rządowych mediów, nie udało się przekonać wyborców, iż Obajtek. Kamiński i Wąsik to wstydliwe przypadki. W takim kontekście rychłe, bo za niespełna trzy tygodnie zakończenie pracy zespołu MON oceniającego dzieło smoleńskie Macierewicza raczej stworzy nowe szanse niż zamknie temat katastrofy. Myśle iż sprawy potoczą się tak, iż w zależności od tego kto będzie aktualnie sprawował władzę, na stronach MON będzie wisiał a to raport KBWL a to podkomisji Macierewicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)