Notka na okoliczność okrągłej 14,416(6) rocznicy zamachu smoleńskiego.
Im bardziej podkomisja smoleńska Macierewicza nie istnieje, tym obfitsze i bardziej urozmaicone menu wybuchowe nam proponuje.
PiS nie dostał kasy i kwestuje. Tu sytuacja jest ciekawa bowiem kasa państwowa przysługiwałaby partii co apostazję, by założyć nowy byt czyniłoby nieopłacalnym a tak byty - niezależnie, ile ich jest - skazane są na kwestę, może więc ujrzymy konkurencyjną partię pisowców, którzy poglądów na przyczyny i przebieg katastrofy smoleńskiej nie uzależniają od kaprysów prezesa.
Po drugiej stronie frontu z badaczy katastrofy Kierwiński wybrał Europę a Lasek buduje CPK na olimpiadę.
Berek się pomylił, a że mało kto w błąd wierzył, Tusk próbuje się odpomylić a Sikorski dla odwrócenia uwagi ogłosił obowiązek zestrzeliwanie rakiet i innych takich lecących w naszą stronę.
Ukraińcom tak się ten pomysł spodobał, że kumpla Sikorskiego zdymisjonowali dopiero jak Sikorski udał się na Daleki Wschód, ale skoro zdymisjonowali, to - póki co - Sikorski, kandydując na prezydenta, na ukraińskie poparcie powoływać się nie może. Jedynym pewnym faktem w tej aferze pozostaje, że obiektów które wojsko widziało, kiedy nadlatywały, więc według Sikorskiego miałoby obowiązek zestrzelić, nie widziano ani jak spadły ani jak wylatywały.
Jednakowoż namiętnością najnamiętniejszą okazała się błyskotliwa uwaga Dudy Andrzeja przebranego za prezydenta średniego, acz wyżej mierzącego kraju jakim jest Polska, wygłoszona w czasie wspólnej konferencji z prezydentem małego, acz stojącego po tej samej co Polska a przeciwnej do Rosji stronie, że udostępnienie Rubcowowi akt sprawy jest kontynuacją umowy Tuska z FSB, chociaż zapoznanie się z aktami sprawy przysługuje każdemu aresztantowi. Pisiactwo zrobiło z udostepnienia taką aferę, jakby myślało, że Rubcow zobaczył listę polityków PiS, których pisowskie służby namierzyły przy jego okazji a - co oczywiste - uspokajającym zapewnieniom niepisowskiej już prokuratury, że nazwisk pisowskich polityków Rubcow nie zobaczył, nie wierzy. W każdym razie Litwini zostali oficjalnie i przy świadkach powiadomieni przez prezydenta Dudę, że z Polską nie powinni współpracować.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)