Dlaczego ten tekst będzie naiwny ? Bo naiwność jest cnotą – he he he !
Z dziennikarstwem mam tyle wspólnego, ile przeczytam dziennikarzy prawdziwych. Kto to jest dziennikarz prawdziwy ? Dobre pytanie. Ale nie odpowiem bo z dziennikarstwem mam tyle wspólnego ile się z nim zetknę. A jako, że stykam się wyłącznie za pośrednictwem dziennikarzy prawdziwych, mogę tylko powiedzieć co decyduje o tym, że kogoś uznaję za prawdziwego.
Część czytających już wietrzy do czego piję – do nieprawdziwych… Znacie takich ? Pewnie, że piję. Piszących na kolanach będzie zawsze tylu, ile będzie pieniędzy na rynku do wydania na nich. Każda złotówka, dolar czy euro chętne do znalezienia niewolnika, znajdą swojego murzyna. Czarnucha, Białasa czy tyrające po 16 godzin na dobę za miskę zupy, skośnookie dziecko. Każdy Wielki Pan, mogący zagwarantować klęczącym chwalcom intratne klęczenie w przyszłości, ‘nigdy ale to nigdy’, nie musi rozpisywać castingu na usługi bicia pokłonów…
Mały wtręt. Daruję sobie rozwijanie komunałów, że dziennikarz prawdziwy jest marką, o którą walczą chcące liczyć się media – że liczące się media siłę budują wyłącznie na nazwiskach, oraz na tym co te nazwiska potrafią. Wiem, że tekst czytają ludzie myślący i sami doskonale wiedzą jak to z mediami naprawdę jest. I nie zapomną, że zależność w przypadku tuzów dziennikarstwa i kapitału, przebiega inaczej, niż głoszą, nie mający już innych argumentów, zwolennicy teorii spiskowych. A termin czwarta władza, kojarzy im się często, wyłącznie z IV Kaczyńską. Dyktuje im to potrzeba – nie rozum, więc koniec wtrętu.
…Kandydatów nie potrafiących kandydować na rynku dziennikarskim rzemiosłem, doświadczeniem, zmysłem analitycznym lub po prostu mądrością – czyli czymś, co sprawia, że kończąc artykuł nie klniemy jak szewc właśnie dlatego, że autor zmusił nas do myślenia – jest zawsze więcej niż pieniędzy dla nich. Co – wiedząc przecież, że pieniędzy jest mniej niż chętnych na nie – z tego wynika ?
Ano – oprócz tego, że myśleć i kląć jednocześnie potrafią jedynie wyjątki – wynika, że kolejka do Pana zawsze będzie długa. Kogo Pan wybierze ? Najlepszych z najwierniejszych, elitę z najpewniejszych, szpicę i tych, co to sprawdzeni we wspólnej drodze na szczyty władzy – najlepiej przystosowanych do targania cudzych ciężarów szerpów i tragarzy. Ludzi, którzy wezmą na swojego garba ładunek politycznego gówna i poniosą do zwycięstwa. Do politycznej korony Himalajów. Im słabszy przyszły zdobywca – tym bardziej potrzebuje obsługi swego tobołu. Nie wszyscy zdobywcy gór wysokich zdobywają je uczciwie. Na grzbietach nosicieli znajdują się często niedozwolone ułatwienia. Szerpowie niekiedy i okradają swoich pracodawców.
Dlatego też z drugiej strony, układ Pan – tragarz, staje się układem raczej zależności niż partnerstwa. Czy dziennikarz zależny może być prawdziwym dziennikarzem ? Jeżeli dodatkowo słabe kwalifikacje skazują go na ustawienie się w kolejce tych, od których Pan oczekuje szczególnej lojalności – szczególnej, bo żeruje na tym, że bez niego sobie na prawdziwym rynku nie poradzą. A jeżeli poradzą, to tylko dlatego, że będą służyć innemu, pomniejszemu Panu. Mniejszy Pan, też nie jest w ciemię bity – Mniejszy Pan też ma swoją markę, i też korzysta z dziennikarskich tragarzy na chwałę swoją i zysk. Płaci i wymaga. Czy te zależności nie są dość czytelne ?
Czy to nie jest zupełnie oczywisty fakt ?


Komentarze
Pokaż komentarze