To już zaczyna wyglądać na jakąś epidemię nawracania...
Toyah miał ucznia. Dzisiaj uczeń jest kolegouczniem. Uczeń gra jako support norweskich metali i nagrywa płyty, którymi z miłości do Toyaha później go obdarza. Uczeń gra wolno i monumentalnie – bo gra black metal, a ten jest niekiedy grany wolno i monumentalnie, choć jak przytomnie ostrzega Toyah – nie zawsze.
Toyah odkrył, że dzisiejszy kumpel jest zaledwie ateistą, bo, uwaga; „jak sobie niekiedy rozmawiamy, mam wrażenie, że on jest zaledwie ateistą, dla którego Jezus jest taką samą fikcją , jak ów Behemoth, tyle że o wiele bardziej interesującą i inspirującą.”
Skąd Toyah wytrzasnął to wrażenie, w tekście już nie musicie szukać – będzie jedynie można odnieść wrażenie, iż Toyah reklamuje uczniokoledze prawdziwie natchnioną Suplikację (ale koniecznie w wykonaniu De Press – natchniona, że włosy na jajach stają).
Swoje wrażenie – pomimo oczywistego deklarowania się kolegoucznia metala jako bezbożnika – Toyah próbuje zmyślnie zracjonalizować, a nie oprzeć na wewnętrznym przekonaniu. Znajduje podobieństwa w metrum ponadczasowego dzieła muzycznego Andrzeja Dziubka „Mgła”i Black metalu, który czasami bywa jak już to Toyah sprytnie zastrzegł, grany wolno.
We wstępie swojego poniedziałkowego odcinka pisowsko-bożego pamiętniczka, Toyah dokonuje małych literackich cudów (Toyah czuje się literatem, a nie jak mu wszyscy zarzucają, rzygliwie ckliwym propagandystą). Autor zwierza się, że ten tekst nie będzie polityczny, że to tylko pewna myśl, która mu chodzi po głowie. Że tyle jest już tych tekstów, słusznie nazywanych przez Kaczyńskiego zbrodnią smoleńską na narodzie, że on, Toyah, bierze sobie dzisiaj wolne. I wobec takiego dictum, nie będzie narzekał, i że dla niego to żadna strata.
Tym, którzy w to uwierzyli, Toyah filuternie pokazał oczywiście w dalszej części wała. Zwłoki biało czerwonej szachownicy, mgła, patriotyzm i prawda ukryta w przekazie metalowej suplikacji, dostatecznie wyrobionemu smoleńsko odbiorcy zdradzały jednak co Autor miał na myśli. Lecz od czegóż mamy wiarę. Zawierzamy Autorowi w ciemno, i jako, że wyjąwszy wstęp, nie mędził nam już o nieudanym prezydencie Lechu, Toyahową zapowiedź apolitycznej literatury przyjmujemy za dokonaną. Na wiarę i na trzy na szynach.
Jak zapowiedział – tak starał się zrobić. Zamiast rozjeżdżać niewierzących w spisek zdrajców Polski, tym razem, niesiony na tym swoim smoleńskim urlopie sprawami monumentalnymi do granic wytrzymałości, poinformował na przykładzie zakochanego w nim do granic wytrzymałości kolegoucznia black metala, iż:
1. * Metalowcy powinni słuchać De Press (są patriotami choć nie wiedzą).
2. * Doda jest konkubiną faceta, który jest paserem (pewnie po kątach płacze, że kryminalista, i że w ogóle trzyma z tym złodziejem szatanem).
3. * Toyah jest specem od modlitw nie gorszym niż sam Terlikowski (Terlikowski uratuje Palikota – Toyah metalowców).
4. * Black metalowcy powinni posłuchać Toyaha i od dziś grać swoją muzykę tylko w metrum teledysko – suplikacji „Mgła”(przesłuchanie kolegoucznia wykazało, że się modli i wierzy – cała reszta Rodziny Metala udaje ateistów).
5. * Toyah jest katolikiem – co do tego, kolegouczeń Toyaha nie ma żadnych wątpliwości (katolicy zawsze wszystkich innych nazywają złodziejami).
Toyah - Szatan jest Złodziejem


Komentarze
Pokaż komentarze (19)