Kolejny raz religijni fanatycy postanowili krzewić swoją wiarę zabijając innych ludzi.
Mówimy oczywiście o terrorystach. Bo jeśli rzecz tyczy terrorystów używających bomb, to niemal na sto procent będą to religijni fanatycy. Bomba wybuchła w Norwegii. W kraju przyjaznym zarówno lokalsom jak i obcokrajowcom. Pierwsze wiadomości wskazywały, iż wybuchła, bo prawdopodobnie jeden z duchownych ekstremistów poczuł się urażony zdekonspirowniem go jako terrorysty i wynikłą stąd niegościnnością:
„…Wybuch nastąpił na krótko po wykryciu w Norwegii założonych przez mieszkańców siatek terrorystycznych powiązanych z Al Kaidą i po sześciu latach od głośnego w Skandynawii skandalu z karykaturą proroka Mahometa opublikowanej w duńskiej prasie…
…W zeszłym tygodniu norwescy prokuratorzy postawili zarzut terroryzmu urodzonemu w Iraku duchownemu. Groził, że jeśli zostanie wydalony Norwegii to polityków spotka śmierć.”
Więcej...http://wyborcza.pl/1,75248,9993082,Wybuch_w_centrum_Oslo__Sa_zabici.html#ixzz1SqopWSvZ
Gdy wszyscy zdążyli już pojeździć sobie po muslimach, okazało się, że jeździć należy po chrześcijanach.
Pomimo, że Norwegię i Norwegów darzę wielką sympatią, nie będzie to notka w stylu ‘łączę się w bólu’. Religia mnie już przyzwyczaiła, że potrzebuje ofiar. Religia tworzy takie historie od lat i nic nie wskazuje by miało być inaczej. I nic się nie zmieni dopóki religie – dostatecznie już na to zasłużywszy – nie znajdą się na liście największych zagrożeń ludzkości. Myśleć powinno się przed, bo po, to trzeba zwykle myśleć już o czymś zupełnie innym...
A my przecież mamy swoich terrorystów i swoje zagrożenia.
Po ostatnich wyskokach terrorysty toruńskiego, ponownie uaktywnił się terrorysta natankowy. Ten od obcisłych spodni i Harry`ego Pottera. Natanek nie używa jeszcze bomb, lecz wszystko przed nim. Każdy terrorysta ma kiedyś swoją pierwszą bombę i pierwszych zabitych. Poza tym bomb nie obsługuje osobiście przywódca duchowy, lecz jakiś żarliwy wierny. Przywódca jedynie subtelnie odmalowuje zagrożenia, określa cele. Praktycznie, najczęściej używa tylko wskazującego palucha. Przywódca Natanek aktualnie specjalizuje się w dobijaniu wyjących zmarłych.
Zawsze też mowa jest o ograniczaniu wszelakich wolności lub o urażaniu jakichś tam uczuć. Ktoś znieważy jakiegoś Boga, ktoś zbeszcześci jakiś symbol. Dziecinada obrażonych zindoktrynowanych łbów – jej efekty już mniej wesołe.
Religia jest doskonałym doskonałym sposobem na trzymanie całych narodów w ryzach. Lecz jest również drogą do samounicestwiania się narodów. Jest polem, które łatwo mogą zagospodarować zwykłe czuby – ci, którzy zanim objawią się pełnokrwistymi terrorystami, wydają się być tylko zwykłymi hochsztaplerami.
Piszę tę notkę przypominając niby to niewinne fiki miki innych terrorystów – tych od krzyża i pochodni. Zamaskowali się pamięcią o wypadku lotniczym, by bezkarnie pouprawiać sobie klasyczny terroryzm. Rząd pobawił się w szanowanie prawa do manifestowania uczuć różnych swych poddanych więc poddani też się pod płaszczykiem uczuć tych różnych z rządem pobawili. Użyli sobie do tego celu kilku symboli, kilku zawodowych propagandzistów i polskiego duchowieństwa, które po kilkudziesięcioletniej owocnej współpracy z komuną na niwie utrwalania państwowości, tym razem oportunistycznie posłużyło swym milczeniem prawicowym terrorystom.
A piszę mając nadzieję, że klasa polityczna w Polsce nauczy się w końcu rozpoznawać zarzewie terroryzmu i skutecznie je neutralizować. Tym razem Kościół stanął na wysokości zadania. I nie ważne, że dlatego taki grzeczny i propaństwowy bo prawdopodobnie odpracowuje swe grzechy smoleńskie.
Ostatnie wieści o tzw. ‘suspensach’ dają nadzieję, że Kościół polski ponownie wkracza na drogę bardziej cywilizowanego zarabiania pieniędzy. Takiego, które miało miejsce za komuny – czyli ścisłej, nie obciążonej np. jakimś idiotycznym konkordatem, symbiozy władzy i kleru. Gdzie każdy zna swoje miejsce w szeregu i żadna prywatna inicjatywa w stylu Natanek, Sakiewicz, Terlikowski czy Rydzyk zwyczajnie się nie przebije. I nie wiem czy kogoś może to pocieszyć, ale jeśli już zaatakują nas terroryści, będą to terroryści niejako obcy, nie ci w porę zdiagnozowani rodzimi.
Dla mnie jest zupełnie bez znaczenia czy wyklepaną w garażu bombę odpali jakiś frondziarz od imama Terlikowskiego, czy rasowi islamscy dżihadyści. Dla rządu i odpowiednich służb powinno to również być bez znaczenia. I bez względu czy oszołomy są krajowe czy importowane, powinno obowiązywać jedno hasło – zero tolerancji dla ekstremistów.
Terrorystą mordercą około setki ludzi okazał się chrześcijański fanatyk, politycznie ściśle związany ze skrajną prawicą. Mówi to nam coś ? Bo mnie jakoś zupełnie nie zdziwiło. Nie różnią się zasadniczo od ich np. islamskich odpowiedników. Chociaż tym razem islamski tylko zapowiedział zabijanie. Chrześcijański odpał nie bawił się w takie ceregiele. I chyba nie trzeba już dodawać, który fanatyzm może okazać się dla nas większym zagrożeniem – a w związku z tym powinien cieszyć się poświęceniem mu baczniejszej uwagi.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)