„… Chyba trzeba wrócić do pomysłu naszej koleżanki Katarzyny Piekarskiej, aby w służbach specjalnych wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne…"
- powiedział kiedyś pewien polityk w czasach, gdy jeszcze Kaczyńscy nie obezwładnili Błasikiem jednego samolotu, samego Błasika, 94 osób oraz jednego obezwładniającego – czyli jednego z dwojga złego.
Słowa te później kilkukrotnie okazały się prorocze. Tu dotyczyły Antoniego Macierewicza. Odnosiły się do zapowiedzi obezwładnienia, poglądowo wręcz sprawiającego wrażenie przebywania w wymiarach alternatywnych szefa służb specjalnych. Pomimo odszczekiwania się przeznaczonego do odstrzału mściciela, że fuchy z zębów nie wypuści, miano go posunąć z funkcji. Mówiąc zrozumialej obezwładnić.
Omen pierwszy. Macierewicza obezwładnił człowiek wiedzący to i owo o psychicznych.
Inna sprawa, że Macierewicz obezwładnić służby już zdołał. Wydał gruntowny Przewodnik po Szpiegach Polskich, acz służby specjalne całego świata nie wystosowały jakichś specjalnych podziękowań. Polska brać wywiadowcza – czyli nie robiące przecież w piekarni bolki – też nie. I może szkoda… A mogło być i tak: Macierewicz zrobił swoje… Macierewicz może odejść…
Badań, pomimo tak jaskrawego przykładu uzasadniającego ich wprowadzenie nie zarządzono do dziś. Co prawda ostatnio sprawa badań psychiatrycznych znowu – i patrzcie państwo co za prawidłowość ! kolejny pisowski polityk… – powróciła, ale jako że jest w tym również element gry politycznej, to możemy się spodziewać iż troska o zdrowie nie będzie i w tym przypadku czynnikiem nadrzędnym.
W Polsce przyjęło się, że psychiczni obezwładniani są tylko w przypadku gdy zagrażają otoczeniu fizycznie. Spytajcie jakiegokolwiek psychiatrę czy np. człowieka słyszącego w głowie ostatnie słowa pilotów obezwładnionego Tupolewa 154 można za to obezwładnić kaftanem. Pomimo, iż słowa zupełnie nie pokrywały się z tymi słyszalnymi przez czarne skrzynki. Pomimo również – jako, że rzeczony ma do czynienia z dziećmi – wysoce demoralizującego elementu jego wizji.
Wizji pozwalającej mu np. nienawistnie wyzywać innych ludzi. Wizji eksportowanej z głowy w miejsce, z którym za jego przyzwoleniem dzieci obcują. Czytane na ekranku dzieci potrafią też zrozumieć – bez problemu odkryją rozbieżności między zawartością pojedynczej głowy a faktami. Można o takim powiedzieć, że zupełnie normalny…? No i co z tego, psychiatra i tak nie obezwładni, a krzyż postawią harcerze. Czyli dzieci.
Cała ta sprawa nabiera ponurego wydźwięku gdy przypomnimy sobie, że słowa o obowiązkowym badaniu osób piastujących ważne stanowiska w państwie wypowiedział Jerzy Szmajdziński. Jedna z ofiar obezwładniającej Polskę od dwudziestu lat polityki haków, intryg, mściwości, autorytaryzmu.
Możemy tylko gdybać kiedy pasażerowie zorientowali się, że coś jest nie tak. Czy w związku z tym sytuacja niektórym pasażerom nie narzuciła obrazu uprowadzonego przez terrorystów samolotu. Jerzy Szmajdziński w związku z dość ugruntowanym poglądem co do tego w czyich rękach przyszło mu się znaleźć mógł tak pomyśleć.
Ja tak myślę. Macierewicz miał rację. Tupolew został obezwładniony. Ale nie 15 metrów nad ziemią. Został obezwładniony 15 minut – (lub jak ktoś woli 15 lat) – przed zderzeniem z brzozą. Przez terrorystów.
Ich jaskinie znajdują się w okolicach Torunia.

W mundurze galowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)