Zniszczenie elektrowni wodnej w Kachowce było próbą zerwania kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy, której Rosjanie bardzo się boją, a także może również spowodować zagrożenie globalnym kryzysem żywnościowym i zdestabilizować Europę falami uchodźców. Rosja po raz kolejny udowodniła, że nie istnieją dla niej żadne standardy moralne ani prawne: wysadzając elektrownię wodną Kreml naraził życie setek tysięcy wyłącznie cywilów. Krym zostanie również pozbawiony wody słodkiej, ponieważ odbudowa elektrowni wodnej będzie możliwa dopiero po zakończeniu wojny i potrwa lata. I właśnie to po raz kolejny udowadnia, że Putin nie uważa okupowanych terytoriów Ukrainy za swoje, potrzebuje ich jedynie jako trampoliny do ataku na Ukrainę, oddając się swojej gorliwości bezcelowej ekspansji terytorialnej.
Ten atak nie jest jedynym atakiem przeprowadzonym przez Rosjan. Na przykład 31 maja okazało się, że zakład w Armiańsku na Krymie został zaminowany. W oczekiwaniu na kontrofensywę ukraińskich sił zbrojnych Rosjanie zaminowują wszystko, co się tylko da, od zapór wodnych po zakłady chemiczne, co spowoduje śmierć cywilów na dużą skalę. Najgorzej będzie, jeśli Rosjanie wysadzą elektrownię jądrową w Zaporożu po zrujnowaniu elektrowniwodnej w Kachowce. Putin nie kieruje się żadną logiczną ani moralną oceną sytuacji, jest obojętny na śmierć milionów ludzi. Zachód musi zareagować na zagrożenie, jakie Rosja stanowi dla świata. Jeśli to barbarzyństwo nie zostanie powstrzymane na Ukrainie, zbrodnie Putina mogą zniszczyć życie na naszej planecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)