A skoro nie pojmują dwóch trzy trzech to ten jeden muszą pojmować źle.
Na twitterze "profesor" Nowaczyk rozwinął "myśli" jakie dporowadziły go do szokujących ustaleń zilustrowanych poniższą trajektorią poziomą w ostatnich sekundach. Rzecz pojawiła się, kiedy wstawiony do internetu aby nic nie rozumieć Czesio zaczął dopytywać o szczegóły "badań" "profesora" Nowaczyka po czym zaczeło się okazywać, że nic nie rozumiejąc, od "profesora" rozumie odrobinę więcej.

W raporcie KBWL moment upadku jest tak przedstwiony.

A tak sobie to wyobraża wiceprzewodniczący "podkomisji do zbadania katastrofy tupolewa NAD Smoleńskiem".



Dla "profesora" dwa kąty - odchylenia i ślizgiu to ewidentnie za dużo - to musi być ten sam kąt tak samo jak kąt pochylenia jest dla niego, Biniendy i Dąbrowskiego kątem natarcia, tylko źli ludzie na usługach Anodiny, Putina i Tuska mącą patriotom w głowach.
Kąt ślizgu powstaje jako efekt sił aerodynamicznych działających na samolot i jest mierzony w układzie związanym z samolotem. Skutkiem tego jest, że kiedy skrzydła są ustawione pionowo ślizg odłoży się w kącie pochylenia, a kiedy się obróci do góry kołami to prawy slizg bedzie odchyleniem w lewo (znowu sobie uprościmy - tym razem pomijając znoszenie przez wiatr, które dla tej fazy lotu odegrało znikomą rolę).
Tego, ze samolot upadł w pozycji odwróconej, nawtet dopuszczając sfałszowanie FDR, nie da się zanegować ze wzgledu na rozkład fragmentów. A skoro tak upadł to ślizg, który w pozycji normalnej był odchyleniem w prawo, w pozycji odwróconej stał się odchylenioem w lewo, ponieważ na przykład ster kierunku wychylony w normalnym położeniu w prawo, po obróceniu się samolotu do góry kołami, z ziemi będziemy widzieli jako wychylony w lewo.
Niby proste ale kąty pochylenia wznoszenia i natarcia też są proste.
Uwagi Nowaczyka o tym czy wychylenie lotek i steru kierunku było przed brzozą czy po kolizji aczkolwiek sugestywne, bo sugerujące brak roli brzozy, nie wnoszą istotnych informacji ponieważ pilot mogł zareagować albo na samą kolizję albo na widok brzozy, która wyłoniła mu się z mgły przed dziobem samolotu. Jednakże według prawidłowo oznaczonego przez KBWL (MAK oznaczył źle bo nieco za późno) momentu kolizji nastąpiło to po uderzeniu.
A pomysleć, ile za wypłaty dla tych nieuków i oszustów można by zrobić makijaży naszej Beacie - nie mówiąc o talerzach dla dzieci.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)