Któryś z Kaczyńskich wykoncypował kiedyś; „że wiadomo kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje”. Ja nie wiem, a dodatkowo nie wiem, który to taki mądry, ale spróbuję to rozwikłać. Niekoniecznie ten kto to powiedział, musiał to wymyślić.
Gdy Marta Dubieniecka postanowiła zawalczyć o „jedynkę”, do zaanonsowania tej radosnej dla Polaków wieści użyła Dubienieckiego Marcina. Człowieka Rodziny – prywatnie drugiego męża. Gościa dość enigmatycznie ostatnio potraktowanego stryjkowym oświadczeniem, że jest coś w tym, iż to on wciąga Martę do życia publicznego. Prezes Kaczyński gładko denuncjując męża bratanicy, zaznaczył zarazem przy tym swoją niechęć do opowiadania o sprawach rodzinnych.
Ciekawe są dwie rzeczy, pierwsza, czy sygnał Jarosława Kaczyńskiego w stosunku do syna SLDowca był świadomym przekazem, czy też gafą z nieodłącznej Kaczyńskiemu gapowatości.
Druga kwestia do rozstrzygnięcia jest niezależna od tego, czy prezes nie błysnął inteligencją i się nieostrożnie wygadał, czy też zdradził świadomie w konkretnym celu. Zarówno gdyby robił to z premedytacją, jak i gdyby była to tylko kolejna wpadka, nie ulega wątpliwości, że tym razem w swym politykowaniu postanowił grać bratanicą.
Bratanicą postanowił grać również drugi już, przyszywany bratanek Jarosława Kaczyńskiego, czyli obecny mąż Marty Kaczyńskiej – Dubieniecki Marcin. Ta druga kwestia, to to, czy Kaczyński współpracuje z Dubienieckim, czy też odwrotnie – konkuruje.
Sprawa oczywiście byłaby prostsza, gdyby Kaczyński rzecz całą uciął krótkim; ‘nie gadam o rodzinie i koniec dyskusji’. Sprawa do końca mogłaby się wyjaśnić gdyby rodzina – czyli Dubienieccy – zajęli się swoją rodziną, a nie tak jak teraz ma to miejsce polityką. Mielibyśmy pewność, że Ta oligarchia rodowa, Polsce nie grozi.
Niestety, wieści dla Polski są takie, że prezes Kaczyński zapowiedział specjalne finansowe kary dla naruszających prywatność jego rodziny, jednocześnie sam podając wiadomości o tejże swojej rodzinie… Rodzina, czyli Dubienieccy sprawę zagmatwali jeszcze bardziej, dobrowolnie pozbywając się części prywatności…
Geniusz strategiczny, czy zagubiony mały człowiek ? Rodzący się na naszych oczach Klan, żądający specjalnych praw łącznie z przymykaniem wzroku na obnoszone przez nich ewidentne sprzeczności ? Czy też chorzy na władzę, niedostrzegający swojej śmieszności ludzie ?
W opublikowanej kilka dni po drugim co do liczby ofiar wypadku lotniczym w Polsce ‘Polityce’*, możemy natrafić na podobne zachowanie Kaczyńskich. Swego czasu Jadwiga Kaczyńska napisała ponadtrzystustronicową monografię Leona Kruczkowskiego – dość wyrazistego stalinowca. Gdy któryś z braci chwaląc się tym przed kolegą, w oczywisty sposób sprowokował pytanie czy chodzi o „Tego Kruczkowskiego”, jeden z Kaczyńskich obraził się podobno na kilka lat.
Ciekawe, czy prezes Kaczyński również wtedy czuł potrzebę wymiernego ukarania kolegi za zbyt dokładne przypominanie czym dokładnie zajmowała się jego matka. Dzisiejsza sytuacja jest bliźniaczo podobna – Dubienieccy robią co robią, Kaczyński niezgrabnie zaprzeczając faktom to komentuje – a jednocześnie zapowiada, że gdy inni będą komentować, jego wolą będzie to ukrócić.
Blogi nie są tym czego najbardziej potrzebuje Polska. Blogi zakładane przez ludzi nie potrafiących pogodzić się z samym sobą, swoją historią i co najważniejsze z faktami są wręcz szkodliwe.
Wnoszę więc o surowe kary finansowe dla osób, które dla osobistych korzyści zlecają prowadzenie swoich blogów innym. A Jarosława Kaczyńskiego chciałem zapytać, czy całe to zlustrowanie kilku milionów Polaków, nie miało przypadkiem na celu odkupienia osobistych epizodów życia. I czy stanięcie na czele ‘lustracyjnej vendetty’ nie było próbą manipulacyjnego ukierunkowania tego skłócającego i raniącego mechanizmu – Jarosław Kaczyński ciągle trzyma lustracyjny reflektor wycelowany w innych. Razi Polskę ubeckim światłem wycelowanym w każdego kto jest przeciwko – tak naprawdę, Kaczyńskiego jako człowieka, poza widzianymi łapkami na jego szperaczu nigdy nie było widać…
Możemy sparafrazować W. Frasyniuka: „Jarek, pierdolisz, ciebie nigdy nie było.” (link)
Skoro tego pana ciągle nie ma, to kto mu pisze bloga ? Kto dba by o rodzinie nigdy nie pisać źle ? Z kim mieszka ów 'rodzinnie' niezlustrowany człowiek ? Na pewno nie z posłem Hofmanem.
Jeden z podtytułów z Polityki: "Mama wpływa podprogowo"...
www.polityka.pl/kraj/analizy/1505132,2,saga-rodu-kaczynskich.read#axzz1EewqIQFf


Komentarze
Pokaż komentarze (14)