W tak umiłowanym przez Karola Wojtyłę kapitalizmie sukces oparty jest na pomnażaniu. Uczciwa i ciężka praca nie gwarantuje dobrobytu i pomyślności – na pewno zaś pomnaża zmęczenie, odciski, żylaki, reumatyzmy, różne pylice i od cholery innych poważniejszych przykrości, na które nie narzekają biskupi i papieże, czy też kapitalizujący się na szczątkach swoich znajomych niektórzy kardynałowie; z kapitału powstałeś w kapitał się obrócisz... jakże gorliwie wypełniony ideowy testament.
Dla raczkujących kapitalistów Wojtyła (i to co z niego zostało) okazał się być tym samym, co ziołowe herbatki na raka profesora Tołpy czy turbinka Kowalskiego – okazją do pomnażania. Zaraziłeś się Wojtyłą? Damy ci lekarstwo w postaci jeszcze więcej Wojtyły. Prawdziwe odmienienie oblicza tej ziemi dokonało się zarówno poprzez wyniesienie przez Wojtyłę na piedestał kapitalizmu, jak i poprzez uczynienie się pożądanym rynkowym towarem. Z marketingowym zastrzeżeniem: bogaćmy się, jeśli jest to bogacenie się na chwałę katolickiego Kościoła jak i jego głowy, czyli papieża. Dlatego też prezydent Biedroń ma dzisiaj kłopoty – zbyt mocno akcentuje, że bogaci Słupsk na chwałę Słupska, a nie na chwałę katolickiego papieża.
Pożądanie Wojtyły jako przejaw kultu jednostki w zasadzie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Po okresie intensywnego marketingu i związanego z tym sukcesu zawsze przychodzi moment przesilenia, który wymusza na profitujących z Jednostki kolejne kroki, do przymuszania pożądania włącznie, czego doświadcza właśnie prezydent Słupska.
Ale może ten konkretny kult jednak się czymś nowym zapisze – portrety Stalina przynajmniej się nie rozmnażały, jak ma to miejsce w przypadku jednego portretu Wojtyły, z którego nagle zrobiły się dwa. Ten, który prezydent przewiesił z gabinetu na właściwe miejsce, czyli do galerii honorowych obywateli Słupska w wieży ratuszowej – i drugi, wiszący w kościele Mariackim...
Nauczyciel:
- Jasiu, czy w Twoim domu wisi portret Stalina?
- Nie, proszę pana – odpowiada grzecznie uczeń.
- A Bieruta?
- Nie, proszę pana.
- To może Bermana?
- Też nie. Ale tato mówił, że jak go puści UB, to powiesi wszystkich trzech.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)