MIĘKKIE LĄDOWANIE – PREZERWATYWOWY SPADOCHRON WATYKANU
Wymowne już jest samo to, że przedstawiciel Papieskiej Rady do spraw ‘Duszpasterstwa Służby Zdrowia’ (?) na nieprzypadkowo przez Watykan zwołanej konferencji prasowej, zajął się kondomami w przededniu Światowego Dnia Chorego – ‘etyka chrześcijańska’ podejmując dyskurs o zdrowiu człowieka ( o tempora ! o mores !), nie tylko jest mocno spóźniona w próbach doszlusowania do współczesnej wiedzy o człowieku i jego zdrowiu, ale i nadal nieszczera – zwyczajnie kłamliwa.
Kilka dekad ‘ideologicznego dziurawienia kondoma’, z punktu widzenia nauki i bezideologicznej etyki – (opartej na humanizmie) – już czyni papieża i jego chłopaków bezprzykładnymi grzesznikami – właśnie tak, grzesznikami… bądźmy konsekwentni i stosujmy takie same miary dla wszystkich (taki Karol Wojtyła, przewin w sprawie swojej afrykańskiej krucjaty antyprezerwatywowej nie zdążył niestety odpokutować)...
Watykańskie Kongregacje, sympozja, edykty, bulle i inne dobre rady, jak chcą, mogą sobie i być zawsze spóźnione. Mnie to nie przeszkadza. Powiem nawet, że dla mnie funkcjonariusze Watykanu jako hamulcowi i psuje w imię swoich doraźnych ziemskich gaszeftów, są dla postępu bezpłatną reklamą – ciemnota ukryta i nie wychylającą się z nory, byłaby znacznie niebezpieczniejsza.
Cierpką wisienką na czarnym ciasteczku, okazał się być sam Ratzinger. Światły i dostojny ten katolicki mędrzec, podejrzewany jest obecnie o sprzyjanie w czasach swego niebycia papieżem uprawianiu seksu przez duchownych. I pewnym jest, iż to właśnie obecna zmiana kursu w podejściu do tematu prezerwatyw, skutecznie wyciągnęła jego wywrotowe przekonania na tapetę.
Watykan, papież (m.in. poprzez przygotowującą grunt ostatnią książkę) , jak i rzesza sprzymierzeńców tej instytucji, zdają się być nieco oszołomieni sytuacją – podchodzą do jeża (tematu) w grubych rękawicach. I choć starają się mówić jednym chórem i bezpiecznie – by przypadkiem cała ta ‘duszpasterska nauka o kondomach’ nie posypała się w diabły – nie sposób nie odnieść wrażenia, że ich misjonarska paplanina wygląda dokładnie tak, jak gdyby całe towarzystwo nałożyło sobie kondomy na języki i przekonania.
By przypadkiem nie zarazić się naukowym, racjonalnym i humanistycznym podejściem do człowieka.
„pojedyncze usprawiedliwione przypadki”
„prezerwatywy używa prostytutka i może to stanowić pierwszy krok w kierunku moralizacji, pierwszy odruch odpowiedzialności"
– to wyimki z papieża.
- Myśl, że ze słów Benedykta XVI można wnosić, iż w pewnych wypadkach dopuszczalne jest uciekanie się do użycia prezerwatywy w celu uniknięcia niepożądanej ciąży, jest całkowicie nieuzasadniona i nie odpowiada ani jego słowom, ani jego myśleniu.
–oświadczyła kongregacja.
„Jeżeli ktoś mimo to, praktykując prostytucję i będąc zakażonym wirusem HIV, stara się zmniejszyć niebezpieczeństwo zakażenia również poprzez stosowanie prezerwatywy, może to stanowić pierwszy krok w poszanowaniu życia innych, chociaż zło prostytucji pozostaje w całej swej powadze. Ocena taka zgodna jest z tym, co teologiczno-moralna tradycja Kościoła utrzymywała również w przeszłości”
–dodał watykański urząd.

I na koniec złota myśl pewnego frondysty* (frondziarza, frondowca…)
„Póki kościół nie będzie nalegał na delegalizację prezerwatyw - dla mnie wszystko w porządku, obojętnie, co napiszą czy powiedzą…”
* Chodzi oczywiście o jakiegoś przedstawiciela Antykultury Śmierci, jak po kilkunastoletnim namyśle, doktor Terlikowski postanowił zwać dzisiaj tych, przeciw którym prowadzi swoją naiwną krucjatę. Przyplątał się Frondzie jak jakiś haker…


Komentarze
Pokaż komentarze (12)