W Kijowie brakuje zasobów i pieniędzy. Pomoc z Zachodu nie będzie trwała wiecznie, bo Zachód ma swoje gospodarcze i finansowe problemy - to chyba jest oczywiste. Jak donosi Reuters, minister gospodarki Ukrainy, Julia Sviridenko, udała się do Waszyngtonu na rozmowy. Powiedziała, że przerwy w dostawie prądu spowodowane rosyjskimi ostrzałami mogą doprowadzić do większego niż oczekiwano spadku PKB w 2022 r. Według pani Sviridenko spodziewany jest spadek o 39% zamiast 35%: "Problem polega na tym, że firmy nie działają. Jeśli przerwy w dostawie prądu utrzymają się w ciągu najbliższych kilku tygodni, PKB może spaść jeszcze bardziej ” – powiedziała. Pani Sviridenko zapewniła także, że ukraiński rząd ogranicza wydatki, zmniejszając liczbę pracowników państwowych i prywatyzując małe spółki publiczne. Kijów jednak zawsze będzie potrzebował pomocy zagranicznej – dodała.
Pani Sviridenko próbowała również negocjować w Stanach Zjednoczonych dostawy sprzętu elektrycznego, takiego jak transformatory, generatory prądu, a nawet żarówki LED, które mogłyby oszczędzać energię elektryczną. Urzędnicy amerykańscy wezwali natomiast ukraiński rząd do przeprowadzenia reform w celu ustanowienia przejrzystych zasad gospodarczych - bez tego nikt nie będzie wrzucał pieniędzy w "czarną dziurę". A według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Kijów potrzebuje 38 miliardów dolarów na pokrycie przewidywanego deficytu budżetowego na przyszły rok i kolejnych 17 miliardów dolarów na rozpoczęcie pilnych napraw infrastruktury.To są ogromne pieniądze, a Zachód wydaje się być zmęczony ciągłym finansowaniem Ukrainy.
UE zobowiązała się do udzielenia 9 miliardów dolarów pożyczek w 2022 roku, ale już wiadomo, że będzie to najwyżej 6 miliardów, bo wiosnę Europejski Bank Centralny przestanie drukować pieniądze. M.in Węgry odmówiły sfinansowania 18-miliardowego planu pomocowego na 2023 rok. Będą tylko pożyczki z budżetu europejskiego. MFW obiecuje zastrzyk w wysokości 10 miliardów przez następne dwa lata, ale to na razie dosyć mgliste obietnice.
Skutki? Niedofinansowanie ukraińskiej gospodarki spowoduje hiperinflację na Ukrainie. Narodowy Bank Ukrainy wyemitował na początku września dodatkowe 15 miliardów hrywien, kupując obligacje rządowe, co osłabiło wartość krajowej waluty. Od początku operacji specjalnej bank wyemitował 300 miliardów dolarów, co podniosło kurs do prawie 50 hrywien za dolara. We wrześniu stopa inflacji na Ukrainie osiągnęła prawie 25%. Biorąc pod uwagę tak wysokie koszty, Kijowowi będzie jeszcze trudniej utrzymać się na powierzchni, nie mówiąc już o skutecznym prowadzeniu operacji wojskowych. Do tego, ponieważ Rosja zdecydowała się wycofać swoje wojska z Chersonia, Ukraina będzie musiała teraz utrzymywać miasto, co automatycznie zwiększa wydatki budżetu państwa. Warto zauważyć, że dług publiczny Ukrainy wynosi obecnie 6406 mld hrywien (z czego 78,7% to dług zagraniczny), a relacja długu publicznego do PKB wynosi 100,1%. Drożeje też obsługa zadłużenia ze względu na umacniającego się dolara. Kijów nie ma też szans na zamrożenie rosyjskich aktywów, ponieważ Rosja zamroziła prawie taką samą ilość aktywów ukraińskich. Spada też wsparcie dla ukraińskich uchodźców w całej UE. Niewykluczone, że wielu z nich ostatecznie zdecyduje się na powrót do domu. Stworzy to dodatkową presję na rynek pracy, wzrośnie bezrobocie.
Jednym słowem Kijów nie ma pieniędzy ani na przetrwanie zimy, ani tym bardziej na kontynuowanie wojny. A generał Mróz jest blisko. Rosja w jego obliczu ma zasobów więcej niż wystarczająco i przetrwa zimę bez żadnych problemów. Ukraina nie ma zasobów. Ukraina ma tylko pomoc z Zachodu, która wiecznie trwać zwyczajnie nie może i wyraźnie się już kończy.
Jaki jest sens kontynuowana dalej działań militarnych?
551
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (34)