Prawdopodobieństwo graniczące z bezczelnością
Prawdopodobieństwo, że diagnozowanie Jarosława Kaczyńskiego przez obiektywnych fachowców od głowy, jak i niezbyt przychylnych mu komentatorów politycznych – usiłujacych wznieść się przy tym taktownie (czyli często na siłę) na wyżyny obiektywizmu – przypominać będzie obchodzenie się z nieświeżym jajeczkiem, jest niestety bardzo wysokie.
Powodem jest oczywiście zarówno fundamentalna trudność gdy człowiek w stosunku do człowieka kieruje się empatią, współczuciem – ogólnie pojmowanym humanizmem, jak i sama niemożność w pełni obiektywnego ocenienia na ile Jarosław Kaczyński cynicznie chowa się za wyimaginowaną traumę i rzekomy stres z tego powodu wynikający. Stres sobie darujmy, obecność Kaczyńskiego w życiu publicznym stresuje jednakowo Kaczyńskiego jak i wszystkich Polaków bez względu na to czy go popierają, czy wręcz przeciwnie. Męczy się Kaczyński ze społeczeństwem tak samo jak męczy się społeczeństwo z Kaczyńskim.
Dla Kaczyńskiego przyczyną stresu są Polacy, dla Polaków Kaczyński. Czy nie byłoby wszystkim milej gdyby usunąć przyczyny ? Pan Jarosław idzie na III – cio eRPenianą (lub RP- ecką) emeryturkę i nie musi się stresować ze społeczeństwem. Społeczeństwo tuli mordę, że byle nieudany emeryt poseł dostaje pięć razy średnią krajową i pokornie łoży na dziadka. Pan Jarosław idzie do parku, gra w szachy i snuje z kolegami opowieści o kondominiach i masonerii ubecko lewackiej. Raczenie się męskimi (macho) opowieściami we wzajemnie dobranym gronie eksperckim, gwarantuje minimum stresu przy maksimum satysfakcji czerpanej z możliwie pełnej wolności wypowiedzi.
Ładna bajka ? Czyż nie lepsza niż chociażby ta znana nam o „Braciach Rosjanach” ? Dziwnie kojarząca się z kolei z traktowaniem elektoratu właśnie jak śmierdzącego jajka – wymagającego obchodzenia się z wyborcami jak ze śmierdzącą bombą – zatykając nos pan Kaczyński uśmiecha się do nas. Wypowiada kwestie mu wstrętne i obmierzłe ucharakteryzowany zarówno zewnętrznie i wewnętrznie. Do ludzi brzydko mu zalatujących.
Nie zamierzam uprawiać psychologizowania. Nie widzę sensu w uniewinnianiu w ten sposób polityka. Polityka, który przed przyczynami (czyli 'kłamstwem i mordem smoleńskim') swej rzekomej choroby był dokładnie taki sam. Czyli, że diagnozować i próbować zrozumieć mamy go prawo również bez tej – (tragedii) – danej mu od losu tarczy i jednocześnie oręża.
Skoro Jarosław Kaczyński wali mnie (i chyba nie tylko mnie) tym orężem po łbie nie mając przy tym żadnej litości, a zasłaniając się tragedią myśli, że ja w ten obszar nie mam wstępu – ja potraktuję go krótkim i tym razem stonowanym zakwalifikowaniem jako człowieka wyznającego teorię złudzeń. Nie będę przypominał kłamstw, jątrzenia, jego od lat okazywanej nienawiści, chęci odwetu i agresji.
Powiem, że uważam za wyjątkową bezczelność nieużywanie przez Kaczyńskiego rozumu. Kaczyńskiego kierowanie się zmysłami, w przypadku gdy nos jego wszędzie napotyka na smród uważam właśnie za bezczelność – za świadome działanie na szkodę Polski i Polaków. I że w pewien sposób przypomina mi to Teorię Złudzeń Francisa Bacona. Bo sam Kaczyński żyjąc złudzeniami wydaje się obecnie być na etapie czucia się Bogiem.
Francis Bacon powiedział: "Tyle mamy władzy, ile wiedzy", a ja wiem, że Jarosław Kaczyński nie tylko nie zna mnie, ale nie zna co najmniej 80% swoich rodaków. Nie zna przepisów ruchu drogowego, nie zna żony, ani nie jest w stanie znać przyjaciół koncentrując się wyłącznie na wrogach. Władzę ma jedynie nad swoimi złudzeniami i łudzącymi się, że Kaczyński jest bogiem wyznawcami. Za mało.
Bacon nie negował znaczenia rozumu w poznaniu. Rozum i zmysły muszą ze sobą współpracować. Taka współpraca daje pewność wiedzy.
TEORIA ZŁUDZEŃ Bacon uważał, że umysł ludzki jest podległy różnego rodzaju złudzeniom (idola)Wyróżnił on cztery rodzaje takich złudzeń (jest to tzw. teoria idoli):
- złudzenia plemienne (idola tribus) - wynikające z natury ludzkiej i wspólne wszystkim ludziom; należy do nich antropomorfizm i doszukiwanie się celowości w świecie;
- złudzenia jaskini (idola specus) - przesądy jednostek, spowodowane przez wpływ wychowania i środowiska;
- złudzenia rynku (idola fori) - powodowane przez niedokładność, nieadekwatność i wieloznaczność pojęć, niedoskonałość języka; mowa niejednokrotnie wprowadza w błąd, posiłkując się wyrazami, którym nic w rzeczywistości nie odpowiada.
- złudzenia teatru (idola theatri) - powodowane przez błędne spekulacje filozoficzne, których wyniki są przyjmowane na mocy autorytetu.
Ps. To co Jarosławowi Kaczyńskiemu mówi Francis Bacon, mówił mu też Donald Tusk: „Tylko człowiek nie posiadający prawa jazdy może być za ustawą fotoradarową i światłami mijania 24/h”. Kaczyński powinien pozwolić Polsce wyłączyć skierowane na siebie światła i nie straszyć nas swoimi fotoradarami – Ziobrem, Macierewiczem, Kempą i Fotygą… To pijani piraci drogowi. I zbuki.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)