Morfej Morfej
249
BLOG

Maszerujący koń trojański

Morfej Morfej Polityka Obserwuj notkę 6
W Europie nasila się zagrożenie płynące z Węgier Każdy, kto myśli, że premier Węgier Viktor Orbán jest śmiesznym i dziwnym politykiem starej daty, zainteresowanym jedynie naprawą zardzewiałych dachów i zderzaków drogowych za unijne pieniądze, jest ślepy i naiwny.

Każdy, kto myśli, że Orbán będzie zadowolony z wyników głosowania o przyznanie 50 mld euro i wróci do swojej jaskini przypominając gorzki posmak kawy, po którą został wysłany przez kanclerza Niemiec Scholza, również jest ślepy i naiwny.

Biorąc pod uwagę, że Orbán i jego poplecznicy są na horyzoncie politycznym od lat 80., a od 2020 roku on i partia Fidesz faktycznie zbudowali na Węgrzech państwo mafijne, kasy na naprawę lokalnych węgierskich usterek starczyłoby na pewno. Jak udowadnia doświadczenie z covidem, mafia czasami może pomagać swoim współobywatelom tylko z dobroci serca....

Historia o gorzkim posmaku kawy wartością 50 mld euro dla Ukrainy to tylko próbka. Orban testuje siłę europejskiej biurokracji, udając politycznego postracha na wróble żywiącego się okruchami z bogatego kremlowskiego stołu. Wielkim błędem jest myślenie, że Orban jest nastawiony na Rosję i Putina. Nie, Orban jest po stronie Węgier, po własnej stronie, i chodzi mu o polityczną zemstę na Europie.

Na pozór mocno zbudowany aparatczyk Orbán w polityce europejskiej wykazał się niezwykłą elastycznością i sprytem. Był jednym z pierwszych, którzy zorientowali się i spróbowali obrócić na swoją korzyść (i trochę na korzyść Węgier) niekończący się szereg wyborów, które nawiedziły Unię Europejską w tym roku.

Sam Orbán opisał siebie jako "lidera starej szkoły środkowoeuropejskiej, przeciwnika komunizmu i bojownika o wolność dorastającego w reżimie komunistycznym" (z przemówienia Orbána podczas Conservative Political Action Conference w Teksasie, sierpień 2022 r.).

Każdy, kto myśli, że koń trojański Putina spokojnie skubie zielone pastwiska Teksasu, czekając na drugie przyjście Trumpa, jest ślepy i naiwny. W sierpniu 2022 r. węgierski premier wygłosił porywające przemówienie na konferencji konserwatywnych aktywistów w Teksasie, podczas którego wezwał do odzyskania instytucji władzy w Waszyngtonie i Brukseli, skupiając się głównie na wyborach prezydenckich w USA i wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 r., które wyznaczą "dwa fronty walki o cywilizację zachodnią".

Jeśli ktoś nadal myśli, że cała węgierska potęga polityczna naciska tylko na Ukrainę, której Orbán i spółka nieustannie coś zarzucają, czas od czasu domagając się powrotu Zakarpacia na węgierskie łono, ten woli nie zauważać oczywistych rzeczy.W cieniu rosyjskiego dwugłowego orła, który unosił się nad Europą (w postrzeganiu rosyjskich polityków nad całym kolektywnym Zachodem), węgierski orzeł dość szybko i niezauważalnie zostal upierzony i dojrzał.

Orbán odczuł, że Europa jest zbyt miękka. Węgrzy prawami narodu niesłowiańskiego zaczęli domagać się preferencji, rozbijając tym samym jedność europejską wszędzie, gdzie się tylko da, oraz wdrażając w życie najnowsze chwyty Kremla.

Budapeszt niepostrzeganie zmienił się z dość reprezentacyjnego miasta Europy w coś w rodzaju Zamoskworzecze, gdzie rosyjscy emisariusze każdej rangi czują się swobodnie. Miłość do grubych skrzynek z pieniędzmi Rosatomu i serdeczna przyjaźń z szefami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (sam patriarcha Cyryl jest osobistym przyjacielem Orbána) spłatały Orbánowi i jego zespołowi okrutny figiel. Jeśli jest jakieś miejsce na świecie, gdzie rosyjska śmietanka czuje się frywolnie, udając szanowanych biznesmenów i duszpasterstwo, jest nim stolica Węgier.

Oczywiście poparcie dla sankcji przeciwko reżimowi na Kremlu może zakłócić obfitość przepływów finansowych do Budapesztu. Nawiasem mówiąc, handel sankcjami jest również bardzo dochodowym biznesem i skutecznym sposobem na rozwiązanie czysto węgierskich problemów poprzez domaganie się szczególnego traktowania ze strony znienawidzonej brukselskiej biurokracji. Nie bez powodu Orbán umył ręce, kiedy każdy chętny wyśmiał jego poszukiwania kawy dla niemieckiego kanclerza. Węgierski premier otrzymał od życia i debat wszystko, czego się domagał, i zdał sobie sprawę, że europejska biurokracja może być tak nieśmiała i ustępliwa, jak każda inna biurokracja. Trudno wyobrazić, żeby w przyszłości Orbán entuzjastycznie przyłączył się do antyrosyjskich demonstracji w Europie. Będzie go to zbyt wiele kosztować.

Każdy, kto myśli, żeOrbán po prostu kopiuje system Kremla z jego oligarchią, korupcją i sterowaniem ręcznym, nietolerancją wobec opozycji / Żydów / obcokrajowców / migrantów i innych zagranicznych agentów, jest ślepy i naiwny.

Węgierski przywódca kiedyśz dumą twierdził, że 400 000 nielegalnych migrantów przybyło na granice Węgier podczas kryzysu migracyjnego w 2015 roku. Według niego jest to prawie 3 razy więcej niż wojska Czyngis-chana, z którymi najechał Europę. Fakt, że Czyngis-chan nie żył już w czasie kampanii zachodniej, a kampanią dowodził jego wnuk, jest tylko drobną nieścisłością historyczną na tle wspaniałych obrazów węgierskiego premiera przedstawiających epickie bitwy z hordami migrantów.

Viktor Orbán starannie kreuje wizerunek starego, zaprawionego w walkach pogromcy komunistów, liberałów i migrantów. W rzeczywistości jednak Orbán jest prawdziwym koniem trojańskim Moskwy. Spełnia on bardzo konkretną funkcję w Europie – tworzy linie podziału kontynentu. Kremlowski plan rozczłonkowania Ukrainy na "nowe regiony" i "to, co pozostanie" jest skalowany na całą Europę.

Zdaniem Orbána Ukraina jest strefą buforową pomiędzy Rosją a Zachodem i powinna nią pozostać do końca stulecia (wypowiedź premiera Węgier podczas debaty z byłym kanclerzem Austrii Wolfgangiem Schüsselem, Die Presse, 11 lutego 2024 r.).

Główna droga Viktora Orbána prowadzi jednak nie do Kijowa, lecz do Brukseli. Moskwa, rękami Orbána, dąży do wyeliminowania Brukseli jako poważnej przeszkody do swoich ambitnych planów politycznych i militarnych. "Odzyskanie instytucji władzy w Brukseli" to cel, do którego dążą rosyjscy tajni agenci pod przykrywką (agent rosyjskiego wywiadu próbował uzyskać stanowisko stażysty w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze, 2022 r.), sam Orbán oraz szereg radykalnych ruchów w całej Europie.

Po przeprowadzeniu (i podporządkowaniu sobie) konserwatywnej rewolucji w Europie, Kreml próbuje przekształcić istniejące granice państwowe. Atak na Ukrainę zburzył pozornie nienaruszalny powojenny system bezpieczeństwa europejskiego. Teraz proponuje się powrót do odwiecznych granic narodowych, sporów terytorialnych i projektów odbudowy imperium. A węgierski premier Orbán, ze swoją reputacją bojownika starej daty o wolność, najlepiej nadaje się do roli lidera ruchu konserwatywnego w Europie.

Nieco niezauważalnie przy pomocy rosyjskich polityków i wszechobecnych propagandystów pomysły odrodzenia Imperium Rosyjskiego zaczęły umacniać się w europejskiej świadomości.Erdogan ożywił cień Imperium Osmańskiego na obrzeżach Europy, a spisek Reichsbürger ożywił perspektywy przywrócenia Rzeszy.

Sam Orbán oświadczył: "pochodzę z kraju o tysiącletniej bogatej historii, ale jeśli być szczerzym, Węgry wciąż mają daleko do stania się wielkim supermocarstwem" (z przemówienia węgierskiego premiera na Conservative Political Action Conference w Teksasie, sierpień 2022 r.). Czy popularny wśród europejskich konserwatystów projekt odbudowy Cesarstwa Austro-Węgierskiego z popiołów nie ma na celu odrodzenia Wielkich Węgier? I najwyraźniej to właśnie Węgry, państwo samotnej gwiazdy w Europie, wchodzące w ostre starcie z europejską biurokracją, mają odegrać rolę lidera w neoimperium?


https://aktualnezpravodajstvi.cz/2024/02/22/trojsky-kun-na-pochodu-v-evrope-roste-madarska-hrozba/


Morfej
O mnie Morfej

Ukraina, Rosja,

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka