nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
634
BLOG

NA ZŁODZIEJU CZAPKA GORE

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 12

 

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/333723,przycisniety-do-muru

Długo wcześniej zanim przeczytałem powyższą notkę myślałem sobie tak – Lepper przychodzi do Sakiewicza (czyli jedynie konstatacja, że idzie do ewidentnego brukowca) i chce coś ugrać. Że Lepper chce ugrać wiedzą wszyscy. Wie zawsze na posterunku tkwiący Sakiewicz, wiedzą jego wierni czytelnicy czekający na oficjalne ogłoszenie celu aktualnej nagonki, wyznaczenia tropu jakim trzeba się udać. Wiedzą ludzie, którzy jak ja widzą Sakiewicza nieporadność a jednocześnie czujność i nadzwyczajną szybkość działania. I wierność.

Sakiewicz z jednej strony usiłuje stworzyć wrażenie, że prokuratura śpieszy się ze słowami o prawdopodobieństwie samobójstwa – a ze swojej, ad hoc lansuje tezę o zabójstwie.

Robi to oczywiście na tyle subtelnie by nie powiedzieć wprost.

Czego jeszcze Sakiewicz nie chce powiedzieć wprost?

To, że był nieprzychylny Lepperowi akurat mówi – mało, Sakiewicz spuszczając wzrok przekuwa to na argument świadczący o pewnym ‘nawróceniu’ Leppera. Lepper teraz będzie Sakiewiczowi mówił prawdę i tylko prawdę. Co oczywiście z taśm już nie wynika, Sakiewicz po prostu wyprzedzająco podaje swoją interpretację – dobrze przy tym wiedząc, że Lepper nie mówi ani nic nowego, ani raczej nic miłego w stosunku do obozu jaki w tych ‘rokowaniach’ reprezentuje Sakiewicz. 

Odpowiedź Sakiewicza na zarzuty dość spóźnionego nadania rozgłosu sprawie - czyli  ‘obawa o swoje życie’ artykułowana przez informatora, przyrzeczenie milczenia i etyka(!) dziennikarska -  litościwie zostawmy w spokoju – przekonanie Sakiewicza o kretyniźmie słuchającej go publiki musi być doprawdy duże.

Zapytajmy więc jeszcze raz pana Sakiewicza – tym razem nie jako naczelnego politycznego brukowca, ale jako szambelana Kaczyńskiego; czy w trakcie rozmów z Lepperem nie ‘odniósł wrażenia’, iż wyautowany głównie przez Kaczyńskiego polityk Samoobrony przyszedł negocjować mając haki właśnie na Kaczyńskich?

Bo coś to wszystko sprawia wrażenie, że Sakiewicz kogoś osłania, czegoś broni, działa w imieniu pewnej grupy jednak w samoobronie. Lepper nie przyszedł do niego jako przyjaciel, próbował walczyć do końca.

Dziennikarz śledczy najpierw szuka, później znajduje. Sakiewicz niczego nie szukał (znowu ta paraliżująca etyka), ale ‘znalazł’ dopiero wtedy gdy źródło wyschło…

Prokurator powinien się Sakiewiczowi i jego Gazecie Polskiej jednak baczniej przyjrzeć – z racji, że ‘źródełko’ Sakiewicza sprawiało wrażenie dla jego obozu mocno zatrutego.

A zupełnie na marginesie, choć nie śmiem pytać pana Sakiewicza czy Lepper wspominał mu coś o swoich problemach finansowych, osobistych, zapytam tylko czy rzekoma ‘obawa o swoje życie’ nie dotyczyła również tego, że Lepper usiłując szachować swoich niedawnych oprawców poinformował ich, że jego życie i tak już wisi na włosku i już mu nie zależy. Że gotów jest pójść na całość. Czego Sakiewicz nie miał już ‘obowiązku’ nagrywać…

Bo jeżeli tak, to rozmowa z Sakiewiczem może się okazać jednym z gwoździ do trumny Leppera…

Jako interesujący się prywatnie psychologią 'niedoszły', powinien na te pytania sobie odpowiedzieć.

Profesora Zybertowicza wywód zaś, uzupełniłbym ogólnie znanymi faktami o układzie, w którym jak ryby w wodzie pływali Kaczyńscy. Też może też się przydać prokuraturze w dochodzeniu, kto naprawdę przyciskał Leppera do muru.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka