Jadwiga Kaczyńska zarzuciła „onym” strach. Ubrała to dyplomatycznie w ‘wydaje mi się’, ‘rząd’, ‘oni’ i tyle. Niby nic, kolejna osoba wykorzystująca tragedię by przywalić rządowi. Wpisująca się w nie wymagającą myślenia pisowską narrację katastrofy smoleńskiej. Bez dowodów, bez uzasadnienia, bez pytań, bez udawania, że zamierza z kimkolwiek o tym rozmawiać. Standard.
Można by panią Jadwigę jedynie zapytać, jakie standardy kierowały Jarosławem Kaczyńskim, gdy pod jego kierownictwem cały PIS zmykał w pośpiechu ze Smoleńska. Nie było ani jednego, który choćby zająknął się zadeklarować pomoc. Kto z nich, gdy minister Kopacz spała po kilka godzin na dobę przyszedł z pomocą ?
Kto, z tych dzisiaj oskarżających innych o strach, wykazał się odwagą w pierwszych dniach po katastrofie ? Czy ktoś z nas będzie w stanie podać choć jedno nazwisko ? Macierewicz ? Pospieszalski ? Kaczyński Jarosław ?
Sprawa w jakiś podejrzany sposób wygląda zero jedynkowo – pospiesznie opuszczający Smoleńsk mówią dzisiaj o strachu… Ukrywający się za niepodawaniem rąk, pozostawiający cały ciężar na innych mówią o strachu… Szydzący z nieprzespanych nocy oddelegowanych przez polski rząd, usiłujący bezpośredno po tragedii złapać wyłącznie za słówko, gest, co zrobili ?
Ja pani Kaczyńskiej chciałbym zadać jedno pytanie.
Czy ten, który dyrygował tym nadzwyczaj jednomyślnym i powszechnym bojkotowaniem każdego działania zmierzającego do wyjaśnienia tej tragedii kierował się odwagą ? Patriotyzmem ? Współczuciem i solidarnością ?
Pani oskarża innych o strach. Jest Pani pewna, że tych właściwych ?


Komentarze
Pokaż komentarze (15)