4 obserwujących
425 notek
614k odsłon
733 odsłony

Andrzej Duda i ubecy

Wykop Skomentuj9

Barwy kampanii

W dniu 15 lutego 2020 roku odbyła się pierwsza konwencja wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy. Radosny tłum po brzegi wypełnił halę widowiskową. Wodzirej Bochenek zagrzewał i moderował. Laudacje wygłosili Prezes Jarosław, Premier Mateusz i Premier Beata.

Na końcu wystąpił sam pretendent do reelekcji. Przemawiał charyzmatycznie, propaństwowo i w duchu Wspólnoty. Ten element kontaktu z wyborcami pan Prezydent ma w małym palcu. I trudno czynić z tego zarzut.

Zarzut należy uczynić z czegoś innego. Kandydat poruszył kwestię ustawy dezubekizacyjnej. Wśród zapewnień o niezłomnym kursie, podziękowań za poparcie i apeli o jeszcze większy wysiłek dla zwycięstwa, znalazła się wzmianka o tym, że jednak nie brakuje w Polsce niezadowolonych. I tu Andrzej Duda wymienił ubeków, którym „słusznie obniżono emerytury”. Tak właśnie powiedział – że słusznie obniżono.

Pytanie, po co to zrobił. Do czego mu to teraz potrzebne? Gdyby nie było mu potrzebne, to przecież nie wspomniałby o tym w przemówieniu, o którym od razu było wiadomo, że będzie cytowane na lewo i prawo, co do akapitu, zdania, kropki. Celowo umieścił ten wątek w swojej otwierającej oracji.

Napiętnował kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Publicznie ich upokorzył, przyklejając łatkę bandytów i uzurpatorów. Jak to się nazywa, gdy polityk dla krótkoterminowych korzyści wyborczych, szczuje część obywateli na drugą część? Populizm.

Rozkład głosów, prognozowany w drugiej turze wyborów, nie wygląda korzystnie dla Andrzeja Dudy. Przegra z „antypisem”, jeśli wszyscy wrogowie obecnej władzy zjednoczą się przy urnach. O wyniku może zadecydować kilkadziesiąt tysięcy, albo nawet kilka tysięcy głosów. Czy warto rezygnować ze śladowego poparcia, które mogłoby przyjść od środowisk byłych ubeków? Śladowego, bo większość z nich lokuje swoje sympatie po stronie opozycji.

Czy w ogóle nazwanie tych ludzi „ubekami” jest słuszne?

Kogo zdezubekizowano?

Ustawa, na mocy której byłym funkcjonariuszom obniżono emerytury do poziomu średniego świadczenia w sektorze cywilnym, objęła nie tylko dawnych ubeków, czy esbeków. W jej rygorze znaleźli się także żołnierze byłej Wojskowej Służby Wewnętrznej, policjanci i strażnicy graniczni.

Wystarczy, że policjant, wcześniej milicjant, odbył jakieś szkolenie w Akademii Spraw Wewnętrznych. I ciach – ustawa uznaje go za ubeka. A paleta szkoleń była bardzo bogata. Znalazł się w niej resortowy „dokształt”, umożliwiający zdobycie stopnia magistra. Milicjant skorzystał z atrakcyjnej możliwości, żeby uzupełnić wykształcenie na resortowej uczelni. Potem przyszła transformacja ustroju, „fabryka” zmieniała nazwę, a milicjant, już jako policjant, nadal tak samo rzetelnie pełnił służbę. Nie ścigał opozycji, tylko strzegł porządku. Teraz wiele osób zapomina, że Milicja Obywatelska, chociaż silnie upolityczniona, była jednak formacją policyjną, z zadaniami takimi, jakie powierza się policjom w krajach demokratycznych. „Za komuny” gość przesłużył kilka lat, a w wolnej Polsce dwadzieścia kilka. I z powodu tego jednego szkolenia został prawnie uznany za ubeka.

To nie jest opis wyjątkowego przypadku. Takich sytuacji było co najmniej kilka tysięcy.

Inny przykład – Straż Graniczna, wcześniej Wojska Ochrony Pogranicza. Żołnierz WOP przez kilka miesięcy zastępował chorego komendanta strażnicy. Zastępował. Weszła ustawa dezubekizacyjna i nagle facet stał się ubeckim siepaczem. Bo w ustawie znalazł się szczegółowy wykaz instytucji i funkcji, które miały wrogi Polsce charakter. Dowódcę ktoś musi zastąpić. Jednostka nie może zostać bez głowy. Z rozdzielnika wypada na formalnego zastępcę. I znowu, zmienił się ustrój, zmieniła się nazwa formacji. Kilka lat służby w WOP, a dwadzieścia kilka w SG. Nienagannej służby, nie w obronie komunizmu, tylko w ochronie granicy państwowej. „Ubek mimo woli” teraz traci ponad połowę świadczenia, bo współcześni hunwejbini uznali go za wroga Ludu.

Te dwa przykłady wystarczą

W ustawie jest zapis, że świadczenia nie obniża się osobom, które wykażą, że w inkryminowanym okresie bohatersko współpracowały z podziemiem demokratycznym. Zdaje się, że mowa tam także o wykonywaniu zadań z narażeniem życia. Gdy akt wszedł w życie, oczywiście posypały się wnioski od emerytów. W resorcie spraw wewnętrznych wyodrębniono komórkę organizacyjną, zajmującą się odpowiadaniem na wnioski. Jeden z byłych pograniczników wykazał, że nigdy nie był żadnym siepaczem komuny, a jego służba polegała na patrolowaniu pasa granicznego. Z bronią i z narażeniem życia ze strony przemytników. „Odpowiadalnia” odpisała mu, że wielkie mi halo, bo przecież ostatecznie go nie zabili.

W tym duchu odpowiadano każdemu „frajerowi”, który uwierzył, że ustawa dezubekizacyjna przynosi sprawiedliwość i dobiera się do kiesy tylko prawdziwym sługusom Moskwy, bandytom spod znaku UB i SB.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka