Czy prezes PiS kwalifikuje się do więzienia, czy też do zakładu psychiatrycznego? Mimo, że nie ogółowi społeczeństwa przyjdzie decydować o tych niuansach, na swoją wątpliwą reputację dzisiejszy podsądny pracował jednak przed opinią publiczną.
Zamiast na przykład wybrać karierę aktora – w branży debiutował dostatecznie szybko – lub raczej z powodu marnej umiejętności współżycia z ludźmi jakiś inny zawód, ambicja pana Kaczyński zaprowadziła go w miejsce bardzo mu jednak niesprzyjające.
I nie chodzi tu już o umiejętności stricte polityczne, a raczej kompletny ich brak, zastąpiony jedynie tanim populizmem, krzykiem, pomówieniem i patologicznym kreowaniem się na mesjasza. Miejsce na które się pracowicie wdrapał, swoich byłych współpracowników zostawiając z reguły w głębokim niesmaku, musiało wyciągnąć na widok publiczny jego paskudny charakter.
Pan Kaczyński na pewno posiada jedną cechę, która determinuje całą jego działalność publiczną. Cechę, którą osoby dobrowolnie korzące się przed prezesem utożsamiają być może z nieugiętością, stanowczością, a która bardziej przypomina mi pospolite pieniactwo.
Tupet, połączony z wyzuciem Osoby z elementarnego poczucia wstydu. Tupet, który pozwalał mu bez mrugnięcia okiem opluwać wszystkich nie zgadzających się z nim.
Ale to nie pieniactwo doprowadzi do jego skazania – lub co równie prawdopodobne do stwierdzenia u pacjenta wyraźnych odchyłów od norm zdrowia psychicznego – to oprócz lekceważenia ludzi, również lekceważenie prawa.
Prawdziwe prawo, i prawdziwa sprawiedliwość w końcu znajdzie się blisko pana Jarosława. Znajdzie się, i pewnie jak zwykle zupełnie go nie zawstydzi…
A może trafi pod skrzydła troskliwych specjalistów od zdrowia psychicznego. Może te jego wszystkie problemy biorą się wyłącznie ze złego stanu zdrowia.
Słychać głosy – i to z obozu nieprzychylnego Kaczyńskiemu – że chodzi wyłącznie o jego upokorzenie. Patrząc na dwudziestoletnią działalność pana Kaczyńskiego, śmiem twierdzić, że sprawa jest jednak dyskusyjna.
Zupełnie tak nie uważam, i to z dość oczywistego powodu – szpitale nie są po to by upokarzać. Reszta, to polityczne rachunki. Rachunki, których pan Kaczyński nie płacił latami.
Ale nie jestem pewien, czy za Blidę i choćby za najgłośniejszą jego awanturę – hucpę smoleńską – prezes zasługuje by stroić go w gustowny kaftan. Resocjalizacja.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)