I to już nie są żarty - Kaczyński kiedyś mówił o potrzebie zlustrowania nawet drobnych przedsiębiorców. Jak widać, żądza decydowania którzy obywatele mają prawo prawo bycia bogatymi jest głęboko zakorzeniona w jego umyśle a powstrzymywał go tylko bieżący interes wyborczy. Teraz, kiedy sondaże daja jego partii rżady przez kolejną kadencje, zdradził się ze swoimi przekonaniami o jego bezwzględnym prawie odbieraiamia jednym, aby dać innym - oczywiśce posłusznym kierowniczej partii.
W kontekście tej wypowiedzi zrozumiałego znaczenia nabiera pomysł Morawieckiego uczynieinia całej Polski spacjalną strefą ekonomiczną czyli obszarem, na którym ulgi podatkowe są przyznawane decyzajmi urzędniczymi - ocena kto jest "energicznym, dobrym przedsiębiorcą" będzie należała do urzędnika mianowanego przez partię. Chyba nikomu nie trzeba też tłumaczyć, że w takiej sytuacji brak ulgi będzie pełnił funkcję znanego z czasów komuny domiaru podatkowego.
Inny pomysł na wymianę elit ekonomicznych mieliśmy okazję poznać z taśm Czarneckiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)