Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera
60
BLOG

SAFE = Polexit. Tusk o tym wie, ale gra cynicznie jednym i drugim. Do czego nas prowadzi?

Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera Polityka Obserwuj notkę 3
Donald Tusk do spółki ze swoimi brukselskimi sprzymierzeńcami przyjął taką strategię: wrobić Polskę w kredyt SAFE, który będzie wplątany w mechanizm WARUNKOWOŚCI (...) i zmusić Polaków do głosowania na niego SZANTAŻEM: albo ja pozostanę u władzy, albo Polska straci miliardy tak jak w przypadku KPO. A co jeśli się nie uda? Wtedy spełnić swe groźby i maksymalnie obcinać "unijne" środki na obronność jednocześnie maksymalnie zwiększając koszty tych środków (...). Tylko czy to zadziała? (...) Czy spodoba się większości społeczeństwa to, że ta bardzo źle kojarzona i mająca rekordowo niskie poparcie władza będzie na siłę utrzymywana przez unijny szantaż? A czy spodoba jej się to, gdy po upadku tej władzy KE będzie chciała ją na siłę przywrócić zamrażając środki na bezpieczeństwo Polski? Czy nie jest to najprostszy i najbardziej skuteczny przepis na doprowadzenie do Polexitu? Czy Tusk o tym nie wie? Wie, ale cynicznie gra - zarówno tematem "SAFE" jak i... straszeniem "Polexitem". Do czego nas prowadzi? Czy do tego, do czego już doprowadził Wielką Brytanię?

Nic nie jest dane raz na zawsze - zwłaszcza nastroje społeczne

"Nic nie jest dane raz na zawsze." Taką dewizę (i to wydrukowaną ogromnymi literami) powinien przykleić sobie w gabinecie każdy polityk. Dotyczy to zarówno czasu trwania u władzy jak i NASTROJÓW SPOŁECZNYCH, które dziś wynoszą na piedestał jedne partie i idee, aby jutro strącić je na margines i zastąpić innymi. Najlepszym przykładem jest stosunek Polaków do Ukraińców. Na początku wojny rzuciliśmy się aby im pomagać (piszę w pierwszej osobie, bo byłem wśród tych, co się rzucili - nie żałuję tego ani się nie wstydzę, zachowałem się jak człowiek). Tymczasem dziś już 60% społeczeństwa jest przeciwne udzielaniu jakiejkolwiek pomocy Ukrainie. Można dyskutować czy takie zamknięcie wszelkiej pomocy z naszej strony byłoby dla nas korzystne czy raczej szkodliwe, bo Ukraina w roli "bufora" zużywającego zasoby militarne Rosji i testująca nowe sposoby prowadzenia wojny (np.: walkę dronów) wyraźnie zwiększa nasze bezpieczeństwo. Ale emocje w społeczeństwie są takie jakie są - szereg nięwdzięczych, antypolskich i powiedzmy to wprost CHAMSKICH WYPOWIEDZI Zełenskiego zrobiły swoje. Dołożyły się do tego podobnie niewdzięczne etc... zachowania części mieszkających tu Ukraińców. I nawet jeśli stanowiły one margines (na cztery rodziny, które korzystały z gościny w moim mieszkaniu tylko jedna zachowywała się w sposób skandaliczny... ale to już była ostatnia ukraińska rodzina którą przyjąłem) i nawet jeśli mieszka tu wielu Ukraińców którzy nie kryją oburzenia zachowaniami Zełenskiego i swoich dawnych rodaków (jak moi Przyjaciele jeszcze sprzed czasów wojny... napisałem "dawnych" bo oni akurat zintegrowali się z Polską tak mocno, że nie wyobrażają sobie powrotu na Ukrainę i dziś za swoją ojczyznę uważają Polskę a nie Ukrainę... wiedzą, że uzyskanie polskiego obywatelstwa odcina im drogę powrotu, ale o nie zabiegają dla Siebie i swoich Dzieci... niektórzy już je uzyskali), to grupka dupków pozostawiających po sobie zdewastowane mieszkania, dopuszczających się aktów przemocy lub wznoszących banderowskie hasła zrobiła swoje - Polacy statystycznie przestali kochać Ukraińców. Do tego dochodzą działania polityków i mediów które po jednej stronie (obie Konfederacje, częściowo "ziobryści") nagłaśniają wszelkie negatywne zachowania Ukraińców, a po drugiej stronie (Koalicja Obywatelska, Lewica) rozkręcają taką histerię wobec każdego podniesienia głosu przez Polaka na Ukraińców (nie mówiąc już o podniesieniu ręki), jakby każda kłótnia sąsiedzka była "zbrodnią" o podłożu "ksenofobicznym", "narodowościowym", "rasistowskim" a może nawet "nazistowskim". I proszę mnie tu dobrze zrozumieć, absolutnie nie popieram żadnych aktów przemocy (fizycznej ani werbalnej) - tym bardziej, że prześladowanie cudzoziemców chroniących się w naszym kraju zarówno Biblia jak i katolicka teologia moralna nazywa "grzechem wołającym o pomstę do nieba". Ale nie potrzeba zbyt wielkiego intelektu, że kampanie medialne zarówno robiące z Ukraińców "bandytów" jak i z Polaków "ksenofobów", "rasistów" i "faszystów" MUSZĄ PSUĆ relacje między naszymi narodami - dokładnie w ten sam sposób kilkanaście lat temu Żydzi zniszczyli pozytywny stosunek Polaków do swojego narodu. Kiedyś najbardziej popularną sztuką teatralną w Polsce był "Skrzypek na dachu"... czy dziś go gdziekolwiek grają? Wybaczcie mi proszę ten przydługi wstęp, ale żaden przykład nie pokazuje lepiej tej prawdy, że nic nie jest dane raz na zawsze, jak właśnie zmiana stosunku Polaków do Ukraińców. 

SAFE czyli dwa scenariusze prowadzące do Polexitu

Donald Tusk do spółki ze swoimi brukselskimi sprzymierzeńcami przyjął taką strategię: wrobić Polskę w kredyt SAFE, który będzie wplątany w mechanizm WARUNKOWOŚCI (jak na orwellowską nowomowę przystało ten antydemokratyczny i antypraworządnościowy szwindel nazywają "mechanizmem praworządności") i zmusić Polaków do głosowania na niego SZANTAŻEM: albo ja pozostanę u władzy, albo Polska straci miliardy tak jak w przypadku KPO. A co jeśli się nie uda? Wtedy spełnić swe groźby i maksymalnie obcinać "unijne" środki na obronność jednocześnie maksymalnie zwiększając koszty tych środków (no przecież kredyt trzeba spłacać z odsetkami... a tych nie znamy). Tylko czy to zadziała? W przypadku KPO zadziałało - głownie dzięki współudziałowi Konfederacji (która jako drugi człon swojej nazwy powinna dodać "Targowicka") i nielojalnych "ziobrystów" którzy swoją propagandową narracją zmienili Mateusza Morawieckiego z OFIARY SPISKU w "winowajcę" a może nawet "sprawcę" całego tego zdarzenia (typowa dla tych prymitywów filozofia oskarżania zgwałconej kobiety, że sama jest winna, bo "sprowokowała gwałciciela", "nieodpowiednio się ubrała", "poszła na imprezę zamiast siedzieć w domu" lub nawet "ośmieliła się iść ulicą późnym wieczorem"). Ale czy zadziała drugi raz? W przypadku wyborców Tuska zadziała w 100% - nie takie kłamstwa Tusk sprzedawał tym idio... (powiedzmy, że "ignorantom"). Ale wyborcy Tuska to tylko około 30% społeczeństwa. A co na to cała reszta? Czy spodoba jej się to, że władza kojarzona z ViP-roomami na SORach i "bizancjami" lekarzy z nią powiązanych (na tle upadającej służby zdrowia i szpitali onkologicznych już  w sierpniu wstrzymujących przyjęcia z powodu wyczerpania limitów) oraz z rozkradanych pieniędzy dla powodzian (na które ci wcześniej długo czekali, bo po szale rozliczeń i aresztowań urzędników z poprzedniej ekipy urzędnicy ekipy obecnej bali się wydawać każdy grosz i podpisywać każdą decyzję aby nie być w przyszłości aresztowanymi - czy to przez tę, czy przez następną władzę... aż znalazł się taki, kto się nie bał i szmal zaj..ał)... dobrze, wracajmy do tematu, bo przez te przykłady zaraz stracimy wątek... czy spodoba się większości społeczeństwa to, że ta bardzo źle kojarzona i mająca rekordowo niskie poparcie władza będzie na siłę utrzymywana przez unijny szantaż? A czy spodoba jej się to, gdy po upadku tej władzy KE będzie chciała ją na siłę przywrócić zamrażając środki na bezpieczeństwo Polski? Czy nie jest to najprostszy i najbardziej skuteczny przepis na doprowadzenie do Polexitu? Czy Tusk o tym nie wie? Wie, ale cynicznie gra - zarówno tematem "SAFE" jak i... straszeniem "Polexitem". Do czego nas prowadzi? Czy do tego, do czego już doprowadził Wielką Brytanię? Przypomnę, że Tusk miał niebagatelny wpływ na wzbierające w Wielkiej Brytanii poczucie bycia upokarzanymi przez Brukselę. Premier David Cameron nie planował Brexitu – sam chciał, aby Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej. Doprowadził do niego jednak poprzez grę polityczną: ogłosił i przeprowadził w 2016 roku referendum, aby uciszyć wewnętrzne konflikty w swojej partii i powstrzymać odpływ wyborców. Przeliczył się jednak z nastrojami społecznymi i przegrał kampanię. Czy Polskę czeka to samo? Nie będę tutaj przytaczał statystyk jak bardzo już spadło poparcie dla członkostwa Polski w UE - posłuchajcie Rafała Ziemkiewicza, posłuchajcie Marcina Pallade... To, co robi Tusk to już nie igranie z ogniem - to zabawa z otwartym ogniem na nieszczelnej beczce prochu. Jak to wszystko pier.... (powiedzmy, że "wybuchnie") to nie będzie co zbierać! I tak jak w przypadku stosunku Polaków do Ukraińców będzie można dyskutować czy to jest złe czy dobre, ale nie da się tego społecznego wybuchu emocji powstrzymać. 

Na marginesie defilady:  Święto Wojska Polskiego zawłaszczone przez władzę, propagandę i podziały. Hi-PO-kryci w akcji. Gdzie ich święte oburzenie "lansowaniem się na tle wojska"? 

To pierwotnie miały być dwa akapity (stąd długi podtytuł). Ale co tu pisać o pierwszej części? Koń jaki jest - każdy widzi. Nawet krytykujący wypowiedź Prezydenta Karola Nawrockiego Leszek Miller musiał przyznać wprost, że defiladę i całe uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego zamieniono w "demonstrację siły władzy". Nawet dziecko widzi, że wrzucając prowokacyjnie hasło z SAFE uczyniono z tych obchodów DEMONSTRACJĘ PODZIAŁÓW. Politycy obozu rządowego lejąc krokodyle łzy nad tymi podziałami i oskrżając opozycję o "działania antypolskie" uczynili z tego święta także DEMONSTRACJĘ HIPOKRYZJI. Ale u nich to normalne. Więc dla tych trzech zdań nie opłaca się wyróżniać całej sekcji . Jednak ośmielę sobie przypomnieć coś jeszcze. Czy pamiętają Państwo jak w 2023 roku obóz Tuska atakował w kampanii wyborczej rząd Mateusza Morawieckiego za "lansowanie się na tle mundurów i sprzętu wojskowego". Ja pamiętam. Pamiętam, jak przez media przetoczyła się gównoburza z powodu największego pikniku wojskowego w Strężycy (przypadkiem byłem na nim z Żoną i Dziećmi, bo przebywaliśmy akurat na Kaszubach, a Chłopaki lubią takie imprezy... nie zauważyliśmy nawet, że był największy) na którym pojawił się Mateusz Morawiecki (akurat obecności Premiera to już wcale nie zauważyliśmy). Pamiętam jak przez wiele pierwszych miesięcy Kosiniak - Kamysz demonstracyjnie wypraszał wojsko podczas swoich przemówień, aby w przeciwieństwie do tego złego PiS-u nie lansować się na tle mundurów i sprzętu. Pamiętam jak na wiele miesięcy zawieszono wszelkie pokazy wojskowe i lotnicze... nota bene po ich wznowieniu w odstępie roku doszło do dwóch tragicznych katastrof. 12 lipca 2024 roku na lotnisku Gdynia-Babie Doły rozbił się wojskowy samolot szkolno-treningowy M-346 Bielik. Maszyna uderzyła w płytę lotniska i stanęła w płomieniach podczas treningu przed pokazami z okazji 30-lecia Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. W katastrofie zginął doświadczony pilot, mjr pil. Robert „Killer” Jeł. 28 sierpnia 2025 roku podczas treningu do Air Show w Radomiu rozbił się samolot F-16. W katastrofie zginął mjr Maciej „Slab” Krakowian, wybitny i doświadczony pilot, lider F-16 Tiger Demo Team. Czy wstrzymanie pokazów i atmosfera wokół wojskowych zespołów pokazowych przyczyniły się do tych dwóch katastrof? "Z pewnością nie pomogły pilotom" odpowiadają asekuracyjnie członkowie pytanego przeze mnie teamu (nie wiedzieli, że jestem blogerem, więc ich dane zachowam dla siebie) "bo pilot musi ćwiczyć - akrobacje to nie jest standardowy lot treningowy, tu przeciążenia są dużo większe, a margines bezpieczeństwa dużo mniejszy - najmniejszy błąd przy ewolucjach zakończonych wyjściem z nurkowania oznacza śmierć, bo przy blackoucie spowodowanym przeciążeniem pilot nawet nie zauważy że jest źle i trzeba się katapultować". Dokładnie tydzień temu (10 sierpnia) MON zapowiedział, że w przyszłym roku nie będzie organizował Air Show Radom (impreza standardowo odbywała się w cyklu dwuletnim - w 2025 roku została odwołana po katastrofie "Slaba"). A teraz jakoś nie przeszkadza mu to, że organizuje największą defiladę wojskową w historii RP? Nie mówiąc o tym, że hasło tej defilady wprzęga w swoją machinę propagandową?! Nie mówiąc tym bardziej o tym, że Kosiniak-Kamysz chwali się dostawami sprzętu wojskowego, które zamówił i zakupił... rząd PiS i premiera Mateusza Morawieckiego. Ale to jeszcze nic. Czy pamiętają Państwo co się działo z tymi zamówieniami w pierwszym roku po obięciu władzy przez obecną ekipę. Kto nic nie pamięta? A kto pamięta jakiś podpisany kontrakt, aneks... cokolwiek... nie mówię już o DOSTAWACH? No to ci, co nic nie pamiętają, wbrew pozorom mają dobrą pamięć, a ci którym się coś majaczy najwyraźniej mają halucynacje (no, może "efekt Mandeli"). Bo więcej niż 12 pierwszych miesięcy obecnego rządu to były AUDYTY mające znaleźć coś, czym można by było obarczyć poprzedni rząd: jakąś niegospodarność, jakąś zawyżoną cenę, jakąkolwiek dziurę w całym (proszę sobie przeczytać jeszcze raz drugi akapit niniejszego artykułu, a zwłaszcza fragment o tym, jak powodzianie czekali i czekali na jakąkolwiek pomoc od państwa, bo urzędnicy bali się własnego cienia). Nie udało się? No to trzeba było przynajmniej część tych zamówień kontynuować... CHWALĄC SIĘ NIMI JAK WŁASNYMI. Podobnie jak CPK, elektrownią atomową itp, itd... Sorki, taki mamy klimat!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka