10.04 - jest wybuch na pokładzie samolotu.

10.08 - nie ma wybuchu na pokładzie samolotu
Podkomisja kierowana przez Kazimierza Nowaczyka podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Jednak jest wybuch termobaryczny: Szef MON Antoni Macierewicz zaznaczył, że posiedzenie komisji obrony nie służyło jakimkolwiek ustaleniom, lecz "przedstawieniu materiału dowodowego, który był punktem odniesienia dla prezentacji, jak miała miejsce 10 kwietnia"
Za to: 1. zniszczenie lewego skrzydła TU 154 M nie zostało zainicjowane zderzeniem z brzozą na działce Bodina. Destrukcja skrzydła rozpoczęła się przed brzozą.
2. liczne zniszczenia lewego skrzydła samolotu TU 154 M noszą ślady wybuchu.
Podkomisja, już bez Berczyńskiego, Obrębskiego, Ziółkowskiego i Gosiewskiego nie pokusiła się o odpowiedź, co złamało brzozę i liczne grube konary innych drzew tuż za nią. Wśród fragmentów znalezionych poza wrakowiskiem tylko jeden - fragment skrzydła - ma masę która ewentualnie mogłaby złamać gruby konar ale nie ma odpowiednich uszkodzeń. Poza tym skoro podkomisja daje wiarę rejestratorom w kwestii wybuchu, powinna również uwierzyć w "20" wypowiedziane przez nawigatora, zarejestrowane wysokości nad gruntem oraz wytrwale udowadnianemu prostemu lotowi od TAWS37 do TWAS38, którego trasa prowadzi tak, że skrzydło kolidowałoby z brzozą w tym miejscu, w którym kolidowało. "Licznych zniszczeń" już nie zechcieli potwierdzić wybuchowi eksperci prof. Obrębski ani dr Ziółkowski.
Plotąc bzdury, Macierewicz ratuje swoją skórę ale co sprawia, że Jarosław Kaczyński w sprawie śmierci swojego brata zachowuje mniej powagi, niż gdyby to chodziło o jego kota?



Komentarze
Pokaż komentarze (14)